Podziemia kredowe w Chełmie – eksploracja podziemnego labiryntu
23 kwietnia, 2025
Witajcie, podróżnicy! Dziś zabieram Was w miejsce doprawdy wyjątkowe na mapie Polski, a śmiem twierdzić, że i Europy – do magicznego Chełma, gdzie czeka nas prawdziwa, podziemna ekspedycja. Jeśli jakimś cudem myślicie, że podziemia to wyłącznie ciemne, wilgotne tunele, zaraz przekonacie się, jak bardzo myliliście się w tych swoich, cóż, dość stereotypowych wyobrażeniach. Przygotujcie się, proszę, na eksplorację niezwykle fascynującego labiryntu, który skrywa w sobie wieki historii, tajemnice dawnego wydobycia kredy i… legendarnego, sympatycznego (podobno!) ducha Bielucha! Byłem już, jak się pewnie domyślacie, w niejednym podziemiu, a nawet miałem okazję przejść się tunelem pod Martwą Wisłą w Gdańsku czy odkrywać tajemnicze, stare piwnice w Hrubieszowie, ale Podziemia Kredowe w Chełmie to naprawdę coś zupełnie, ale to zupełnie innego. Słyszałem o nich rozmaite opinie, ale w większości entuzjastyczne, dlatego postanowiłem wreszcie zobaczyć Chełm z bliska, porządnie, zamiast jak dotąd tylko przejeżdżać przez niego tranzytem, często mijając go w drodze na wschód, na przykład na lub z Ukrainy, co swoją drogą, świadczy o strategicznym położeniu miasta.
Historia chełmskich podziemi, czyli jak kreda kształtowała miasto

Historia Chełma i jego kredowych podziemi, wiecie, to taka opowieść, gdzie jedno bez drugiego po prostu nie istnieje. Są ze sobą nierozerwalnie związane, a nawet można powiedzieć – zrośnięte. To właśnie to podziemne bogactwo, ta słynna kreda pisząca, przez całe wieki definiowała miasto Chełm i życie jego mieszkańców, ich zajęcia, ich możliwości, nawet ich bezpieczeństwo. Początki tej niezwykłej, podziemnej sagi sięgają naprawdę zamierzchłych czasów, a sam labirynt korytarzy, to przecież namacalny dowód na wytrwałość, upór i niezwykłą pomysłowość dawnych pokoleń chełmian.
Jak zaczęło się wydobycie i co z tego wynikło dla kopalni?
Wydobycie kredy pod Chełmem? Och, to ma, powiedzmy sobie szczerze, bardzo, bardzo długą tradycję. Wszystko zaczęło się na dobre po tym, jak książę halicki Daniel odbudował miasto w XIII wieku. Wtedy to, trochę przypadkiem, a trochę celowo, okazało się, że pod powierzchnią, pod domami i ulicami, zalegają ogromne złoża fantastycznej kredy piszącej. Mieszkańcy Chełma, ludzie z żyłką do interesów, szybko odkryli to cenne bogactwo i co ciekawe, zaczęli je wydobywać wprost ze swoich piwnic! Tak, dobrze słyszycie, z piwnic! Początkowo były to, naturalnie, niewielkie, niezależne wyrobiska, ot, dla własnych potrzeb lub lokalnego handlu. Z czasem jednak, w miarę jak zapotrzebowanie na kredę rosło – a rosło bardzo, bo to był cenny surowiec – te pojedyncze wyrobiska zaczęły się łączyć, tworząc coraz bardziej rozbudowaną sieć podziemnych korytarzy, komór, zakamarków – taki, wiecie, zalążek dzisiejszego, naprawdę imponującego labiryntu pod miastem. Historia kopalni kredy w Chełmie jest fascynująca.
Kopalnia a życie miasta – kredowy puls Chełma
Prawdę mówiąc, kopalnia kredy miała po prostu kolosalny, wręcz fundamentalny wpływ na codzienne życie i rozwój Chełma. Kreda była, nie oszukujmy się, cennym surowcem, który po prostu dawał mieszkańcom źródło dochodu, często jedyne czy główne. Ta wielowiekowa eksploatacja, prowadzona na coraz większą skalę, stworzyła pod miastem unikatową strukturę – prawdziwą podziemną tkankę. Ale poza funkcją czysto wydobywczą, te tunele służyły też jako schronienie, co było niebagatelne, zwłaszcza podczas licznych napadów, wojen i najazdów, które przetaczały się przez te niespokojne ziemie na przestrzeni wieków. Największy rozkwit, taki prawdziwy boom działalności wydobywczej, przypadał na wieki XVII i XVIII. Prace eksploatacyjne trwały, można powiedzieć, niemal bez opamiętania, nieograniczenie, aż do XIX wieku, kiedy to skala wydobycia stała się na tyle duża, że zaczęła stanowić realne, poważne zagrożenie dla stabilności zabudowy, dla domów stojących na górze. W XX wieku, w końcu, władze miejskie, widząc co się dzieje, podjęły trudną, ale konieczną decyzję o ograniczeniu, a następnie, co było kluczowym, przełomowym momentem w historii tej kopalni, całkowitym zakazie wydobycia kredy ze względu na bezpieczeństwo, po prostu życie i zdrowie mieszkańców Chełma. Kopalnie kredy w Chełmie mają długą i skomplikowaną historię.
Dlaczego chełmska kreda była ważna dla Akademii Krakowskiej?
Chełmska kreda pisząca? To był surowiec tak bardzo ceniony, że jego znaczenie wykraczało daleko, daleko poza lokalny rynek czy nawet region. Transportowano ją, wyobraźcie sobie, między innymi aż do Krakowa, gdzie wykorzystywała ją ta słynna, prestiżowa Akademia Krakowska. Kreda z Chełma znajdowała zastosowanie w budownictwie, dodawano ją do tynków, była ważnym składnikiem w produkcji ceramiki, a także, co ciekawe, niezbędna w przemyśle farbiarskim, do produkcji pigmentów. Czyż to nie pokazuje, jak dużą wartość miał ten z pozoru zwykły surowiec, wydobywany mozolnie pod miastem i jak szeroki był zasięg jego dystrybucji, jego wpływu, w dawnych wiekach? To naprawdę robi wrażenie.
Podziemia kredowe – zagadki, legendy i oddech historii

Chełmskie podziemia kredowe to, co tu dużo mówić, nie tylko fascynująca, żywa lekcja historii górnictwa, ale także miejsce absolutnie owiane tajemnicą i całą masą lokalnych legend, co dodaje mu smaczku. Przemierzając te chłodne, kredowe korytarze, czujemy dosłownie oddech wieków na karku i, przynajmniej ja tak miałem, zastanawiamy się, jakie jeszcze sekrety, jakie tajemnice, kryją te wapienne głębiny, które wciąż w sporej części pozostają niezbadane. Odwiedzając Chełm, można znaleźć różne atrakcje turystyczne, ale te podziemia zawsze zajmują, a przynajmniej powinny zajmować, szczególne miejsce na liście atrakcji Chełma.
Labirynt korytarzy i komór – architektura stworzona przez człowieka i naturę
To, co moim zdaniem czyni Podziemia Kredowe w Chełmie tak niepowtarzalnymi i wyjątkowymi, to ich niesamowity rozmach i niezwykła, skomplikowana struktura. Powstały przecież nie jako jeden, planowany twór, ale jako wynik setek lat, pokoleń pracy przy wydobywaniu surowca, tworząc pod całą Starówką Chełmską prawdziwy, autentyczny, wielopoziomowy kompleks wybierzysk górniczych. To gigantyczny labirynt korytarzy, komór, nisz, którego całkowita długość szacowana jest, co ciekawe, różnie – od 15 do nawet 40 kilometrów! Tak, do 40 kilometrów pod miastem! Niektóre źródła, te bardziej fantastyczne, podają nawet, że korytarze sięgają aż do pobliskiego, tajemniczego Stołpia. Dziś, co ważne dla turystów, udostępniona jest fragment trasy o długości około 2000 metrów (czyli 2 km), prowadząca na głębokość do 20 metrów pod ziemią, co i tak daje niezłe pojęcie o skali. Stała temperatura w podziemiach utrzymuje się na przyjemnym poziomie +9 stopni Celsjusza, niezależnie od tego, czy na zewnątrz jest siarczysty mróz, czy, jak w dniu mojej wizyty, skwar sięgający +33 stopni Celsjusza! A wilgotność? Utrzymuje się w komfortowym przedziale od 70% do 85%. Warto robić zdjęcia, aby uchwycić ten unikatowy klimat chełmskich podziemi kredowych.
Legendy i opowieści – czy spotkasz ducha Bielucha?
Jak każde szanujące się, stare podziemia, te w Chełmie mają swojego, można rzec, etatowego, legendarnego opiekuna. Jest nim, oczywiście, duch Bieluch, postać mityczna, związana podobno z panującymi w korytarzach oparami kredy, a uznawana za władcę podziemi. Mówi się, szeptem, że to właśnie on błąka się po najciemniejszych korytarzach, czuwając nad ukrytymi gdzieś, niewyobrażalnymi skarbami, a może po prostu pilnując spokoju tego miejsca. Legenda, ta najbardziej popularna i powtarzana, głosi, że turysta może mieć szczęście i spotkać ducha Bielucha podczas zwiedzania, a jego pojawienie się, o dziwo, ma zwiastować szczęście, a nie pecha! Postać ducha Bielucha jest tak bardzo związana z Chełmem, z tym miejscem, że stał się wręcz jego nieoficjalnym symbolem, rozpoznawalnym w całej Polsce. Kiedy czytacie o Podziemiach kredowych w Chełmie opinie w internecie, bardzo często pojawiają się wzmianki o tej postaci, co, nie da się ukryć, dodaje wizycie nutkę magii, tajemniczości i takiego lekkiego dreszczyku emocji. (Choć osobiście ducha nie spotkałem, a szkoda!).
Tajemnice i niewyjaśnione zagadki podziemnego świata
Mimo licznych prac badawczych prowadzonych przez lata i udostępnienia części podziemi dla ruchu turystycznego, ich pełna rozciągłość, wiecie, te wszystkie, nieznane zakamarki, nadal pozostają w dużej mierze niewyjaśnioną zagadką. Ten ogromny labirynt korytarzy i komór kryje potencjalnie, kto wie, niezliczone, zapomniane tajemnice. W przeszłości, zwłaszcza w okresie tej, nie oszukujmy się, w dużej mierze niekontrolowanej eksploatacji, tworzyły się tu struktury o niezwykłej złożoności, trudne do zmapowania, trudne do zrozumienia. Chociaż turystyczna trasa, muszę to podkreślić, jest w pełni bezpieczna i spenetrowana przez ekspertów, myśl o tej rozległości Podziemi kredowych w Chełmie, o tym, jak mogłaby wyglądać ich pełna mapa, nawet tej poznanej w części, skłania, przynajmniej mnie skłania, do głębokiej refleksji nad tym, co jeszcze może być ukryte w tej podziemnej, kredowej głębi pod miastem. To trochę tak, jakby patrzeć na czubek góry lodowej.
Chełmskie podziemia dziś – unikatowa atrakcja turystyczna

Dziś, co jest wspaniałą wiadomością, Chełmskie Podziemia Kredowe to przede wszystkim, i chyba słusznie, unikatowa, bardzo ciekawa atrakcja turystyczna Polski. Po latach niepewności, a nawet realnych zagrożeń dla miasta, podziemia zostały w końcu solidnie zabezpieczone i częściowo udostępnione zwiedzającym, stając się, co tu dużo mówić, obowiązkowym punktem na trasie każdego, kto planuje odwiedzić Lubelszczyznę i szuka czegoś więcej niż tylko standardowych zabytków. To ważna atrakcja w Chełmie.
Zwiedzanie podziemi – co czeka na trasie?
Dostępna dla turystów trasa, o której już wspominałem, liczy sobie wspomniane 2000 metrów długości. Wiedzie przez najciekawsze, najbardziej malownicze i, co najważniejsze, najbezpieczniejsze partie tej dawnej kopalni kredy w Chełmie, wijąc się, uwaga, bezpośrednio pod ścisłym centrum miasta, pod rynkiem, pod kościołami. Zwiedzanie odbywa się zawsze z przewodnikiem, co jest gwarancją bezpieczeństwa i dostępu do fascynującej wiedzy o tym miejscu, i trwa zazwyczaj około 60 minut, co pozwala na spokojne poznanie zarówno historii, jak i tych wszystkich barwnych legend związanych z podziemiami. Grupy liczą zazwyczaj do 20 osób, co sprzyja takiej bardziej kameralnej, osobistej atmosferze eksploracji. Wejście do Chełmskich Podziemi Kredowych, jeśli jesteście w Chełmie, znajdziecie bez problemu przy ulicy Lubelskiej 55a, praktycznie w centrum. Podczas tego spaceru pod ziemią mamy okazję podziwiać surowe, białe, kredowe ściany, które czasami zdają się świecić w świetle latarek, ogromne komory, gdzie dawniej pracowali górnicy, i oczywiście te wąskie korytarze, które razem tworzą wrażenie prawdziwego, podziemnego labiryntu. Robi wrażenie, doprawdy.
Bezpieczeństwo turystów – jak zabezpieczono podziemia?
Historia podziemi, jak to często bywa w takich miejscach, nie była pozbawiona, niestety, dramatycznych momentów związanych z bezpieczeństwem. Po II wojnie światowej, na przykład, podziemia kredowe ponownie przypomniały o swoim istnieniu w dość nieprzyjemny sposób – w latach 60. XX wieku, co brzmi nieprawdopodobnie, zapadła się część, fragment ulicy Lubelskiej, tej samej, przy której jest wejście! A w latach 70. jeden z korytarzy zawalił się, ponoć, pod naciskiem przejeżdżającej ciężarówki, wiecie, to pokazuje, jak kruche mogły być niektóre struktury. Te wydarzenia, te wstrząsające incydenty, na szczęście skłoniły władze do działania, do podjęcia radykalnych kroków. W 1965 roku podjęto wreszcie intensywne prace zabezpieczające i badawcze. Wiecie co, sprowadzono nawet do Chełma doświadczonych górników ze Śląska, specjalistów w dziedzinie górnictwa podziemnego, którzy, wykorzystując swoje unikatowe umiejętności, pomogli w stabilizacji tej rozległej, podziemnej struktury. Dziś, mogę Was zapewnić, udostępniona trasa turystyczna jest w pełni, ale to w pełni zabezpieczona i, co ważne, regularnie kontrolowana przez odpowiednie służby. Zresztą, znaczenie historyczne i geologiczne Podziemi Kredowych w Chełmie zostało oficjalnie docenione już 25 stycznia 1995 roku, kiedy to Wojewódzki Konserwator Zabytków wpisał ten cały kompleks wybierzysk górniczych, znajdujący się pod Starówką Chełmską, do rejestru zabytków, co było niezwykle ważnym krokiem w jego ochronie (działo się to, dla przypomnienia, na terenie ówczesnego województwa chełmskiego). Jak mawia mój znajomy, który zwiedzał to miejsce kilka razy, „teraz to zupełnie inna, bezpieczna bajka”.
Organizacja wycieczki – praktyczne wskazówki
Planując zwiedzanie tych niezwykłych podziemi kredowych, warto pamiętać o kilku, powiedzmy, praktycznych kwestiach, które ułatwią Wam życie. Po pierwsze, zwiedzanie, jak już wspomniałem, odbywa się wyłącznie z przewodnikiem, co jest nie tylko wymogiem bezpieczeństwa, ale też gwarantuje dostęp do bogatej wiedzy, ciekawostek, legend i anegdot o tym miejscu. Zalecana jest, zwłaszcza jeśli wybieracie się w sezonie turystycznym, wcześniejsza rezerwacja biletów, żeby nie pocałować klamki. Często można kupić bilety online, co jest wygodne. Jeśli chodzi o podziemia kredowe w Chełmie bilety, ceny są, moim zdaniem, rozsądne i kształtują się następująco: bilet normalny kosztuje 30 zł, ulgowy 22 zł, a jeśli jesteście większą grupą, na przykład szkolną, grupowy 18 zł od osoby. Cena biletu ulgowego, co jest standardem, przysługuje:
- dzieciom (co oczywiste),
- młodzieży szkolnej (uczniom),
- studentom (do 26. roku życia),
- emerytom,
- i wreszcie, rencistom.
Godziny wejść, co warto sprawdzić przed wyjazdem, mogą się różnić w zależności od pory roku, dnia tygodnia czy nawet aktualnego obłożenia, dlatego najlepiej zajrzeć na oficjalną stronę czy zadzwonić, żeby sprawdzić aktualny grafik przed planowaną wizytą, choć samo zwiedzanie trwa zawsze, niezmiennie, około 60 minut. Ile trwa zwiedzanie? Zazwyczaj około godziny.
Chełm – miasto i jego urokliwe okolice

Chełm to miasto, które, choć może nie jest tak znane jak Kraków czy Wrocław, ma naprawdę bogatą historię i leży w bardzo ciekawym, zróżnicowanym regionie Polski lubelskie. Warto poświęcić mu więcej czasu niż tylko te 60 minut na szybką wizytę w podziemiach, bo naprawdę ma wiele do zaoferowania. Chełm leży malowniczo nad rzeką Uherką i bardzo blisko granicy z Ukrainą, co nadaje mu, nie da się ukryć, nieco kresowy, specyficzny charakter. Graniczy również z urokliwym Polesiem Lubelskim, krainą rozległych jezior, bagien i torfowisk, gdzie znajduje się Poleski Park Narodowy, prawdziwa ostoja dzikiej przyrody. A może… powinnam rzucić okiem na inne miasta regionu, np. Zamość?
Co Chełm oferuje poza podziemiami?
Gdy myślimy o atrakcjach turystycznych w Chełmie, naturalnie na pierwszym miejscu są podziemia, ale to nie wszystko, absolutnie nie. Warto, spacerując po mieście, odwiedzić rynek, zobaczyć zabytkowe kościoły, które skrywają swoje własne historie, i po prostu pospacerować po urokliwej, spokojnej starówce. Szczególnie polecam, jeśli nie boicie się wysokości (a nawet jeśli trochę się boicie, warto przełamać lęk!), wejście na Punkt widokowy znajdujący się na dzwonnicy zespołu katedralnego, na tak zwanej „Górce”. Rozciąga się stamtąd, mówię Wam, wspaniała, zapierająca dech w piersiach panorama miasta i okolic, aż po horyzont. I co ważne, bilet na ten punkt widokowy jest znacznie, znacznie tańszy niż do podziemi – ulgowy kosztuje tylko 5 zł, a normalny 10 zł. Mała cena za takie widoki, prawda? Chełm atrakcje w okolicy to też szeroki temat.
Chełm jako baza wypadowa – co zobaczyć w okolicy?
Dzięki swojemu położeniu, Chełm może być naprawdę świetną bazą wypadową do eksploracji regionu lub, co równie dobre, interesującym przystankiem na szerszej trasie zwiedzania całej Lubelszczyzny. Zwiedzanie podziemi kredowych w Chełmie można, i nawet warto, połączyć z wizytą w pobliskiej Włodawie, znanym z corocznego, niezwykle barwnego „Festiwalu Trzech Kultur”, albo, co jest zupełnie innym doświadczeniem, z wizytą w poruszającym miejscu pamięci, jakim jest Były obóz zagłady w Sobiborze (gdzie, co warto podkreślić, wejście jest bez opłat). Atrakcje w Chełmie i okolicy oferują więc, jak widać, niezwykle zróżnicowany program, od historii, tej ukrytej pod ziemią i tej nad nią, przez fascynujące legendy, piękno przyrody Polesia, po miejsca upamiętniające tragiczną przeszłość, o której nigdy nie wolno nam zapomnieć.
Praktyczne informacje dla turystów – dojazd, noclegi, jedzenie
Dojazd do Chełma, na szczęście, jest stosunkowo prosty, miasto leży bowiem na ważnych, krajowych szlakach komunikacyjnych. Jak już gdzieś tam wspomniałem, Chełm często mijają, co jest najlepszym dowodem na jego strategiczne położenie, setki tirów jadących na lub z Ukrainy. Wejście do podziemi, co jest bardzo wygodne, znajduje się centralnie, w samym sercu miasta, przy ulicy Lubelskiej 55a. W samym Chełmie znajdziecie bez problemu liczne opcje noclegowe, od standardowych hoteli po mniejsze pensjonaty czy kwatery prywatne, a także, co dla wielu ważne, bogatą ofertę gastronomiczną, pozwalającą skosztować regionalnych potraw i po prostu odpocząć, zregenerować siły po dniu pełnym wrażeń. Myśląc o atrakcjach Chełma oferujących rozrywkę, podziemia to, moim zdaniem, po prostu strzał w dziesiątkę, połączenie tych dwóch aspektów w idealnych proporcjach.
Eksploatacja kredy – trwałe ślady w środowisku i mieście
Choć dziś, na szczęście, podziemia kredowe w Chełmie to przede wszystkim fascynująca, bezpieczna atrakcja turystyczna, nie możemy, a nawet nie powinniśmy zapominać o ich genezie, o tym, jak powstały, i, co równie ważne, o wpływie, jaki ta wielowiekowa, intensywna eksploatacja kredy miała na środowisko naturalne i, co bardzo widoczne, na samo miasto. Właściwie, patrząc z innej perspektywy, to właśnie ten negatywny wpływ zmusił do działania i ostatecznie doprowadził do powstania dzisiejszej atrakcji turystycznej.
Wpływ wydobycia na środowisko naturalne
Tworzenie tak rozległego, podziemnego labiryntu, systemu komór i korytarzy, miało oczywiście, co jest logiczne, niebagatelny wpływ na strukturę geologiczną podłoża, na to, co działo się pod powierzchnią. Powstały gigantyczne, puste przestrzenie, które z czasem, pozbawione podparcia, stawały się, siłą rzeczy, niestabilne, grożąc zawaleniem. Chociaż samo wydobycie kredy piszącej nie jest tak inwazyjne, tak destrukcyjne, jak na przykład wydobycie węgla kamiennego czy innych surowców, to jednak na tak dużą skalę i prowadzone przez tak niewyobrażalnie długi czas, przez wieki, pozostawiło trwały, widoczny ślad w środowisku naturalnym, w geologii pod Chełmem.
Konsekwencje dla budownictwa i infrastruktury miasta
Najbardziej namacalny, najbardziej odczuwalny wpływ eksploatacji kredy na życie miasta wiązał się, co było oczywiste, z realnym zagrożeniem dla budownictwa, dla domów, kościołów, urzędów i dla infrastruktury, dróg, mostów, placów. Nieograniczone, często prowadzone w sposób niezorganizowany, wręcz chaotyczny, prace eksploatacyjne powodowały powstawanie podziemnych pustek, lejów, dosłownie pod budynkami i ulicami! Wspomniane wcześniej zapadnięcia, jak to dramatyczne na ulicy Lubelskiej, czy te mniej znane, były bezpośrednim, tragicznym skutkiem tej rabunkowej, niekontrolowanej działalności. To właśnie to, narastające zagrożenie, ta perspektywa dalszych katastrof, skłoniła w końcu, po latach, władze miejskie do wprowadzenia tego kategorycznego zakazu wydobycia, aby za wszelką cenę chronić bezpieczeństwo mieszkańców, bo to było, i jest, najważniejsze.
Ochrona dziedzictwa i zrównoważony rozwój
Dziś, co jest pocieszające i godne pochwały, priorytetem jest ochrona tego unikatowego, cennego dziedzictwa i zapewnienie tak zwanego, zrównoważonego rozwoju, czyli takiego, który pozwala korzystać, ale nie niszczyć. Wpisanie tego niezwykłego kompleksu wybierzysk do rejestru zabytków przez Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w 1995 roku było, nie ma co do tego wątpliwości, kluczowym, formalnym krokiem w kierunku jego długoterminowej ochrony prawnej. Prace zabezpieczające, te żmudne, trudne działania, które trwały, dodajmy, przez wiele lat, pozwoliły na stabilizację tej udostępnionej, turystycznej części podziemi i, co najważniejsze, stworzenie bezpiecznej, dostępnej trasy dla zwiedzających. Ochrona podziemi kredowych w Chełmie to, moim zdaniem, świetny przykład tego, jak można, z powodzeniem, połączyć zachowanie tego unikatowego dziedzictwa historycznego, kulturowego i geologicznego z jego udostępnieniem dla turystyki, dla ludzi, dla edukacji, minimalizując jednocześnie negatywny wpływ na środowisko naturalne. Można? Można!
Chełmskie podziemia – wizytówka, która zapada w pamięć
Chełm, jak już wiecie, słynie przede wszystkim z tych absolutnie niespotykanych w Europie Podziemi Kredowych, co czyni je, bez cienia przesady, prawdziwą perełką, takim, wiecie, diamentem na turystycznej mapie, i to nie tylko Polski, ale i szerzej, regionu. Ta zabytkowa, stara kopalnia kredy, stanowiąca unikatową, bo zachowaną, pozostałość po dawnym górnictwie kredowym, to nie tylko miejsce z bogatą, intrygującą historią i tymi fascynującymi legendami o duchu Bieluchu, który gdzieś tam się podobno czai, ale też świetnie, naprawdę świetnie przygotowana, profesjonalna atrakcja turystyczna. Turyści, tacy jak ja i, mam nadzieję, jak Wy po przeczytaniu tego tekstu, mogą zwiedzać bezpiecznie udostępnioną trasę, odkrywając krok po kroku ten niezwykły, podziemny labirynt korytarzy i komór, który powstał, pamiętajmy o tym, w wyniku setek lat mozolnego wydobycia tej cennej kredy piszącej. Myślę, że warto, naprawdę bardzo warto przyjechać do Chełma, zejść te symboliczne 20 metrów pod ziemię i na własne, zdumione oczy zobaczyć ten niezwykły, ukryty świat. To takie doświadczenie, które, zapewniam Was, zapada w pamięć na długo, a opowieści przewodników, te wszystkie historie, przeplatane, oczywiście, legendami o duchu Bieluchu, legendarnym opiekunie Chełmskich Podziemi Kredowych, sprawiają, że czujemy się, choć na chwilę, jak prawdziwi odkrywcy, eksplorujący nieznane. Wspomina o nich, co ciekawe, nawet mój kolega, Józef Tworek, w swojej książce, to też o czymś świadczy. Bez wątpienia, chełmskie podziemia kredowe to obowiązkowy, wręcz nie do pominięcia punkt dla każdego miłośnika historii, geologii i, no cóż, odrobiny dreszczyku emocji w towarzystwie legendarnego, kredowego ducha. Nie pożałujecie.
0 komentarzy