Podziemia kredowe w Chełmie – tajemnice podziemnego labiryntu
25 maja, 2025
Podczas naszych wypraw przez Polskę zawsze poszukujemy tych wyjątkowych zakątków, które skrywają w sobie opowieści, legendy i kawał historii. Chełm, urokliwe, choć może nieduże miasto na wschodzie Polski, blisko granicy z Ukrainą, kryje pod swoją powierzchnią coś absolutnie niezwykłego: Podziemia kredowe w Chełmie.
To miejsce unikatowe – śmiało można powiedzieć, że na skalę Europy, a może nawet świata. Jest to zabytkowa kopalnia kredy, tworząca rozległy, wielopoziomowy kompleks korytarzy i komór. W przeszłości w okolicy Chełma działało wiele podobnych kopalń kredy. Więcej informacji o historii Podziemi kredowych w Chełmie znajdziesz również na stronie Wikipedia. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej lub sprawdzić opinie o Podziemiach kredowych w Chełmie, kontynuuj czytanie.
Te podziemne labirynty są efektem wielowiekowej eksploatacji cennego surowca – kredy piszącej. Już na myśl o zejściu w głąb ziemi, by odkryć te tajemnice, czuje się ten charakterystyczny dreszczyk emocji.
Chełmskie podziemia kredowe to nie tylko opowieść o dawnym górnictwie. To również historie o ukrytych skarbach, o schronieniu w trudnych czasach i oczywiście o legendarnym Duchu Bieluchu, który według lokalnych przekazów, pilnuje tego miejsca.
Planując co zobaczyć w Chełmie, nie sposób pominąć tego fascynującego, białego podziemnego świata. Chcecie poznać więcej szczegółów? Zapraszamy w tę niezwykłą, kredową podróż pod miasto Chełm.
Historia chełmskich podziemi – od średniowiecza do dziś

Historia chełmskich podziemi kredowych jest głęboko spleciona z dziejami samego miasta i jego położeniem. W końcu Chełm leży na kredowym wzgórzu.
To obszar zbudowany głównie z kredy, wapieni i margli, a pokłady kredy potrafią sięgać nawet 800 metrów w głąb ziemi. Wydobycie kredy dosłownie kształtowało życie mieszkańców i rozwój miasta przez całe stulecia, tworząc to niezwykłe dziedzictwo podziemne.
Prawie każdy mieszkaniec, zwłaszcza w złotych czasach górnictwa kredowego, miał w swojej piwnicy takie swoje „prywatne” wejście do kopalni i wydobywał biały surowiec na własną rękę.
Początki wydobycia kredy – ślady w źródłach historycznych
Pierwsze wzmianki, które świadczą o pozyskiwaniu kredy w Chełmie, pochodzą już z XIII wieku. Książę halicki, Daniel Romanowicz, który odbudował Chełm, przyczynił się do rozwoju miasta, a wraz z nim ruszył intensywny okres wydobycia.
Na początku prace prowadzono głównie w okolicach góry zamkowej. Specyfika chełmska polegała na tym, że górnicy zaczynali kopać prosto ze swoich piwnic. Wyrobisko szło pod kątem około 45 stopni, zazwyczaj wychodząc poza obrys fundamentów własnego domu, aż docierało do litej skały kredowej.
Ta wydobywana kreda była niezwykle cenna. Wiemy z dokumentów, że transportowano ją, często na znaczną odległość. Na przykład, do Krakowa, gdzie Akademia Krakowska używała jej… no cóż, do pisania!
Dr Władysław Grabski, prowadzący badania w Chełmie wraz z prof. Wiktorem Zinem, natrafił na dokument potwierdzający, że w XVI wieku z Chełma do Krakowa wysłano aż 17 wozów kredy. Niesamowita ilość, prawda?
Jakub Jan Susza, znany kronikarz ziemi chełmskiej i biskup unicki chełmski, także wspominał o kredzie wydobywanej w Chełmie. Dokumenty miejskie, szczególnie akta chełmskie zachowane od XVII wieku, dostarczają mnóstwa detali na temat tej działalności.
Przykładowo, w dokumencie z 1690 r. jest informacja o sprzedaży domu z lochami przez pewną mieszczkę, Mariannę Zabierowiczową. A w roku 1694 burmistrz chełmski, Teodor Leśkiewicz, pozwał Piotra Leśkiewicza o niezapłacenie mu za kredę daną do sprzedaży, którą sprzedawał… nie on, ale nieżyjący już niejaki Krupa. (Całkiem skomplikowane transakcje, jak widać!).
W kamienicy należącej do Jerzego Krasuskiego i dzierżawionej przez Piotra Sidorowskiego w 1698 r. również odkryto lochy. Podobnie w 1704 r. Stanisław Mateusz na Rozdole Rzewuski sprzedał grunt z lochami Mikołajowi i Annie Sidorowskim. Testament Marianny Kucharskiej z 1721 r. i opis domu Szymona Irszowicza z 1728 r. także wymieniają te podziemia.
Nawet na Placu Trybowym, naprzeciwko ratusza chełmskiego, Szloma Lejzorowicz miał w 1750 r. sklep i lochy pod nim. Pod domem Szymona Zajwelowicza była piwnica z lochami.
Urząd Kondecensjorialny w 1752 r. wydzierżawił kamienicę Michała Wydżgi wraz z piwnicą i lochami. Władysław Koczorowski również posiadał takie podziemie. Akt sprzedaży domu Frejdli Lewkówny i Bencia Moszkowicza na rzecz Borucha Lewkowicza wymieniał domostwo ze wszystkimi przynależnościami, w tym właśnie z lochami.
Inwentarz pałacu – zamku starościńskiego z 1770 r. wymienia „loch z szyją murowaną”. Akt wydzierżawienia dochodu z ratusza przez prezydenta Wojciecha Nowickiego i landwójta Józefa Boguchwalskiego także wspomina o izbie z lochem.
Co ciekawe, delegowani przez Magistrat chełmski urzędnicy, Stefan Siroczyński i Józef Dobrowolski, specjalnie oglądali lochy pod domem Lejzorczynym.
Na początku XX wieku Cyprian Walewski wspominał w swoich zapiskach o podziemnych lochach pod domami żydowskimi, z których wciąż wydobywano kredę – stanowiła ona jeden z największych handli w całym mieście.
W 1911 r. chełmski oddział Polskiego Towarzystwa Krajoznawczego zorganizował pierwszą wycieczkę do lochów chełmskich. Inżynier Denisow, który prowadził tam prace, dostrzegł wartość zabytkową i krajoznawczą podziemi kredowych i miał duży wkład w ich udostępnienie turystom jeszcze przed wojną. Nawet Kazimierz Czemicki w swojej książce „Chełm – przeszłość i pamiątki” pisał o lochach, ostrzegając jednocześnie zwiedzających przed tymi bardziej niebezpiecznymi odcinkami. W czasie I wojny światowej lochy służyły chełmskim handlarzom jako kryjówka na towary przed austriackimi żołnierzami. (Taka trochę historyczna skrytka).
Rozkwit i upadek górnictwa kredowego – jak wpłynęło na miasto?
Okres największego boomu na wydobycie kredy przypadł na XVII i XVIII wiek.
Wtedy wyrobiska zaczęły się rozrastać, sięgając daleko poza piwnice, tworząc rozległą sieć. Wydobywana kreda miała wiele zastosowań – nie tylko do pisania w szkole, ale też w farbiarstwie czy przy wytopie metali. To było takie „białe złoto” regionu.
Posiadanie wejścia do lochów prosto z piwnic kamienicy w XVII i XVIII wieku znacząco podnosiło cenę nieruchomości, co doskonale świadczy o skali zjawiska i ogromnym znaczeniu kredy dla gospodarki miasta.
Chełm przez wieki leżał w centrum Rzeczypospolitej, a handel kredą kwitł, rozsyłając ją po całym kraju, aż do Krakowa i słynnej Akademii Krakowskiej.
Niekontrolowane prace eksploatacyjne trwały w najlepsze aż do XIX wieku. Z czasem jednak, gdy miasto się rozrastało i kredowe podziemia poszerzały się pod zabudową staromiejską, pojawiły się kłopoty. Zagrożenie dla stabilności budynków stało się bardzo realne.
Dlatego w XX wieku władze miejskie podjęły trudną, ale konieczną decyzję o zakazie wydobycia kredy.
Jednak podziemia wciąż istniały i niestety przypominały o sobie w dramatyczny sposób. Przez wiele lat po ostatniej wojnie chełmskie lochy były obiektem eksploracji młodych, odważnych (choć nierozważnych) amatorów, tzw. „lochołazów”.
W czasie II wojny światowej te podziemia stały się ratunkiem – chronili się tu mieszkańcy Chełma, w tym liczni wówczas Żydzi, uciekając przed hitlerowcami, którzy przeprowadzali w tym czasie straszliwą likwidację. Niemcy nawet wydali rozkaz władzom miejskim zlikwidowania wejść do podziemi, co częściowo zrobiono, ale nie zdołano odciąć dostępu do wszystkich korytarzy.
W 1936 r. spenetrowano fragment korytarzy podczas budowy wodociągów miejskich. Po wojnie, o podziemiach zrobiło się głośno w latach 50., choć był to czas, który raczej nie sprzyjał zgłębianiu dawnych legend i tajemnic. W 1956 r. nagle zniknęła kamienica przy ulicy Lubelskiej. W 1960 r. doszło do zapadnięcia lochów w parku dawnego Powiatowego Domu Kultury na ul. Lubelskiej 4. A w 1965 r. zapadła się część ulicy Lubelskiej – jezdnia, chodnik, a nawet ściana frontowa domu.
Apogeum chyba nastąpiło w latach 70., gdy zawalił się jeden z korytarzy pod ciężarem ciężarówki, która zniknęła w wyrwie w ziemi na ulicy Lubelskiej. (Wyobrażacie to sobie?!).
Te dramatyczne wydarzenia wymusiły podjęcie działań. Na pomoc wezwano górników ze Śląska, którzy zabezpieczali podziemia. Pierwsze ekspertyzy i dokumentacje wykonała Politechnika Krakowska, w tym jej Katedra Historii Architektury Polskiej i Katedra Konstrukcji Budowlanych.
To właśnie naukowcy i studenci z Krakowa rozpoczęli metodyczne badanie miasta, analizując jego strukturę zarówno nadziemną, jak i podziemną. Okazało się, że w obrębie średniowiecznych fortyfikacji Chełma niemal cała zabudowa posadowiona jest na kredowych wyrobiskach.
W dniach 16 i 17 grudnia 1966 r. odbyła się w Chełmie sesja naukowa zorganizowana przez Stowarzyszenie Architektów Polskich. W szczegółowych wnioskach z tej sesji wyraźnie podkreślono, że unikalne w skali europejskiej podziemia chełmskie powinny być wykorzystane jako atrakcyjny obiekt turystyczny. Zasugerowano też utworzenie muzeum górnictwa kredowego, zgodnie z propozycją Cementowni w Chełmie.
Długoletnia walka miłośników krajobrazu i przeszłości Ziemi Chełmskiej o uratowanie i udostępnienie lochów kredowych zakończyła się sukcesem, w czym ogromna zasługa naukowców z Krakowa. Obiekt ten wpisano do katalogów i oficjalnych rejestrów UJ jako zabytek klasy europejskiej.
Formalne uznanie przyszło 25 stycznia 1995 roku, kiedy Wojewódzki Konserwator Zabytków wpisał wielopoziomowy kompleks wybierzysk górniczych znajdujących się pod Starówką Chełmską do rejestru zabytków.
Miałem przyjemność odwiedzić słynną Wieliczkę, byłem też w nieukończonym jeszcze tunelu pod Martwą Wisłą w Gdańsku czy widziałem intrygujące piwnice w Hrubieszowie, ale muszę przyznać, że chełmska kopalnia kredy to zupełnie, ale to zupełnie inna historia.
Podziemny labirynt – eksploracja i udostępnienie tras

Chełmskie podziemia kredowe to faktycznie prawdziwy podziemny labirynt, który rozciąga się pod całą powierzchnią miasta.
Eksploracja tego kompleksu ujawniła niezwykłą architekturę i otworzyła drogę do udostępnienia części lochów turystom, tworząc tę unikalną trasę turystyczną.
Architektura podziemi – korytarze, komory, studnie
Podziemia kredowe w Chełmie to wyjątkowy ślad dawnego górnictwa kredowego. Pod miastem ciągnie się sieć wyrobisk, która według różnych szacunków ma od 15 do 40 kilometrów długości (jeśli jesteś gotów na taką skalę!).
Powstała ona w dość chaotyczny sposób, przez przypadkowe łączenie się często niewielkich, indywidualnych wyrobisk. W końcu to sami mieszkańcy wydobywali kredę, tworząc te w zasadzie niekontrolowane lochy. Te korytarze, komory i tajemnicze studnie tworzą naprawdę fascynującą, podziemną architekturę.
Wyrobiska położone są zazwyczaj około 25-30 metrów od powierzchni rynku. Niektórzy z dawnych lochołazów opowiadali o odkryciu ogromnych sal z kredowymi kolumnami, a nawet o znalezieniu stajni bądź obór pod ziemią. Niestety, zachowały się tylko dwa drukowane przekazy i relacje „lochołazów”.
W podziemiach zobaczymy potężne kredowe filary, które miały za zadanie podtrzymać strop, ale są też zawalne odcinki, nazywane chodnikami, gdzie strop już uległ zawałowi pod wpływem obciążenia.
W miejscach szczególnie zagrożonych zawałem stosowano specjalną obudowę murową, określaną jako „szyja murowana”. Wzorcowy przykład takiego wejścia do kopalni, z taką właśnie szyją murowaną, można zobaczyć pod budynkiem przy ul. Lubelskiej 27.
W komorach, czyli tych większych przestrzeniach, które powstały przez połączenie wyrobisk, da się dostrzec ślady dawnej działalności. W jednej z nich zachował się nawet oryginalny napis sprzed wybuchu II wojny światowej „Pomiary, Chełm 26.VII.1939”. Coś, co naprawdę pozwala poczuć historię tego miejsca.
Starsze opowieści wspominały też o istnieniu podziemnego jeziora w wyrobiskach położonych bardzo głęboko. Studnie drążono w litej kredzie, a poniżej 10-12 metrów ich ściany są wykute w skale. Na głębokości od 22,5 m do 24 m wykonano bardzo solidną cembrowinę z bierwion dębowych, a dno wysypano piaskiem, który działał jak filtr. (Całkiem zaawansowana technika, jak na tamte czasy!).
Choć kiedyś panowało przekonanie, że lochy chełmskie są pochodzenia naturalnego, prof. dr H. Maruszczak z UMCS autorytatywnie stwierdził, że te korytarze nie miały żadnych założeń naturalnych. Mimo że zjawiska krasowe związane z kredą są w tym rejonie dość specyficzne.
W szczelinach spękanych pokładów skały kredowej poniżej poziomu wód zaskórnych znajduje się woda, co bardzo utrudniało na przykład kopanie kanałów dla rur kanalizacyjnych w ostatnich latach. Jakub Jan Susza wspominał z kolei o zapadliskach na głównej ulicy prowadzącej w stronę młyna na rzece Uherce, przypuszczając, że są to ślady zaginionej podziemnej rzeki.
Te obserwacje tylko potwierdzają, jak złożona jest geologia pod miastem.
Chełmskie podziemia kredowe tworzą doprawdy imponujący labirynt przejść i korytarzy. Nowe wejście, wybudowane przy ul. Przechodniej, ułatwia zwiedzanie, a przy okazji działa jako tunel osuszający podziemia.
Dzięki gęstej sieci wierceń geologicznych i nowym metodom, np. „grawitacyjnym”, odkryto nieznane wcześniej ciągi korytarzy i dziesiątki „ślepych” odcinków lochów. To wciąż żywy obiekt badań.
Trasa turystyczna – zwiedzanie z przewodnikiem i co czeka na turystów?
Po tych, hmm, dość dramatycznych wydarzeniach związanych z zapadaniem się ulicy Lubelskiej i zniknięciem ciężarówki, część korytarzy na szczęście udostępniono do zwiedzania.
W latach 80. wytyczono trasę turystyczną, która początkowo liczyła 1,5 km, a dziś ma około 2000 metrów. Chełmskie Podziemia Kredowe jako atrakcja turystyczna są obecnie profesjonalnie zarządzane i obsługiwane (kiedyś zajmowała się tym m.in. Federacja Polskich Związków Obrońców Ojczyzny).
Zwiedzanie z przewodnikiem trwa zazwyczaj około 60 minut. Informacje o godzinach wejść i ile trwa zwiedzanie są dostępne przy kasie. Cena biletu do Podziemi kredowych w Chełmie jest zróżnicowana, a bilety można często kupić online. Odbywa się w grupach liczących około 20 osób.
Wejście do Chełmskich Podziemi Kredowych znajduje się przy ulicy Lubelskiej, pod budynkiem w charakterystycznym stylu z okresu PRL. W podziemiach panuje stała temperatura +9 stopni Celsjusza. Jest to bardzo przyjemne uczucie latem, ale jesienią czy zimą zdecydowanie warto pamiętać o cieplejszym ubraniu. (Serio, warto zabrać bluzę!).
Na trasie turystycznej przygotowano sporo atrakcji dla zwiedzających. Można zobaczyć wystawy archeologiczne opowiadające o historii wydobycia i życiu w podziemiach. Manekin w stroju dawnego górnika z kapturem pokazuje, jak niegdyś pozyskiwano kredę, przypominając o ciężkiej pracy. A może raczej: o ogromnym trudzie tych ludzi.
Największą atrakcją, zwłaszcza dla najmłodszych, jest możliwość spotkania z legendarną postacią – Duchem Bieluchem, władcą podziemi i strażnikiem ukrytych skarbów. Zastanawiasz się, gdzie jest Duch Bieluch? Spotkasz go na trasie turystycznej!
Czasem w podziemiach odbywają się nawet kameralne koncerty czy bankiety – wyjątkowe miejsce na takie wydarzenia! Jest też specjalny teatr dla dzieci. Nasza przewodniczka, pani Grażyna Biernacka, ciekawie opowiadała o niezwykłych zastosowaniach kredy w codziennym życiu.
Po wyjściu na powierzchnię turyści mogą skosztować pyszności w lokalnych restauracjach serwujących dania kuchni polskich kresów.
Choć część opowieści o studniach wymagających świec, niebezpiecznym gazie i braku tlenu, czy o konieczności proszenia właściciela domu o pozwolenie na wejście to już tylko historia, dzięki udostępnionej trasie możemy bezpiecznie odkrywać to „zagłębie białego złota”.
Mimo że Kazimierz Czemicki ostrzegał przed niebezpiecznymi odcinkami lochów, dzisiejsza trasa jest w pełni bezpieczna dla zwiedzających. (Uff!).
Legendy i tajemnice chełmskich podziemi – co opowiada Duch Bieluch?

Chełmskie Podziemia Kredowe fascynują nie tylko historią górnictwa i unikalną architekturą podziemia, ale są też gęsto owiane licznymi legendami i tajemnicami.
To właśnie one nadają temu miejscu tego niezwykłego, wręcz baśniowego charakteru i mocno pobudzają wyobraźnię.
Duch Bieluch – strażnik podziemnych skarbów i opowieści
Najbardziej znaną i chyba najbardziej lubianą postacią związaną z chełmskimi podziemiami jest Duch Bieluch.
Ten legendarny opiekun podziemi kredowych jest, wedle opowieści, strażnikiem tajemniczego labiryntu korytarzy i niewielkich komór o białych jak śnieg ścianach. Żeby go obudzić i uprzedzić o naszej wizycie, tradycja nakazuje trzy razy uderzyć kołatką w masywne drzwi zabytkowej kopalni kredy. (Podobno działa!).
Legendy głoszą, że Duch Bieluch straszył wszelkiej maści rzezimieszków i natrętnych poszukiwaczy skarbów pałętających się po podziemiach, chroniąc ponoć ukryte w nich kosztowności. Mówi się też, że Bieluch jest szczególnie przyjazny dzieciom i chętnie spełnia ich życzenia, zwłaszcza te wypowiedziane w całkowitej ciemności.
To postać, która zdecydowanie dodaje magii zwiedzaniu, szczególnie dla najmłodszych odkrywców podziemi.
Tajemnicze historie i lokalne legendy – co jeszcze skrywa ziemia?
Oprócz Ducha Bielucha, z chełmskimi podziemiami wiąże się wiele innych tajemniczych historii i lokalnych legend.
Krążą opowieści, jakoby lochy w kredzie ciągnęły się popod dnami rzek i bagien aż do sąsiednich zamków i miast, sięgając na odległość nawet kilkudziesięciu kilometrów, docierając podobno nawet do Stołpia. (Brzmi jak fantastyka, prawda?).
Inna legenda głosi, że ze starej studni na Górze Chełmskiej podziemną rzeką wypływały na zewnątrz… wpuszczane tam ryby! To miałoby sugerować istnienie rozbudowanych podziemnych cieków wodnych. Jakub Jan Susza wspominał o zapadliskach na głównej ulicy, które przypisywał zaginionej podziemnej rzece.
Jak już wspomnieliśmy, niektórzy lochołazi opowiadali o odkryciu ogromnych sal z kredowymi kolumnami, a nawet stajni czy obór. Świadczyłoby to o tym, że podziemia wykorzystywano nie tylko do wydobycia, ale także jako schronienie dla zwierząt czy miejsca do przechowywania żywności. Te przekazy, choć często trudne do zweryfikowania, bez wątpienia pokazują niezwykłą, wieloraką rolę lochów w historii miasta.
Pamiętajmy też, że lochy służyły jako schronienie podczas napadów i wojen. Miało to szczególne znaczenie na kresach Rzeczypospolitej, znanych z niepokojów i najazdów. Chełmscy Żydzi ukrywali się w kredowych korytarzach podczas II wojny światowej – to już nie legenda, a bolesna historia.
Przez wiele lat po wojnie, jak już wspomniano, chełmskie lochy były penetrowane przez młodych „lochołazów”, co tylko podtrzymywało ich legendę jako miejsca tajemniczego i niebezpiecznego.
Mimo że wiele z tych opowieści może być tylko legendami, dodają one Chełmskim Podziemiom Kredowym tej niezwykłej aury tajemniczości, która tak bardzo przyciąga turystów pragnących osobiście odkryć te białe labirynty.
Chełm – miasto na kredowym wzgórzu, jego historia i współczesność

Chełm to miasto o niezwykle bogatej historii i dziedzictwie kulturowym, które są nierozerwalnie związane z kredowym podłożem, na którym zostało zbudowane. To miasto pogranicza i kontrastów, gdzie historia i współczesność przeplatają się, tworząc naprawdę unikalny klimat.
Chełm – miasto pogranicza i kontrastów, bogata historia i dziedzictwo
Chełm, malowniczo położony nad rzeką Uherką, tuż przy granicy z Ukrainą, ma za sobą bardzo burzliwe dzieje.
Władysław Jagiełło podniósł osadę do rangi miasta, a Chełm przez stulecia leżał w centrum Rzeczypospolitej, na ważnych szlakach handlowych.
Historia wydobycia kredy to tylko jedna z wielu fascynujących opowieści związanych z tym miejscem. Na najwyższym wzniesieniu Chełma, zwanym Górką Chełmską, znajduje się imponujący zespół katedralny z pounicką bazyliką Narodzenia Najświętszej Marii Panny.
Ta monumentalna budowla, której twórcami byli wybitni artyści epoki baroku, tacy jak architekt Paweł Antoni Fontana (który, warto wspomnieć, zaprojektował także późnobarokowy popijarski kościół Rozesłania Świętych Apostołów w Chełmie, uchodzący za jedno z jego najwybitniejszych dzieł), rzeźbiarz Michał Filewicz i malarz Franciszek Smuglewicz, kryje w sobie wiele tajemnic. To właśnie tu w 1795 r. odbyła się koronacja obrazu Matki Bożej Chełmskiej, choć niestety oryginał wywieźli w 1915 r. Rosjanie do Łucka na Ukrainie.
Na Górce Chełmskiej znajduje się też Sanktuarium Maryjne, ważne miejsce kultu.
Chełmskie krypty to kolejny wyjątkowy zabytek na skalę europejską, gdzie można zobaczyć fundamenty cerkwi katedralnej z XIII wieku, którą ponoć wybudował sam król Daniel Romanowicz.
Miasto może pochwalić się także innymi wspaniałymi zabytkami, jak na przykład kościół Rozesłania Świętych Apostołów, ufundowany w XV w. przez Władysława Jagiełłę na pamiątkę zwycięstwa pod Grunwaldem, z pięknymi polichromiami autorstwa Józefa Mayera, który był nadwornym malarzem Augusta III Sasa. Jest też urokliwa cerkiew św. Jana Teologa.
Bogactwo historyczne Chełma widać praktycznie na każdym kroku – od śladów średniowiecznego grodu na Wysokiej Górce po zabytkowe budowle rozsiane po całym mieście. Spacerując po Chełmie, nietrudno zauważyć ślady dawnej wielokulturowości, wystarczy przejść obok dawnej synagogi.
Chełm oferuje atrakcje i rozrywkę nie tylko pod ziemią. Również w okolicy Chełma nie brakuje atrakcji turystycznych, takich jak choćby malownicze ruiny zamku w Krupe. W okolicy kopalni kredy w Chełmie, choć nie na samej trasie turystycznej, można również znaleźć ciekawy punkt widokowy.
Muzeum Regionalne w Krasnymstawie, choć położone w powiecie krasnostawskim, do którego niegdyś należał Chełm, gromadzi cenne eksponaty związane z historią miasta i regionu.
To wszystko sprawia, że Chełm i okolice to naprawdę fascynujący region do odkrywania. Miłośnicy krajobrazu i przeszłości Ziemi Chełmskiej z pewnością docenią jego bogactwo i złożoność.
Starówka Chełmska – co kryje pod i co widać nad ziemią?
Starówka Chełmska to niewątpliwie serce miasta.
A pod jej powierzchnią, jak już wiemy, rozciąga się ten ogromny, wielopoziomowy kompleks wybierzysk górniczych – Podziemia kredowe. Niemal cała zabudowa w obrębie dawnych średniowiecznych fortyfikacji Chełma posadowiona jest na kredowych wyrobiskach. Pomyślcie tylko o tym ciężarze, który dźwiga ta krucha struktura!
Odkrywanie Starówki Chełmskiej to tak jakby nurkowanie w historii – dosłownie i w przenośni.
Na powierzchni podziwiamy piękne zabytkowe kamienice, kościoły i place. A kilkadziesiąt metrów pod nami ciągną się te same korytarze, które kiedyś były świadkami codziennej pracy górników, a później służyły jako schronienia.
Wejście do Chełmskich Podziemi Kredowych, zlokalizowane przy ulicy Lubelskiej 27 (wcześniej, pamiętam, mówiono o Lubelskiej 4), stanowi idealny punkt startowy do tej podziemnej przygody.
Plac Edwarda Łuczkowskiego, na który celowo nie wolno wjeżdżać samochodami (właśnie ze względu na podziemia pod spodem), jest takim codziennym przypomnieniem o ich istnieniu tuż pod powierzchnią miasta.
Trasa turystyczna biegnie pod samym centrum Chełma, dając nam namacalne poczucie, jak bardzo kruche może być podłoże, na którym budujemy nasze miasta.
Odkrycia dokonane dzięki wierceniom geologicznych i nowoczesnym metodom grawitacyjnym pokazały pełną skalę tego podziemnego labiryntu, który faktycznie rozciąga się pod całą Starówką.
Choć zdarzały się tu, jak już wspomniano, bardzo niebezpieczne sytuacje, jak zniknięcie kamienicy czy ciężarówki na ulicy Lubelskiej, badania naukowe, w tym te prowadzone przez Politechnikę Krakowską, pomogły znacznie lepiej zrozumieć strukturę podziemi i opracować skuteczne metody ich zabezpieczenia.
Obecnie wejście do podziemi znajduje się przy ulicy Lubelskiej, a wyjście pod skarpą kościelną przy ul. 3 Maja, co jest bardzo wygodnym rozwiązaniem dla turystów.
Zwiedzanie chełmskich podziemi kredowych to po prostu fascynująca lekcja historii i geologii, która pozwala nam spojrzeć na Starówkę Chełmską z zupełnie, ale to zupełnie innej perspektywy.
Podziemia kredowe w Chełmie – znaczenie dla dziedzictwa i turystyki
Chełmskie Podziemia Kredowe to coś więcej niż tylko zbiór korytarzy i komór. To żywe świadectwo historii miasta, jego mieszkańców i ich głębokiego związku z naturą.
Ich ochrona, badania i wreszcie udostępnienie turystom mają kluczowe znaczenie dla zachowania tego unikalnego dziedzictwa kulturowego i promocji regionu lubelskiego.
Ochrona i badania podziemi – wyzwania i co dalej?
Ochrona chełmskich podziemi kredowych to skomplikowany i niezwykle długotrwały proces, trwający już od wielu dziesiątek lat. Po latach niekontrolowanej eksploatacji i późniejszych poważnych problemach z zapadliskami, stało się jasne, że konieczne są intensywne badania i prace zabezpieczające.
Górnicy ze Śląska byli jednymi z pierwszych, którzy pomogli zabezpieczyć podziemia w latach 60. i 70. ubiegłego wieku. Kluczową rolę w badaniach odegrała Politechnika Krakowska, której Katedra Historii Architektury Polskiej i Katedra Konstrukcji Budowlanych przeprowadziły te pierwsze, fundamentalne ekspertyzy i dokumentacje.
Pracownicy naukowi z tej uczelni, współpracując ze studentami, rozpoczęli systematyczne badanie miasta, analizując jego podziemną strukturę. Sesja naukowa, którą zorganizowało Stowarzyszenie Architektów Polskich w Chełmie w 1966 roku, wyraźnie podkreśliła unikalność podziemi i palącą potrzebę ich ochrony oraz wykorzystania jako obiektu turystycznego. Pomysł utworzenia muzeum górnictwa kredowego, wysunięty przez Cementownię w Chełmie, był dowodem na rosnącą świadomość wartości tego miejsca.
Ta uporczywa walka miłośników krajobrazu i przeszłości Ziemi Chełmskiej o uratowanie lochów, wspierana przez naukowców z Krakowa, na szczęście zakończyła się sukcesem, a obiekt został w końcu wpisany do rejestrów UJ jako zabytek klasy europejskiej.
Formalnym ukoronowaniem tych starań był wpis do rejestru zabytków przez Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w 1995 roku, co było już oficjalnym uznaniem wartości chełmskich podziemi kredowych.
Badania geologiczne, w tym ta gęsta sieć wierceń i nowe metody „grawitacyjne”, pozwoliły odkryć nie znane dotychczas ciągi korytarzy i dziesiątki „ślepych” odcinków lochów. To tylko pokazuje skalę podziemnego labiryntu i wciąż istniejące wyzwania związane z jego pełnym rozpoznaniem i zabezpieczeniem.
W przyszłości, niestety, tylko kilka najokazalszych ciągów korytarzy zostanie udostępnionych lub odpowiednio zabezpieczonych. Reszta odcinków jest zasypywana piaskiem, żeby zapewnić stabilność powierzchni na górze.
Zjawiska krasowe, choć obecne w kredzie, według opinii prof. dr H. Maruszczaka, nie były pierwotną przyczyną powstania korytarzy – nie miały one założeń naturalnych. Strumienie wód podziemnych w szczelinach spękanych pokładów kredowej skały poniżej poziomu wód zaskórnych stanowią jednak spore wyzwanie, o czym świadczyła woda utrudniająca kiedyś kopanie kanałów kanalizacyjnych.
Jakub Jan Susza wspominał o zapadliskach, które przypisywał zaginionej podziemnej rzece. Ochrona tego unikalnego dziedzictwa wymaga stałych badań i monitorowania, aby zagwarantować bezpieczeństwo zarówno samym podziemiom, jak i miastu na powierzchni.
Można śmiało przypuszczać, że naukowcy zgromadzą w Chełmie niezmiernie ciekawy materiał, który stanie się bazą do poważnego opracowania naukowego dotyczącego osobliwości urbanistyczno-architektonicznych Chełma. To tylko podkreśli, jak ogromne znaczenie mają podziemia dla historii i rozwoju miasta.
Chełmskie podziemia kredowe jako atrakcja turystyczna – rozwój i promocja
Chełmskie Podziemia Kredowe to dziś jedna z najważniejszych atrakcji turystycznych Chełma i całego województwa lubelskiego.
Unikalny charakter tego miejsca – jedynej znanej podziemnej kopalni kredy piszącej w Polsce, Europie, a nawet na świecie – naturalnie przyciąga turystów, którzy chcą odkryć te białe labirynty.
Dostępna trasa turystyczna, profesjonalnie przygotowana i prowadzona przez świetnych przewodników (jak choćby pani Grażyna Biernacka), pozwala w pełni bezpieczny sposób poznać historię wydobycia kredy, zobaczyć niesamowitą architekturę podziemi i zanurzyć się w świat legend, w tym oczywiście opowieści o Duchu Bieluchu.
Atrakcje na trasie, takie jak wystawy archeologiczne, górnik-manekin, teatr dla dzieci czy możliwość spotkania z Duchem Bieluchem, sprawiają, że zwiedzanie jest ciekawe i angażujące, bez względu na wiek zwiedzających. (Naprawdę warto!).
Stabilna temperatura w podziemiach, wynosząca przyjemne +9 stopni Celsjusza, zapewnia komfort zwiedzania przez cały rok.
Mimo że same podziemia mają imponującą długość, szacowaną na 15 do 40 km, udostępniona trasa ma 2000 metrów (lub, jak podają inne źródła, 1,5 km), co jednak jest wystarczające, żeby poczuć skalę miejsca i poznać jego tajemnice.
Promocja Chełmskich Podziemi Kredowych jako tego „zagłębia białego złota” i miejsca z legendarnym Duchem Bieluchem skutecznie przyciąga uwagę i buduje rozpoznawalność atrakcji. Pytanie tylko, czy wszyscy wierzą w te legendy?
Możliwość połączenia zwiedzania podziemi z odkrywaniem Starówki Chełmskiej i innych zabytków na powierzchni, takich jak bazylika Narodzenia Najświętszej Marii Panny, kościół Rozesłania Świętych Apostołów czy chełmskie krypty, tworzy spójną i naprawdę atrakcyjną ofertę turystyczną.
Lokalne restauracje z kuchnią polskich kresów tylko dopełniają to pozytywne wrażenie. Rozwój turystyki związanej z podziemiami przyczynia się do ożywienia miasta i regionu. Mieszkańcy Chełma z pewnością zyskują lepsze poznanie bogatej historii swojego miasta dzięki tej wyjątkowej atrakcji.
Choć kiedyś dostęp do lochów wymagał pozwolenia właściciela i świec, a gaz i brak tlenu stanowiły realne zagrożenie, dziś Chełmskie Podziemia Kredowe są w pełni przygotowane na przyjęcie turystów, oferując bezpieczne i fascynujące doświadczenie w samym sercu podziemnego Chełma.
Chełmskie podziemia kredowe – refleksje na temat odkrytych tajemnic
Chełmskie Podziemia Kredowe to miejsce, które naprawdę głęboko zapada w pamięć. Odkrycie tego podziemnego świata, o białych ścianach wykutych w kredzie zbudowanej z mikroskopijnych otworni, uświadamia nam, jak niezwykła i złożona potrafi być historia miast, które z pozoru wydają się nam znajome.
Spacerując korytarzami, czuje się ten chłód kamienia i z łatwością można wyobrazić sobie trud górników, którzy dzień po dniu wydobywali ten cenny surowiec.
Myśl o tym, że te same lochy służyły jako schronienie dla mieszkańców, w tym dla chełmskich Żydów, w najciemniejszych momentach historii, budzi ogromny szacunek i pokorę.
Legenda Ducha Bielucha dodaje tej historii takiej nutki fantazji, przypominając nam o tym, jak ważną rolę odgrywają opowieści w kształtowaniu naszej tożsamości i tego, jak postrzegamy miejsca. Właściwie, patrząc z innej perspektywy, czy historia bez legend nie byłaby uboższa?
Chełm, to miasto pogranicza, zbudowane na wzgórzu kryjącym tak głębokie złoża kredy, doskonale pokazuje, jak bardzo geologia może wpłynąć na losy ludzi i rozwój urbanistyczny.
Badania naukowe, które umożliwiły zrozumienie i zabezpieczenie tego kruchego labiryntu, są najlepszym dowodem na to, jak kluczowa jest wiedza i współpraca w dziedzinie ochrony dziedzictwa.
Udostępniona trasa turystyczna to tak naprawdę triumf pracy i pasji wielu osób, które przez lata walczyły o uratowanie lochów. To jest też zaproszenie dla każdego z nas, żeby zobaczyć coś absolutnie unikatowego, dotknąć historii i poczuć tę szczególną magię miejsca, gdzie dosłownie pod naszymi stopami tętni życie podziemnego labiryntu.
Chełmskie Podziemia Kredowe to zatem nie tylko zwykła atrakcja. To potężne świadectwo przeszłości, które wciąż, jestem przekonany, skrywa wiele tajemnic, zachęcając do dalszych odkryć i głębszej refleksji nad związkiem człowieka z ziemią. Jak mawia mój znajomy, który bywa tam częstym gościem: „Tu czas płynie inaczej, a każdy krok to podróż w głąb historii… i kredy!”.
0 komentarzy