Zamek Krzyżtopór: Przewodnik po historii i architekturze
27 maja, 2025
Przyjaciele podróżnicy, zapraszamy Was w niezwykłą podróż, do serca województwa świętokrzyskiego, gdzie w malowniczej miejscowości Ujazd wznoszą się monumentalne ruiny zamku Krzyżtopór. To miejsce o fascynującej historii i unikalnej architekturze, które budzi podziw i, powiedzmy szczerze, skłania do głębokiej refleksji. Zanim jeszcze powstał słynny Wersal, w Polsce mieliśmy rezydencję, która śmiało mogła z nim konkurować, przynajmniej wielkością i splendorem. Czy to nie niesamowite?
Dziś zamek Krzyżtopór w Ujeździe stoi jako trwała ruina, ale jego mury wciąż szepczą opowieści o dawnej świetności. Przygotowaliśmy dla Was, drodzy odkrywcy, przewodnik, który pozwoli Wam zajrzeć za te kamienne ściany i odkryć wszystkie, no może prawie wszystkie, sekrety tego niezwykłego miejsca. Poznacie też najciekawsze **ciekawostki** związane z jego historią i architekturą. Dowiecie się, jak wyglądał zamek Krzyżtopór w czasach swojej świetności, poznacie jego burzliwe losy i, miejmy nadzieję, zrozumiecie znaczenie każdego detalu architektonicznego, który przetrwał do naszych czasów. Wierzcie nam – ruiny zamku Krzyżtopór to cel podróży, który na długo, a nawet na bardzo długo, pozostanie w Waszej pamięci. Gotowi, by zanurzyć się w przeszłość i poznać Krzyżtopór z bliska?
Historia Zamku Krzyżtopór – opowieść o przemijaniu

Historia tego miejsca jest, muszę przyznać, równie barwna i skomplikowana jak jego architektura. Zamek Krzyżtopór, położony w Ujeździe, na starej, zacnej ziemi sandomierskiej, przez wieki był świadkiem wielkich wydarzeń i zmieniających się losów rodów magnackich, potężnych i mniej potężnych. Jego dzieje to opowieść o ambicji, o ogromnym bogactwie, ale niestety, także o przemijaniu i, o zgrozo, o zniszczeniu. Od momentu rozpoczęcia budowy w XVII wieku, która sama w sobie była wyzwaniem, po współczesne udostępnienie go, jako zabezpieczonej ruiny, turystom, Krzyżtopór przeszedł, oj, przeszedł długą drogę. Poznając historię zamku, łatwiej, o wiele łatwiej, zrozumieć jego wyjątkowy charakter i docenić wysiłki włożone w jego obecne zabezpieczenie w formie trwałej ruiny.
Początki budowy i fundator: Krzysztof Ossoliński, wizjoner czy marzyciel?
Wszystko zaczęło się na początku XVII wieku, kiedy dobra w okolicy Iwanisk stały się własnością potężnego rodu Ossolińskich, nabywając je od Ligęzów. Klucz ziemski Iwaniska obejmował między innymi tę konkretną miejscowość, Ujazd, która okazała się idealnym miejscem na wzniesienie nowej, imponującej siedziby. Inicjatorem i **fundatora** tego, bądź co bądź, ogromnego przedsięwzięcia był Krzysztof Ossoliński, postać znacząca – działacz polityczny, podkomorzy sandomierski, a później nawet wojewoda sandomierski i poseł na sejm, herbu Topór. Urodzony w Bukowsku na Podkarpaciu, zdobył, jak na tamte czasy, szerokie wykształcenie, studiując w kolegium jezuickim w Lublinie, a następnie podróżując po Europie i ucząc się w Würzburgu, Bolonii, Padwie i Paryżu. Krzysztof Ossoliński wzbogacił się, między innymi, na dostawach wojennych, co w tamtych czasach było chyba całkiem lukratywnym zajęciem, i to właśnie pozwoliło mu zrealizować tak kosztowną inwestycję. Prace budowlane rozpoczęto w latach 20. XVII w. Przy budowie wykorzystywano lokalne materiały, takie jak piaskowiec kwarcytowy i dolomit pozyskiwany ze skalnego podłoża, oraz cegły, które produkowano z pobliskich pokładów gliny – co pokazuje dbałość o wykorzystanie zasobów. Co ciekawe, część robót wykonywano rękoma jeńców tureckich i tatarskich, co dodaje historii zamku pewien, powiedzmy, egzotyczny rys. Autorem projektu pałacu był prawdopodobnie budowniczy znany jako Lauretius de Sente, czyli Wawrzyniec Senes. Niektórzy historycy sugerują, że forma zamku mogła być komponowana przy pomocy włoskich architektów, takich jak Matea Castello czy Agostin Locci Starszy, spadkobierców myśli architektonicznej J. B. da Vignoli. Budowa zamku Krzyżtopór została ukończona w 1644 roku, tuż przed śmiercią fundatora, o czym świadczy, jakże wymowna, inskrypcja na pałacu. W lutym 1645 roku Krzysztof Ossoliński zmarł nagle, nie nacieszywszy się długo swoją wspaniałą rezydencją. Jego jedyny syn, Krzysztof Baldwin Ossoliński, otrzymał zamek jako prezent ślubny, co za prezent!, i został spadkobiercą, niestety, bardzo zadłużonego majątku. Można by rzec, że od początku nad zamkiem wisiało jakieś fatum.
Znaczenie symboliki krzyża i topora w architekturze – ukryte przesłanie?
Sama nazwa „Krzyżtopór” jest, tak myślę, kluczem do zrozumienia ideowego programu, który Krzysztof Ossoliński wplótł w architekturę swojej rezydencji. To rozległy program, ściśle powiązany z polską historią i kulturą doby manieryzmu i wczesnego baroku, czasów pełnych symboli i ukrytych znaczeń. Na wieży bramnej, od której współczesna nazwa zamku się wywodzi (choć, warto pamiętać, pierwotnie nazywany był po prostu Krzysztopór), umieszczono dwie masywne płaskorzeźby: krzyż i topór. Krzyż był symbolem wiary i polityki wojewody, odniesieniem do jego, nie ukrywajmy, mocno kontrreformacyjnej postawy i oporu wobec wszelkich „nowinek religijnych”. Topór natomiast to godło **herbem** rodu Ossolińskich, symbolizujące chwałę i potęgę rodziny. Na tablicy umieszczonej na bramie znajdował się wymowny napis: „Krzyż obrona / krzyż podpora / dziatki naszego Topora”, podkreślający zarówno wiarę, jak i rodową tradycję. Elewacje zamkowe niegdyś zdobiły portrety i inskrypcje, które stanowiły swoistą „złotą księgę” genealogiczną możnowładcy, a to chyba najlepiej świadczy o jego dumie rodowej. Cały układ przestrzenny i detale architektoniczne były, bez wątpienia, nasycone symboliką, odzwierciedlając bogactwo i, jakże barwny, światopogląd fundatora.
Tragiczne losy zamku po śmierci Krzysztofa Ossolińskiego
Po śmierci Krzysztofa Ossolińskiego, jego syn, Krzysztof Baldwin, odziedziczył posiadłość. Niestety, ten młody Ossoliński zginął bezpotomnie już w 1649 roku, trafiony, jak podają źródła, tatarską strzałą podczas bitwy pod **Zborowem** w ramach powstania Chmielnickiego. Jego ciało, przywiezione do Ujazdu, zostało zidentyfikowane przez jego drugą żonę, Annę Zebrzydowską, jako obce, co, musicie przyznać, dodaje nuty tajemniczości do jego i tak już tragicznej śmierci. Po nim pałac odziedziczył brat fundatora, Jerzy Ossoliński, kanclerz wielki koronny, który zmarł na udar już w 1650 roku – krótko, prawda? Majątek przejęła jego córka, Urszula Brygida, zamężna z Samuelem Jerzym Kalinowskim, oboźnym koronnym. Samuel Jerzy Kalinowski również podzielił tragiczny los, ginąc walcząc z Kozakami w bitwie pod Batohem w 1652 roku. Losy rodu Ossolińskich i pierwszych właścicieli Krzyżtoporu były, widać, wyjątkowo burzliwe.
Dobra iwaniskie wraz z Ujazdem przeszły następnie w ręce dalszej rodziny i skoligaconych rodów, takich jak **Kalinowskich** (którzy pozostali właścicielami do 1701 roku, to już dłużej), Wiśniowieccy, Morsztynowie, Sanguszkowie, Denhoffowie, Pacowie, Sołtykowie i Łempiccy, a ostatecznie Orsettich. Zamieszkany do 1770 roku, Krzyżtopór doświadczył kolejnych kataklizmów, jakże typowych dla historii Rzeczypospolitej tamtych czasów. W czasie najazdu **szwedzkiego**, znanego jako potop, w latach 1655-1657, oddziały szwedzkie pod dowództwem generała Roberta Douglasa wkroczyły do zamku w październiku 1655 roku. Szwedzi, z gubernatorem obwodu Johannem von Essenem, który stał w kwaterze z 400 rajtarami, zorganizowali sobie tam, można sobie wyobrazić, całkiem wygodną kwaterę, a nawet król Karol Gustaw gościł w Ujeździe, oczekując na spotkanie z Jerzym II Rakoczym, księciem Siedmiogrodu. Niestety, opuścili Krzyżtopór w 1657 roku, ogołociwszy go doszczętnie z wyposażenia – smutna historia. Plan założenia zamku uwiecznił wtedy kwatermistrz wojsk szwedzkich i genialny, trzeba przyznać, rysownik, Eryk Dahlberg, w swojej rycinie, która znalazła się w dziele Samuela Pufendorfa „De Rebus A Carolo Gustavo Gestis”.
Pomimo dewastacji, po wycofaniu się Szwedów w gmachu prawdopodobnie zamieszkali Wiśniowieccy. W 1720 roku osiedliła się w nim rodzina **Morsztynów** herbu Leliwa. Kolejnym, choć krótkotrwałym, przełomem było odrestaurowanie południowej części rezydencji przez Michała Jana Paca herbu Gozdawa, generała wojsk litewskich, w 1760 roku. Jako jeden z przywódców **konfederacji barskiej**, udostępnił komnaty zamkowe uczestnikom konfederacji, czyniąc z Krzyżtoporu, na moment, ważny punkt na mapie walk. Niestety, w 1770 roku, podczas walk z wojskiem rosyjskim, które dążyło do stłumienia konfederacji, gmach został, niestety, zdobyty i spalony. Od tego momentu, czyli od 1770, zamek jest w ruinie – to przełomowa data w jego historii. Michał Pac wyjechał do Marainville we Francji i tam kupił zamek, jak widać, nie rezygnując z życia w splendorze. Majątek Ujazd został nabyty od jego rodziny przez **biskupa** krakowskiego Kajetana Ignacego Sołtyka w 1782 roku, który przekazał go w spadku Stanisławowi Sołtykowi, podstolemu koronnemu. W 1787 roku zamek odwiedził nawet król Stanisław August Poniatowski, o czym pisał, jakże wnikliwie, Adam Naruszewicz, aby „oglądać zwaliska sławnego niegdyś pałacu w Ujeździe”. Stanisław Sołtyk oddał zamek jako wiano swojej córce, Konstancji z Sołtyków Łempickiej, żonie Ludwika Stanisława Łempickiego, senatora-kasztelana Królestwa Polskiego. Rodzina Łempickich, co ciekawe, traktowała ruiny jako romantyczną atrakcję, co uwiecznił na litografii Napoleon Orda. W 1858 roku zamek kupiła rodzina **Orsettich**, która pozostała jego właścicielami aż do 1944 roku.
Ruiny Krzyżtoporu stanowiły schronienie dla **powstańców** styczniowych w 1863 roku, kiedy pod Szczeglicami kawaleria powstańców dowodzona przez rotmistrza Wojciecha Turskiego walczyła z oddziałem Kozaków. W czasie I wojny **światowej** okoliczna ludność i mieszkańcy **pobliskiego** dworu również znaleźli w zamku azyl, bo mury nawet w ruinie dają poczucie bezpieczeństwa. Podczas okupacji niemieckiej członkowie grupy zbrojnej „Jędrusie” przestrzeliwali broń w piwnicach zamku, co pokazuje, że nawet ruiny miały znaczenie strategiczne. W odwecie za atak **polskich** partyzantów na samochód landrata opatowskiego Otto Rittera w kwietniu 1944 roku w przysiółku Haliszka, niemieccy żandarmi rozstrzelali pod murami zamku, w straszliwym akcie terroru, 55 więźniów z aresztu w Ostrowcu Świętokrzyskim. Ich bliscy, powiadomieni o egzekucji, przybyli do Ujazdu i nocą, ryzykując życiem, ekshumowali zwłoki zamordowanych Polaków. To historia, która chwyta za serce. Pod koniec 1944 roku Armia Czerwona umieściła w ruinach magazyny żywnościowe, co świadczy o ich praktycznej wartości. Po zakończeniu działań wojennych, Krzyżtopór wraz z majątkiem ziemskim został znacjonalizowany przez Skarb Państwa – typowy powojenny los takich posiadłości. W PRL dwukrotnie rozpoczynano i przerywano prace nad **odbudową** zamku, co, szczerze mówiąc, pokazuje pewną niekonsekwencję. Podejmowano różne plany zagospodarowania przez uczelnie oraz instytucje państwowe, np. przez Kopalnie i Zakłady Przetwórcze Siarki „Siarkopol”, a Instytut Sobieskiego przymierza się do **rekonstrukcji** w ramach idei „Odbudować przeszłość” – ambitne plany, zobaczymy co z nich wyjdzie. W 1972 roku, z inicjatywy profesora Alfreda Majewskiego, dyrektora Kierownictwa Odnowienia Zamku Królewskiego na Wawelu, opiekę nad zamkiem przejęło właśnie to Kierownictwo – co było dobrym ruchem. Zespół architektów z Politechniki Krakowskiej, pod kierunkiem profesor Elżbiety Dąmbskiej-Śmiałowskiej, wykonał prace badawcze, a dr hab. arch. Jan Kurek stworzył pierwszy aksonometryczny rysunek prezentujący pierwotny wygląd zamku w skali 1:400 – niezwykle cenna praca. To w zasadzie historyczna **wizualizacja** tego, jak wyglądał zamek. Ministerstwo Obrony Narodowej pozyskało nawet środki na odbudowę, jednak, co za ironia losu, nie doszła ona do skutku.
W 2008 roku wójt gminy Iwaniska powołał Instytucję Kultury Zamek Krzyżtopór w Ujeździe do zarządzania obiektem, zaprzestając współpracy ze SKTiOZK. W latach 2010–2013 gmina Iwaniska zrealizowała inwestycję „Zamek Krzyżtopór markowym produktem województwa świętokrzyskiego” dofinansowaną ze środków Unii Europejskiej z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego – fundusze unijne często ratują takie zabytki, prawda? Międzyuczelniany Instytut Konserwacji i Restauracji Dzieł Sztuki przeprowadził w tym czasie kompleksową rewaloryzację i **częściowo** adaptację zamku, w tym pomieszczeń w bastionie „Smok” na potrzeby obsługi ruchu turystycznego. Badania archeologiczne prowadzili wtedy mgr A. Gołembnik i mgr A. Jaskuła.
Architektura Zamku Krzyżtopór: Kunszt i symbolika

Architektura zamku Krzyżtopór to prawdziwy popis kunsztu i wyobraźni, a zarazem przykład innowacyjnego podejścia do budownictwa rezydencjonalnego w tamtych czasach. Położony na cypel skalny, otoczony wąwozami i podmokłym terenem utworzonym przez ciek wodny, zamek stanowi harmonijne połączenie elementów **pałacowych** i obronnych – co samo w sobie jest intrygujące. Jego forma i rozplanowanie budziły i, szczerze mówiąc, wciąż budzą podziw wśród znawców i laików. Narodowy Instytut Dziedzictwa uznał go za pomnik historii w 2018 roku, podkreślając tym samym jego wyjątkowe znaczenie dla dziedzictwa kulturowego **polskiego**. Cała Polska może być z niego dumna.
Unikalny styl palazzo in fortezza: Połączenie pałacu i fortecy – czy to możliwe?
Zamek Krzyżtopór reprezentuje rzadki w Polsce, ale znany w Europie styl, zwany *palazzo in fortezza*, czyli pałac o cechach obronnych. To nowy typ obiektu, łączący wygodę mieszkańców z funkcją obronną, będący odpowiedzią na potrzeby magnatów, którzy pragnęli rezydować we wspaniałych warunkach, jednocześnie czując się bezpiecznie w niespokojnych czasach. Jego forma, jak się uważa, nawiązuje do kardynalskiej siedziby Farnese wzniesionej w mieście Caprarola we Włoszech, ale Krzyżtopór, w chwili ukończenia inwestycji, był największy tego typu gmach w Europie, przynajmniej do czasu powstania, znacznie słynniejszego, Wersalu. To chyba coś znaczy!
Plan pięcioboku i rozmieszczenie bastionów – inżynierski majstersztyk?
Zamek wzniesiono na planie regularnego **pięcioboku**, z **bastionami** na narożach – to podstawa jego obronności. Tych pięć bastionów, noszących nazwy, które brzmią dość tajemniczo: Szary Mnich, Smok, Korona, Oto dla Ciebie i Wysoki Rondel, było kluczowym elementem **założenia** obronnego. Linia obrony wyznaczona była przez wał ziemny z kamieni, który spinał bastiony – proste i skuteczne rozwiązanie. Na wierzchu nasypu biegła droga wałowa, a na murowanych przedpiersiach znajdowały się stanowiska strzeleckie, w tym, co ciekawe, strzelnice kluczowe w bastionie Wysoki Rondel, skąd obrońcy mogli prowadzić ogień w różnych kierunkach. Cały ciąg kamienno-ziemnych umocnień o długości około 600 metrów otaczała sucha fosa wykuta w skale, której głębokość dodatkowo utrudniała dostęp – co za wysiłek! Komunikację ze światem zewnętrznym zapewniały mosty, w tym arkadowy, jednoprzęsłowy most kamienny, który przechodził w drewniany most zwodzony nad fosą, prowadzący do bramy wjazdowej. Całkiem przemyślane, prawda?
Wnętrza zamku: Sala jadalna, sala balowa i inne pomieszczenia – co pozostało?
Główną oś kompozycyjną założenia **stanowiły**, jak w wielu tego typu budowlach, wieża bramna i bastion zwany Wysokim Rondlem, z ośmioboczną wieżą. Oś ta przecinała trapezoidalny **dziedziniec** główny, przechodziła przez korpus pałacowy (przerywany, co ciekawe, szyją), prowadziła na eliptyczny dziedziniec wewnętrzny, a następnie przez prostokątną dobudowę i wieżę zakończoną widokową rotundą. Z rotundy rozciągał się, można tylko pomarzyć, wspaniały widok na rozległą dolinę z elementami wodnymi, pobliski ogród włoski (położony poprzecznie) i w oddali na majestatyczne Góry **świętokrzyskie**. Fasada budynku pałacowego, szczególnie na dziedzińcu eliptycznym, była zdobiona barokowymi boniowaniami i powtarzającymi się motywami łuku tryumfalnego z wnękami, w których, jak pisał A. Miłobędzki, umieszczono portrety, poświęcone m.in. Andrzejowi Zebrzydowskiemu, Krzysztofowi Lanckorońskiemu czy Konstantemu Wiśniowieckiemu, przedstawicielom rodzin magnackich, spokrewnionych z Ossolińskim. Jak widać, w rezydencji stapiały się niemal wszystkie kierunki współczesnej sztuki **polskiej**, tworząc fascynującą mozaikę stylów.
Do gmachu od strony **zachodniej** dostawiono skrzydło zakończone ośmioboczną wieżą. Wieża ta została wzniesiona w miejscu, skąd wypływa lokalne źródełko Krzyżtopożanka – praktyczne rozwiązanie. Z eliptycznego dziedzińca prowadził wielki sklepiony tunel do tego źródełka, zaopatrującego zamek w bieżącą wodę – to na tamte czasy było, o ile wiem, niezwykłe udogodnienie. Nad tunelem znajdowały się dwie sale, które najbardziej rozpalały i wciąż rozpalają wyobraźnię: sala jadalna na pierwszym piętrze, gdzie, zgodnie z tradycją, strop miał być wykonany ze szkła, umożliwiając biesiadnikom podziwianie ryb pływających w ogromnym akwarium umieszczonym powyżej (choć, czy to naprawdę istniało, tego nie wiemy na pewno). Nad salą jadalną znajdowała się sala balowa z emporą dla orkiestry i lożami wzdłuż ścian – miejsce prawdziwego przepychu. Do pałacu przylegały piętrowe, jednotraktowe skrzydła boczne, zwane oficynami. Tworzyły one skomplikowany układ z dwoma małymi i jednym dużym dziedzińcem w kształcie trapezu. Zakończenia oficyn wieńczyły cztery czworoboczne baszty, które były wyższe od skrzydeł bocznych. W części naziemnej oficyn znajdowały się pokoje dla służby, natomiast w piwnicach mieściły się słynne stajnie dla 300 koni, wyposażone, jak głosi legenda, w marmurowe żłoby i kryształowe lustra w bogatej oprawie, które miały rozświetlać **pomieszczeń**ia (można sobie tylko wyobrazić ten widok!). Zamek posiadał też, co świadczy o jego nowoczesności, zaawansowany system grzewczy i wentylacyjny. Dziś z całego tego przepychu pozostały przede wszystkim mury, zachowane w około 90 procentach, choć tylko 10 procent sklepień przetrwało do naszych czasów – to i tak sporo. Ruiny zachowały resztki dekoracji sgraffitowych i detali kamiennych, które stanowiły oryginalny wystrój otworów okiennych i portali, świadectwo dawnego piękna.
Znaczenie liczb w projekcie zamku: Symbolika kalendarza czy tylko przypadek?
Uważa się, że zamiłowania Krzysztofa Ossolińskiego do magii liczb, tajemniczych symboli i astrologii miały duży wpływ na rozplanowanie i układ przestrzenny **budynków** pałacowego. Liczby te miały symbolizować trwałość rodu Ossolińskich i nawiązywać do kalendarza – fascynująca idea, jeśli prawdziwa:
- 4 baszty symbolizowały 4 pory roku.
- 12 sal symbolizowało 12 miesięcy.
- 52 komnaty symbolizowały 52 tygodnie w roku.
- 365 okien symbolizowało 365 dni w roku, a podobno jedno, zamurowane, symbolizowało rok przestępny (ale to tylko legenda, choć piękna).
Na wieży bramnej, z lewej strony portalu wjazdowego, wciąż widoczny jest tajemniczy znak przypominający stylizowaną literę W, który niektórzy interpretują jako hieroglif oznaczający wieczne trwanie, zgodnie z ornamentyką aramejską – brzmi intrygująco. Pojawiały się też teorie, że może być to herb Habdank lub Dębno, ale nie ma **informacji**, dlaczego Ossoliński miałby umieszczać tutaj te herby. Widzicie, Krzyżtopór kryje wiele zagadek!
Zamek Krzyżtopór w kulturze i sztuce

Majestatyczne ruiny zamku Krzyżtopór od lat stanowią inspirację dla twórców i artystów – to chyba oczywiste. Ich malowniczy, nieco tajemniczy wygląd przyciąga filmowców, muzyków i artystów poszukujących niezwykłych plenerów i scenerii. Możecie zobaczyć stare ryciny, ale też współczesne **zdjęcia** Krzyżtoporu, które ukazują jego majestat. Krzyżtopór na stałe wpisał się w krajobraz kulturowy Polski, stając się bohaterem filmów, seriali, teledysków, a także dzieł literackich czy malarskich.
Filmowe i serialowe produkcje kręcone w Krzyżtoporze – poznajecie te sceny?
Ruiny zamku Krzyżtopór w Ujeździe były tłem dla wielu, muszę przyznać, znanych produkcji filmowych i serialowych. W 1986 roku kręcono tu niektóre sceny **polskiego** filmu fantasy „Przyjaciel wesołego diabła” w reżyserii Jerzego Łukaszewicza – pamięta ktoś ten film? Miłośnicy polskiej telewizji z pewnością rozpoznają zamek z 46. odcinka 4. sezonu popularnego serialu „Ojciec Mateusz”, zatytułowanego „Skradziona miłość” (reż. Maciej Dejczer), zrealizowanego w 2010 roku. W 2011 roku na zamku realizowano czarno-biały film „Księstwo” w reżyserii Andrzeja Barańskiego, a w 2013 roku filmowano tu polski film „Gabriel” w reżyserii Mikołaja Haremskiego. Międzynarodowe produkcje również doceniają unikalność Krzyżtoporu – w 2021 roku na zamku kręcono klip promujący grę komputerową „Lineage W”, w którym główną rolę odgrywał Kit Harington – tak, ten od „Gry o Tron”! (choć to tylko krótki występ).
Krzyżtopór jako miejsce koncertów i teledysków – co kryją stajnie?
Nie tylko filmowcy, ale także muzycy chętnie korzystają z niezwykłej scenerii Krzyżtoporu. W 2023 roku na zamku nagrany został teledysk do piosenki „Bite Me” południowokoreańskiego zespołu ENHYPEN, co świadczy o, widać, globalnym zasięgu fascynacji tym miejscem. Co ciekawe, mówi się, że słynne zamkowe stajnie posiadają znakomite właściwości akustyczne, co czyni je potencjalnie atrakcyjnym miejscem dla organizacji koncertów czy innych **imprez** kulturalnych – wyobrażacie sobie koncert wśród tych historycznych murów?
Zamek w literaturze i sztuce – natchnienie dla pokoleń
Krzyżtopór od wieków inspirował artystów, jeszcze zanim stał się ruiną. Już w XVII wieku jego plan uwiecznił na rycinie Eryk Dahlberg w dziele „De Rebus A Carolo Gustavo Gestis” Samuela Pufendorfa. W późniejszych latach zamek pojawiał się na rysunkach, jak ten autorstwa Alfreda Schouppe z 1860 roku, czy litografiach Napoleona Ordy – co pokazuje, że ruina też miała swój urok. Wspomniany już Adam Naruszewicz pisał o wizycie króla Stanisława Augusta Poniatowskiego w ruinach – nawet król był ciekaw! Franciszek Xawery Bartkowski w swoim tekście „Dożynki 1882” również wspominał zamek. Krzyżtopór na stałe zagościł w **polskiej** kulturze, będąc **symbolem** minionej potęgi i świadectwem burzliwych dziejów Rzeczypospolitej, które, jak widać, wciąż budzą emocje.
Zwiedzanie Zamku Krzyżtopór: Co warto wiedzieć?

Dzisiaj zamek Krzyżtopór to zabezpieczona trwała ruina, która jest w pełni udostępniona dla ruchu turystycznego od 1991 roku. Mimo braku pełnego wyposażenia czy ekspozycji, co dla niektórych może być minusem, wielkość, forma i stan zachowania murów sprawiają, że **zwiedzanie** Krzyżtoporu to niezapomniane przeżycie, naprawdę. Wielu odwiedzających dzieli się pozytywnymi **opiniami** po zwiedzaniu. Instytucja Kultury Zamek Krzyżtopór w Ujeździe zarządza obiektem, dbając o jego utrzymanie, często dzięki funduszom europejskim – co, jak widać, przynosi efekty. Wybierając się do Ujazdu, warto zaplanować odpowiednią ilość czasu, aby, bez pośpiechu, odkryć wszystkie zakamarki tej fascynującej warowni, a uwierzcie mi, jest ich sporo.
Dostępne trasy i godziny zwiedzania – jak najlepiej zwiedzać?
Zamek Krzyżtopór w Ujeździe oferuje zwiedzającym kilka **tras** wytyczonych w ramach oferty turystycznej. Obecnie dostępnych jest pięć tras zwiedzania, które można ze sobą dowolnie łączyć i krzyżować, choć ruch w niektórych miejscach jest jednokierunkowy ze względów bezpieczeństwa – to ważne, żeby uważać. Dla ruchu turystycznego udostępniono sale i **pomieszczeń**ia do wysokości drugiej kondygnacji. Szczególnie posępne i tajemnicze są piwnice i podziemia, połączone wąskim, mrocznym tunelem, gdzie z pewnością, jak mawia mój znajomy **przewodnikiem**, warto zabrać ze sobą latarkę, bo bez niej ani rusz. Można także wybrać oddzielną trasę spacerową po koronie murów obronnych, która biegnie wokół pięcioboku skrzydeł dawnego pałacu, oferując wspaniałe widoki na dziedziniec i okolicę – widoki są stamtąd naprawdę imponujące. Zwiedzanie zamku Krzyżtopór jest oczywiście biletowane. Informacje o **biletach**, aktualny **cennik** i możliwość zakupu **online** znajdziecie na oficjalnej stronie.
Godziny otwarcia zamku zależą od sezonu. W sezonie turystycznym, który **trwa** od 1 kwietnia do 31 października, zamek jest otwarty od 8.00 do 20.00 – sporo czasu na zwiedzanie. Poza sezonem turystycznym, czyli od 1 listopada do 31 marca, **godziny otwarcia** są krótsze – od 8.00 do 16.00. Niekiedy zamek organizuje także specjalne nocne zwiedzania, które pozwalają poczuć niezwykłą atmosferę ruin po zmroku – to musi być niezapomniane przeżycie, prawda?
Udogodnienia dla turystów – czy zamek jest dostępny dla wszystkich?
Na terenie zamku przewidziano pewne udogodnienia dla odwiedzających. W bastionie „Smok” adaptowano pomieszczenia na potrzeby obsługi ruchu turystycznego – to dobry punkt, żeby zacząć zwiedzanie. Warto wiedzieć, że wstęp na teren ruin mają tylko zwierzęta będące przewodnikami osób niepełnosprawnych, co, choć zrozumiałe, może być niedogodnością dla niektórych właścicieli czworonogów.
Informacje praktyczne: Dojazd i parkingi – jak się tam dostać?
Informacje o **dojeździe** do zamku znajdziecie poniżej. Adres zamku to Ujazd 73, 27-570 Iwaniska. Zamek stoi przy drodze nr 758, która łączy Iwaniska z Klimontowem, co ułatwia orientację. Położony jest około 15 km na południowy zachód od Opatowa. Do Ujazdu można dotrzeć własnym samochodem lub korzystając z transportu publicznego, np. PKS (choć, jak zawsze, warto sprawdzić aktualne rozkłady, bo te się zmieniają). Przygotowaliśmy dla Was **mapę** dojazdu. Można łatwo sprawdzić **mapę** w **Google Maps**. W okolicy ruin zamku usytuowane są parkingi, które, co ważne, ułatwiają dojazd. Jeden z nich znajduje się przy kurtynie południowo-zachodniej – aby do niego dotrzeć, należy skręcić w drogę na Toporów. Podsumowując, dotarcie do Krzyżtoporu nie powinno stanowić większego problemu.
Tajemnice i legendy Zamku Krzyżtopór – co szepczą mury?
Jak każda stara, imponująca budowla, zwłaszcza taka w formie ruiny, Krzyżtopór obfituje w tajemnice i legendy, które od wieków krążą wśród mieszkańców okolicy – i to jest właśnie piękne w takich miejscach. Te opowieści dodają miejscu aury mistycyzmu i pobudzają wyobraźnię odwiedzających. Niektóre z nich są bardziej fantastyczne, inne oparte na faktach, ale wszystkie tworzą niezwykłą mozaikę podań związanych z zamkiem.
Legendy i podania związane z zamkiem – szklany strop i marmurowe żłoby?
Najbardziej znaną legendą jest ta o szklanym stropie w sali jadalnej i ogromnym akwarium umieszczonym nad nią, w którym miały pływać egzotyczne ryby, podziwiane przez biesiadników stojących pod akwarium. Choć brzmi to niezwykle, świadczy o, widać, ogromnym bogactwie i, szczerze mówiąc, fantazji **Krzysztofa Ossolińskiego** – czy ktoś naprawdę byłby w stanie to **zbudowany** w XVII wieku? Inne opowieści dotyczą słynnych stajni zamkowych, gdzie konie miały jeść z marmurowych żłobów, a kryształowe lustra miały potęgować splendor i rozświetlać pomieszczenia – wyobrażacie to sobie? Krąży także podanie o podziemnym tunelu, który miał łączyć Krzyżtopór z zamkiem w Ossolinie, należącym do brata fundatora, Jerzego Ossolińskiego – to brzmi jak scenariusz filmu przygodowego. W przyziemiu północnej wieży wypływa źródełko zaopatrujące zamek w bieżącą wodę, nazywane Krzyżtoporzanką, które lokalne podania uznają za leczniczą – kto wie, może warto spróbować? W jednym z podziemnych pomieszczeń można zobaczyć drobne stalaktyty i stalagmity, które narosły w wyniku 300-letniego przecieku wody opadowej przez sklepienie ze skały wapiennej, co, w sumie, stanowi bardzo namacalny i realny ślad upływu czasu.
Duchy i tajemnicze znaki – czy zamek jest nawiedzony?
Oczywiście, z tak starym miejscem związany jest również duch. Podobno po zamku błąka się duch Krzysztofa **Baldwin**a Ossolińskiego, syna fundatora, który zginął pod Zborowem – wierzycie w takie rzeczy? Innym tajemniczym elementem jest znak przypominający stylizowaną literę „W”, umieszczony na wieży bramnej z lewej strony portalu wjazdowego. Choć interpretowany jako hieroglif oznaczający wieczne trwanie, pojawiają się też hipotezy, że może być to herb Habdank lub Dębno – i to jest fascynujące, że nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Zamiłowania Krzysztofa Ossolińskiego do astrologii, magii liczb i tajemniczych symboli z pewnością, bez wątpienia, przyczyniły się do **powstania** wielu spekulacji na temat ukrytych znaczeń w architekturze zamku – i to chyba sprawia, że to miejsce jest tak intrygujące.
Niezwykłe wydarzenia z historii zamku – nie tylko legendy
Historia zamku obfituje w niezwykłe i często, niestety, tragiczne wydarzenia. Poza słynnym spaleniem przez wojska rosyjskie w 1770 roku podczas konfederacji barskiej, warto wspomnieć o wydarzeniach z okresu II wojny światowej – historia lubi zataczać koła. W piwnicach zamku członkowie grupy zbrojnej „Jędrusie” przestrzeliwali broń, co świadczy o wykorzystaniu ruin przez partyzantów – nawet w zniszczeniu zamek służył Polsce. Jednym z najbardziej poruszających, i tragicznych, epizodów był odwet ze strony niemieckich żandarmów za atak na samochód landrata Otto Rittera w przysiółku Haliszka – zło, jak widać, dosięgło i to miejsce. W odwecie 25 maja 1944 roku rozstrzelali pod murami zamku 55 więźniów z aresztu w Ostrowcu Świętokrzyskim, co jest, po prostu, potworną zbrodnią. Bliscy ofiar przybyli do Ujazdu i nocą, w tajemnicy, ekshumowali zwłoki zamordowanych Polaków – gest odwagi i miłości, który porusza. Pod koniec 1944 roku w ruinach umieszczono magazyny żywnościowe Armii Czerwonej, co stanowiło część zaplecza logistycznego przed wielką ofensywą zimową – historia nie oszczędzała Krzyżtoporu. Krążyła też, co wydaje się zupełnie nieprawdopodobne, plotka z lat 60. o tajemniczym obywatelu USA, który chciał kupić ruinę Krzyżtoporu, pociąć ją na bloki, przetransportować na teren swojej posiadłości w Teksasie i złożyć w całość – choć może brzmieć to nieprawdopodobnie, pokazuje, jak wielkie wrażenie nawet w ruinie robiła ta budowla.
Krzyżtopór i okolica: Co jeszcze warto zobaczyć?
**Województwa** świętokrzyskie to region pełen skarbów, a zamek Krzyżtopór jest, szczerze mówiąc, tylko jednym z nich, choć bardzo ważnym. Ktoś, kto lubi wędrować po szlakach i odkrywać historię, nieodzownie kojarzy te tereny z majestatycznymi Górami Świętokrzyskimi. Okolica Ujazdu i **Iwaniska**, na ziemi sandomierskiej, oferuje znacznie więcej atrakcji turystycznych, które warto połączyć ze zwiedzaniem ruin zamku Krzyżtopór – planujcie więcej niż jeden dzień! Wybierając się na weekend z Warszawy, która ma tę zaletę, że wszędzie stąd blisko (do granicy województwa Świętokrzyskiego ze stolicy jest raptem 130 km, to nie tak daleko, prawda?), macie szansę odkryć fascynujące miejsca pełne historii, pałaców, zamków i, co najważniejsze, pięknych krajobrazów. Warto zaplanować tu dłuższy pobyt, aby w pełni zanurzyć się w atmosferze regionu, która jest naprawdę wyjątkowa.
Atrakcje turystyczne w okolicy Ujazdu i Iwanisk – co kryje region?
Poza samym zamkiem Krzyżtopór, w niewielkiej odległości od Ujazdu znajduje się kilka innych ciekawych miejsc. Warto, na przykład, odwiedzić Osadę Neolityczną w Kopcu, która znajduje się nieco ponad kilometr od Krzyżtoporu w Ujeździe – to świetne połączenie. Zrekonstruowano tu wieś sprzed ponad 5 tysięcy lat, pokazując życie ludzi w epoce kamienia, należących do kultury pucharów lejkowatych, a to już kawał **historii**. Była to społeczność rolnicza, prowadząca osiadły tryb życia – jakże odmienny od naszego! Dowiecie się, jak tworzono ściany budynków z uszczelnionej gliną plecionki, jak pokrywano dachy trzciną i jak konstruowano spichlerze na podniesieniu, żeby chronić zapasy uprawianych wtedy zbóż (pszenica, jęczmień, proso) przed wilgocią – całkiem sprytne rozwiązania. Poznacie też, **jak** narzędzia zaczęto wykonywać z wydobywanego w okolicznych Krzemionkach krzemienia, zastępując wcześniej wykorzystywany granit – **początku** technologii! Dowiecie się o tym, jak mieszkańcy wykorzystywali tury i woły do ciągnięcia wozów kołowych, a w wazie znalezionej w Bronocicach (również w województwie świętokrzyskim) zobaczycie najstarsze przedstawienie wozu kołowego używanego w Europie Środkowej 3700 lat p.n.e. – robi wrażenie, prawda? Ekspozycja przybliża też wierzenia ówczesnych ludzi, czczących bóstwa utożsamiane z postacią zwierząt, jak baran, oraz rolę szamanów, potrafiących m.in. przeprowadzić trepanację czaszki, co brzmi… niesamowicie. Odwiedzenie osady z pewnością warto połączyć z wizytą na zamku, tworząc, myślę, bardzo ciekawy wypad edukacyjny i historyczny.
Niedaleko, w Kurozwękach, znajduje się zamek rycerski, który **przeszedł** przebudowę w stylu barokowym na pałac – kolejna perełka regionu. Przy Pałacu w Kurozwękach znajdziecie jedyne w Polsce stado amerykańskich bizonów (tak, bizonów!), małe ZOO oraz słynny labirynt na polu kukurydzy – to atrakcja dla całej rodziny. Kształt labiryntu co roku jest inny i przedstawiał już m.in. Papieża Jana Pawła II, motywy związane z Mistrzostwami Europy w 2012 roku, Koziołka Matołka, Chopina czy Tadeusza Kościuszkę – jak widać, mają fantazję!
Warto także odwiedzić średniowieczne miasto Szydłów z zachowanymi murami obronnymi, porównywane do **polskiego** Carcassonne – a to już rekomendacja sama w sobie. W okolicy znajdują się także relikty innych zamków i budowli obronnych, m.in. relikty zamku rycerskiego w Konarach, Tudorowie, Rembowie i Rytwianach, relikty zamku królewskiego w Międzygórzu, czy inkastelowany kościół w Ptkanowie, co ciekawe. Ruina zamku magnackiego Ossolin, należącego niegdyś do Jerzego Ossolińskiego, brata fundatora Krzyżtoporu, również znajduje się w niedalekiej odległości – warto zobaczyć, **jak** wyglądał jego zamek.
Miejsca związane z historią i kulturą regionu – więcej niż tylko zamki
Region świętokrzyski obfituje w miejsca o bogatej historii i kulturze. Już być na miejscu i nie wejść na Łysą Górę, drugi co do wysokości szczyt w Górach Świętokrzyskich, gdzie znajduje się słynne sanktuarium, to, moim zdaniem, grzech! Możecie wybrać się na nią słynną Drogą Królewską. Oprócz tego, warto odkryć uroki Sandomierza, malowniczego miasta nad Wisłą, czy zajrzeć do Parku Etnograficznego w Tokarni, prezentującego budownictwo ludowe regionu – można tam zobaczyć, jak żyli nasi przodkowie. Choć Zalipie słynie z malowanych chat, również w regionie Świętokrzyskim można znaleźć podobne przykłady, choć może mniej znane. Pustelnia Złotego Lasu, choć obecnie funkcjonuje jako punkt katolicko-biznesowy z kościołem (co, muszę przyznać, brzmi nieco… nietypowo), również ma swoją ciekawą historię.
Gdzie się zatrzymać: Hotele i noclegi w pobliżu – nasza rekomendacja
Szukając **noclegów** w klimacie zamków, pałaców, parków i historii, mamy dla Was idealną rekomendację, która, mam nadzieję, przypadnie Wam do gustu. Nieco dalej od Ujazdu, ale warta każdej minuty jazdy, jest wizyta i najlepiej nocleg w Domu i Bibliotece Sichowskiej w Sichowie Dużym (gmina Rytwiany) – to miejsce, które ma duszę. Ten dworek z 1792 roku od wieków (nie licząc, cóż, czasów PRL) znajduje się w rękach tej samej rodziny, Radziwiłłów (a gospodarz, Pan Paweł, jest potomkiem Radziwiłłów, Potockich i Popielów! – imponujące, prawda?). Pałac w Rytwianach ma wspólną historię z Domem w Sichowie, gdyż krewni Radziwiłłów z Sichowa mieszkali w Pałacu. Obecni gospodarze, Amber (Amerykanka) i Paul (Szkot) Kieniewicz, sprowadzili się do **Polska**, aby zająć się domem i udostępnić go gościom – wspaniała inicjatywa! Właściwy DOM, czyli dworek, w trakcie restauracji, mieści słynną Bibliotekę Radziwiłłów. Pensjonat, dawniej stajnia i domek dla służby, oferuje wygodne pokoje (ocena 9.3 na platformach rezerwacyjnych! – to mówi samo za siebie). Poza tym na terenie posesji znajduje się piękny park i winnica (tak, winnica!), a dla aktywnych kort do gry w tenisa i bezpłatna wypożyczalnia rowerów. Jest też plac zabaw dla dzieci – więc każdy znajdzie coś dla siebie. Nasi, mogę śmiało powiedzieć, niesamowici gospodarze stworzyli magiczne miejsce. Ze śpiącym Leosiem na rękach, niechcący przeszkodziliśmy burzliwej rozmowie gospodarza z turystami przy winie, książkach i kominku (ale im zazdrościłam!) w małej bibliotece czy też salonie – taka atmosfera to coś rzadkiego. Śniadanie było bardzo smaczne i bogate, naprawdę rozpieszcza. Oczywiście, są też inne opcje noclegowe w okolicy, np. w pobliskim Opatowie, ale nocowanie pod dachem odrestaurowanym przez Radziwiłłów, w miejscu z taką historią, to, moim zdaniem, zupełnie inna bajka! Polecamy z całego serca, co, niestety, kiedyś nam się już przydarzyło (a co wspominamy niemiło do dziś, co podkreśla, jak ważne jest dobre miejsce na odpoczynek podczas podróży) – więc nasza rekomendacja jest szczera i oparta na doświadczeniu.
Zamek Krzyżtopór: Dziedzictwo i przyszłość – co dalej?
Zamek Krzyżtopór w Ujeździe to nie tylko ruina, to żywy pomnik historii i architektury, który ma status pomnika historii od 2018 roku – ważna formalność. Jest to **symbol** potęgi i wizji Krzysztofa Ossolińskiego, a zarazem świadectwo burzliwych dziejów Polski, które odcisnęły tu piętno. Mimo zniszczeń, układ przestrzenny zamku zachowany jest w około 90%, a mury stojące na 600 metrach długości również w 90% (choć, jak już wspominałem, tylko 10% sklepień przetrwało, co jest pewnym mankamentem, ale zrozumiałym). Jego unikalny styl *palazzo in fortezza* i symbolika liczb wciąż fascynują pasjonatów architektury, którzy często fundują sobie drony, aby podziwiać majestat zamku z wysokości kilkudziesięciu metrów – i to jest świetny pomysł, z góry widać go najlepiej. Ruina, która z perspektywy ulicy wygląda dość niepozornie, w pełni objawia swój splendor dopiero z góry lub podczas wędrówki po rozległych dziedzińcach i korytarzach – trzeba wejść do środka! Instytucja Kultury Zamek Krzyżtopór w Ujeździe dba o zachowanie tego dziedzictwa, udostępniając zamek turystom i organizując wydarzenia, takie jak Turniej Rycerski o Szablę Krzysztofa Baldwina Ossolińskiego czy nocne zwiedzania – dzięki temu miejsce żyje. Przyszłość zamku wciąż budzi nadzieje – czy uda się go kiedyś **odbudować**, choćby **częściowo**? Czas pokaże, na razie możemy tylko snuć przypuszczenia. Na razie możemy podziwiać go w obecnej formie, czerpiąc wiedzę z jego **historii**, podziwiając architekturę i szukając śladów dawnej świetności. Odwiedzając Krzyżtopór, nie tylko poznajemy fascynujący zabytek, ale, co najważniejsze, dotykamy fragmentu polskiej historii, która wciąż pulsuje w tych starych murach, czekając na odkrycie.
0 komentarzy