Muzeum Historii Żydów Polskich Polin – kompleksowy przewodnik
1 lipca, 2025
Podróżowanie to, moim zdaniem, coś więcej niż tylko odkrywanie nowych miejsc na mapie; to przede wszystkim szansa na zagłębienie się w przeszłość i poznanie innych kultur. Kiedy odwiedzamy Warszawę, jest pewne miejsce, którego po prostu nie możemy pominąć. To opowieść o tysiącletniej, naprawdę długiej obecności społeczności żydowskiej na ziemiach polskich. Mówię oczywiście o Muzeum Historii Żydów Polskich Polin – to nie jest tylko budynek, to żywe świadectwo wspólnej historii i dziedzictwa. Nie, to nie jest kolejne muzeum żydowskie, to pełne emocji, głębokie doświadczenie, które, wierzcie mi, zostaje z człowiekiem na długo. Stąd też przygotowaliśmy dla Was taki właśnie przewodnik, żeby łatwiej było Wam zaplanować wizytę i w pełni poczuć to wyjątkowe wydarzenie kulturowe. Zanim więc zabierzecie się za sprawdzanie godzin otwarcia czy cen biletów, dajcie się porwać tej fascynującej opowieści, którą to miejsce ma dla nas wszystkich. Warto wcześniej sprawdzić dostępne godziny odwiedzin oraz aktualne ceny biletów na stronie Muzeum. Informacje o tym, jak kupić bilety i jaki jest adres, znajdziecie w dalszej części przewodnika. Planując wizytę, warto sprawdzić, czy dany dzień nie przypada na specjalne wydarzenie lub dzień bezpłatnego zwiedzania, jeśli takowy Muzeum organizuje.
Architektura i lokalizacja muzeum

Co od razu rzuca się w oczy, to sam budynek Muzeum Historii Żydów Polskich. Jego nowoczesna, może nawet trochę odważna, forma wzniesiona w samym sercu Warszawy, w historycznej dzielnicy Muranów, mówi równie wiele co eksponaty w środku. Zaprojektował go fiński architekt, Rainer Mahlamäki, i co ciekawe, ten budynek nie przytłacza otoczenia; wręcz przeciwnie, bardzo subtelnie wpasowuje się w przestrzeń, stając się taką integralną częścią Muranowa. Główne wejście bez problemu znajdziecie od strony ulicy Zamenhofa, a ta, bardziej tradycyjna, trzypiętrowa część administracyjna wychodzi na ulicę Anielewicza.
Symboliczna bryła Muzeum Polin: skąd te pomysły?
Architektura budynku Muzeum Polin jest, muszę przyznać, niesamowicie symboliczna. Ten unikalny hol główny, który jakby rozcina całą bryłę, a który stworzyła polska firma SPB Torkret, ma nawiązywać do biblijnego przejścia przez Morze Czerwone. Ale nie tylko. Symbolizuje też, co dość poruszające, to pęknięcie w historii polskich Żydów, które wyrządziła Zagłada (czyli Holokaust). Choć ta przestrzeń zmusza do refleksji, to przecież jest też taką metaforą mostu. Mostu, który Muzeum próbuje budować między przeszłością i przyszłością, między różnymi kulturami i ludźmi. Sam budynek ma 21 metrów wysokości, składa się z czterech pięter naziemnych i dwóch podziemnych. Daje to sporą, bo około 13 tysięcy metrów kwadratowych powierzchni użytkowej. Warto zwrócić uwagę na szklane panele z literami – to pomysł Klementyny Jankiewicz – tworzą one słowo Polin. To nawiązanie do legendy o pierwszych żydowskich osadnikach w Polsce. Architekt pomyślał nawet o takich detalach, jak specjalny otwór, przez który widać konstrukcję dachu nad zrekonstruowanym sklepieniem synagogi z Gwoźdźca. To symbolicznie łączy te różne wymiary historii i kultury, które Muzeum prezentuje. Pamiętam, że przy wejściu, w kwietniu 2013 roku, zawieszono mezuzę. Zaprojektowali ją Andrzej Bulanda z synem Maciejem, a odsłonił naczelny rabin Polski, Michael Schudrich. Wykonana z cegły z ulicy Nalewki, z wyrytym imieniem Boga, stanowi naprawdę głęboki symbol powrotu i kontynuacji życia żydowskiego w tym miejscu.
Muranów – czy można wybrać lepszą lokalizację w Warszawie?
Muzeum usytuowano w miejscu wyjątkowym, doprawdy naznaczonym historią. To przecież teren dawnej Dzielnicy Północnej, która przed wojną była jednym z najżywszych żydowskich obszarów w Warszawie. To tutaj kiedyś stały Koszary Artylerii Koronnej (zwane też Wołyńskimi, zaprojektowane przez Stanisława Zawadzkiego), które później znalazły się w granicach getta warszawskiego. Po Powstaniu w getcie, gdy dzielnicę zrównano z ziemią, na tym obszarze utworzono obóz koncentracyjny KL Warschau. Teren wokół tamtych, nieistniejących już Koszar Wołyńskich stał się potem głównym miejscem pamięci o warszawskim getcie. Czyż Pomnik Bohaterów Getta, przed którym w 1970 roku ukląkł kanclerz RFN Willy Brandt, przepraszając w imieniu Niemiec za zbrodnie Holokaustu, nie jest tego najlepszym świadectwem? Po wojnie, ten teren zabudowano blokami osiedla Muranów Północny, projektował je zespół pod kierownictwem Wacława Eytnera. Budynek Muzeum stoi trochę dalej na wschód od dawnych koszar, ale jego położenie, wprost naprzeciwko Pomnika Bohaterów Getta, tworzy niezwykle poruszający dialog między tym, co było, a tym, co jest teraz. Zresztą, od strony ulicy Anielewicza, gdzie swoją drogą mieszka moja przyjaciółka, niemal w samym centrum dawnego getta, co roku rozdawane są papierowe żonkile. To element akcji, którą Muzeum zainaugurowało, upamiętniając rocznicę Powstania w getcie warszawskim – piękna tradycja, prawda?
Jak powstało Muzeum Polin?

Opowieść o powstaniu Muzeum Historii Żydów Polskich Polin to długa, ale i bardzo inspirująca historia. To efekt ogromnego wysiłku wielu, wielu osób i instytucji. Inicjatywa wyszła od Stowarzyszenia Żydowski Instytut Historyczny w Polsce (SŻIH), którego dyrektorką była wtedy Grażyna Pawlak. Taka wizja wymagała jednak naprawdę szerokiego wsparcia, żeby w ogóle mogła stać się rzeczywistością.
Od wizji do rzeczywistości: droga do otwarcia Polin
Ta droga, od pierwszego pomysłu, który, uwierzcie mi, pojawił się już na początku lat 90., aż do ceremonialnego otwarcia Muzeum w kwietniu 2013 roku i udostępnienia pełnej wystawy stałej w październiku 2014, była długa. Naprawdę wymagała pokonania mnóstwa przeszkód. Już w 2005 roku Rada Ministrów ustanowiła program wieloletni, żeby wesprzeć budowę. Zanim ogłoszono międzynarodowy konkurs architektoniczny (był luty 2005 roku), prowadzono rozmowy nawet ze światowej sławy architektem Frankiem Gehrym. Ostatecznie, spośród 119 projektów, jury konkursowe, któremu przewodniczył Bohdan Paczowski, wybrało 11 zespołów. Wygrał projekt fińskiej pracowni Lahdelma & Mahlamäki, która potem nawiązała współpracę z polskim partnerem, pracownią Kuryłowicz & Associates. We wrześniu 2006 roku, w miejscu, gdzie miało stanąć Muzeum, pojawiła się instalacja „Namiot”. Stworzyła ją warszawska grupa Centrala, pełniła rolę punktu informacyjnego o powstającym Muzeum. Akt erekcyjny pod budowę podpisano 26 czerwca 2007 roku. Podpisali go przedstawiciele trzech współzałożycieli – Prezydent RP Lech Kaczyński, Minister Kultury Kazimierz Michał Ujazdowski i Prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz. A także przewodniczący SŻIH, Marian Turski, pierwszy darczyńca, Wiktor Markowicz z USA, i przewodniczący Polskiego Komitetu Wspierania Budowy Muzeum, Marcin Święcicki. Wykonawcą budynku została spółka Polimex-Mostostal, a inwestorem zastępczym Stołeczny Zarząd Rozbudowy Miasta. Zgoda na użytkowanie poziomu -2, gdzie jest wystawa stała, przyszła w grudniu 2013. Pełne otwarcie wystawy stałej odbyło się w październiku 2014. Byli na nim między innymi Prezydent Polski Bronisław Komorowski i Prezydent Izraela Re’uwen Riwlin. Była też Premier Ewa Kopacz, Marszałkowie Sejmu i Senatu, Radosław Sikorski i Bogdan Borusewicz, no i Prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz. Całkowity koszt budowy, wyposażenia i stworzenia wystawy stałej wyniósł około 320 milionów złotych. Z tego Stowarzyszenie Żydowski Instytut Historyczny dało 140 milionów, głównie z darowizn. Dodatkowe 20 milionów przeznaczono na bieżącą działalność. Miasto stołeczne Warszawa i Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego przekazały po 90 milionów złotych. To pokazuje, jak wiele różnych podmiotów musiało się zaangażować.
Ludzie, dzięki którym Muzeum Polin stało się faktem
Za sukcesem Muzeum Polin, jak to zwykle bywa, stoi mnóstwo naprawdę zaangażowanych osób. Wspomniany już fiński architekt, Rainer Mahlamäki, stworzył niezwykły projekt. Doceniono go wieloma nagrodami architektonicznymi. Zaliczyć do nich można chociażby The Chicago Athenaeum International Architecture Award, czy Eurobuild Awards dla Najlepszego Projektu Architektonicznego Roku w Polsce. Zresztą, lista jest długa. Nagroda roku 2013 SARP, nagroda Stowarzyszenia Architektów Fińskich, finał Nagrody Architektonicznej „Polityki”. Bez inicjatywy Stowarzyszenia Żydowski Instytut Historyczny w Polsce, kierowanego przez Grażynę Pawlak, i ich wieloletniej kampanii założycielskiej (od 1993 do 2014!), Muzeum po prostu by nie powstało. Ważną rolę odegrał Komitet Budowy Muzeum pod przewodnictwem Marcina Święcickiego. W jego skład weszły wybitne postaci, jak choćby Władysław Bartoszewski, Marek Edelman, Bronisław Geremek, Izabella Cywińska, Andrzej Wajda. Miał też patronat Prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego i przewodnictwo Szimona Peresa w Międzynarodowym Komitecie Honorowym. No i ogromną rolę odegrali darczyńcy – zarówno firmy, jak i osoby prywatne. Najwięcej dali Jan Kulczyk (20 milionów złotych) i Tad Taube (7 milionów dolarów). Wśród znamienitych darczyńców i członków Rady Darczyńców (powstała w 2015 roku, wspiera Muzeum i SŻIH) są takie nazwiska i fundacje jak Gregory Jankilevitsch, Koret Foundation, The Bonita Trust, Monika i Wiktor Markowicz, Irene Kronhill Pletka, Carmit i Ygal Ozechov, Tomek Ulatowski, Janette i Aleksander Goldberg, Fundacja dla Przemysłu Polsko-Niemieckiego (?), czy Rząd Federalny Niemiec i Królestwo Norwegii. Działalność Muzeum współprowadzają Ministerstwo Kultury, miasto stołeczne Warszawa i Stowarzyszenie ŻIH. Aktualnie dyrektorem jest Zygmunt Stępiński. Wicedyrektorkami są Jolanta Gumula, Patrycja Mędza i Łucja Koch. Rada Muzeum, której członkowie są powoływani przez Ministra, też ma tu kluczowe znaczenie. Choć, trzeba przyznać, że wokół wyboru dyrektora w 2019 roku pojawiły się pewne kontrowersje – minister nie powołał kandydata wybranego w konkursie.
Wystawa stała: ponad 1000 lat historii

Serce Muzeum Polin? Bez wątpienia bije w jego wystawie stałej. Nosi tytuł „1000 lat historii Żydów polskich”. Zajmuje naprawdę imponującą powierzchnię, około 4,2 tysiąca metrów kwadratowych, na dwóch poziomach pod ziemią. To niezwykła podróż przez wieki, którą opowiedziano w sposób, który wciąga i jest bardzo nowoczesny. Projekt wymyślił międzynarodowy zespół historyków i muzealników. Dyrektorem programowym jest Barbara Kirshenblatt-Gimblett z Uniwersytetu Nowojorskiego, a głównym historykiem Antony Polonsky. Wystawa pokazuje dzieje Żydów na tle historii Polski. Podkreśla ich wkład w rozwój polskiej kultury, nauki, gospodarki, no i życia społeczno-politycznego. To, co ważne, to merytoryczna opowieść, która naprawdę uczy szacunku i zrozumienia.
Podróż przez wieki: od średniowiecza aż do dzisiaj
Osiem tematycznych galerii zabiera nas w niesamowitą podróż przez kolejne epoki. Zaczynamy w galerii „Las”. W taki poetycki sposób, poprzez instalację artystyczną, symbolizuje legendy o tym, jak Żydzi przybyli do Polski. Opowiada o tym, jak uciekali przed prześladowaniami w Europie i trafili na ziemie polskie. Gdzie władcy ich przyjęli, a miejsce to nazwali w języku hebrajskim „Po-lin”. Co znaczy „tutaj odpoczniesz”. Widzieli w tym znak od Boga. Potem „Pierwsze spotkania (lata 960–1500)” przybliża nam pojawienie się Żydów w Polsce już w X wieku. Dokumentował to między innymi żydowski kupiec Ibrahim ibn Jakub z kalifatu Kordoby, który o Polsce wspominał. Żydowscy kupcy osiedlali się koło grodów i w miastach. Do 1500 roku mieszkali już w około 100 polskich miejscowościach. Następna część, „Paradisus Iudaeorum (Raj dla Żydów, 1569–1648)”, to opowieść o losach Żydów w Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Ten czas uznaje się za złoty wiek w historii polskich Żydów. Pokazana jest ich samorządność (Sejm Czterech Ziem), rola w handlu, rzemiośle, drukarstwie. Wirtualna Biblioteka pozwala „poczytać” arcydzieła hebrajskie i w jidysz, jak Talmud. Można nawet samemu odbić stronę tytułową książki z XVI wieku na replice prasy drukarskiej! Galeria „Miasteczko (1648–1772)” przenosi nas do świata typowego żydowskiego miasteczka. Wątkiem przewodnim jest życie codzienne Żydów w prywatnych posiadłościach. Ich rola jako dzierżawców karczmy czy młynów od właścicieli dóbr. Życie skupione wokół rynku i synagogi (czyli bożnicy). Możemy zajrzeć do umownego domu, poznać relacje rodzinne. W karczmie czy kościele przyjrzeć się stosunkom żydowsko-chrześcijańskim. Nie ucieka się od trudnych tematów. Są kopie obrazów z Sandomierza oskarżające o domniemany mord rytualny. Jest też informacja o roli Żydów w zarządzaniu pańszczyzną. Najpiękniejsza jest chyba ta zrekonstruowana bożnica ze Gwoźdźca. Poznajemy też historię Israel ben-Eliezera (Baal Szem Tow). Jego nauka była taką próbą połączenia tradycji z mistycyzmem. Ale i atakiem na żydowską ortodoksję. „Wyzwania nowoczesności (1772–1914)” to okres zaborów. Żydzi dzielili wtedy los podzielonej Polski. Zobaczysz portrety władców zaborczych. Replika fotela tronowego polskiego króla. Ta galeria pokazuje próbę pogodzenia żydowskiej odrębności z integracją społeczną, czyli „kwestię żydowską”. Nowe ruchy religijne i polityczne. Życie szkolne. Dworzec kolejowy jako symbol modernizacji. No i rewolucja przemysłowa. Jest wystawa o Izraelu Kalmanowiczu Poznańskim z Łodzi. Zbudował prawdziwe imperium! Pokazany jest też temat wyzysku robotników przez żydowskich fabrykantów. Widzimy replikę nieistniejącej Wielkiej Synagogi w Warszawie. Tam wprowadzono język polski do nabożeństw. Pokazano też nowoczesny antysemityzm, z którym musieli się mierzyć polscy Żydzi. Galeria „Na Żydowskiej ulicy (1914–1939)” to czas II Rzeczypospolitej. Często nazywany drugim złotym wiekiem. Odtworzony fragment ulicy, inspirowany warszawską ulicą Nalewki. Żydowski film i teatr. Życie literackie (jak w kawiarni Mała Ziemiańska). Bogata działalność polityczna. „Zagłada (1939–1945)” – to chyba najtrudniejsza część. Smutna, przejmująca opowieść o Holokauście. Zginęło wtedy około 90% polskich Żydów. Dużo miejsca poświęcono gettu warszawskiemu, największemu z gett. Są cytaty z Dziennika Adama Czerniakowa. Schody z nazwami ulic prowadzą na Umschlagplatz. Ekspozycja pokazuje decyzje z Wannsee. Niemieckie obozy zagłady. Poruszające momenty. Zdjęcie karuzeli na placu Krasińskich, które opisał Czesław Miłosz wierszem. Historia Jana Karskiego. Ze względu na ten trudny temat, Muzeum pozwala rodzicom decydować, czy dzieci poniżej 12 lat powinny tę galerię zwiedzać. Ostatnia galeria, „Powojnie (1944 – dziś)”, pokazuje losy ocalałych. Dylematy: zostać czy wyjechać? Opowiada o pogromach. O antysemickiej nagonce w 1968. Dworzec Warszawa Gdańska symbolem wyjazdów. Ale pokazuje też odbudowę społeczności żydowskiej w III RP. Zmagania i osiągnięcia. Uzupełnieniem jest galeria „Dziedzictwo”, otwarta w 2019. Prezentuje dokonania 26 wybitnych osób pochodzenia żydowskiego. Ich wkład w polską kulturę, naukę, sztukę. To dowód, że historia polskich Żydów jest integralną częścią historii Polski. Jak mawia mój znajomy przewodnik, bez tej części, opowieść o narodzie żydowskim byłaby po prostu niepełna.
Technologie w służbie historii: immersja na wyciągnięcie ręki
Wiecie, co sprawia, że wystawa w Muzeum Polin jest tak niesamowita i wciągająca? To mistrzowskie wykorzystanie nowoczesnych technologii, po prostu. Historia nie jest tu opowiedziana tylko przez 142 oryginalne przedmioty czy 210 replik. Ale głównie przez bogate multimedia! Ponad 200 interaktywnych stanowisk. Nagrania audio. Zdjęcia, filmy, animacje komputerowe. To sprawia, że zwiedzający stają się aktywnymi uczestnikami tej opowieści. Możemy usłyszeć głosy historycznych postaci. Zobaczyć archiwalne nagrania. Zagłębić się w detale życia codziennego dzięki interaktywnym ekranom. Realizacja takiej wystawy, tak zaawansowanej technicznie, wymagała, no cóż, ogromnego wysiłku. Zużyto 100 ton stali! Zainstalowano 1200 lamp LEDowych. Położono 200 kilometrów kabli! System sterujący stworzyli polscy programiści, co jest, myślę, godne podkreślenia. Wystawę stałą wykonała polska firma Nizio Design International (NDI). Koncepcję ekspozycji opracowało brytyjskie Event Communications. Ta współpraca architektów, grafików, historyków, ponad 100 wykonawców, zaowocowała przestrzenią, która w unikalny sposób łączy głębię merytoryczną z nowoczesną formą. Muzeum udostępniło też część wystawy online, co jest świetnym pomysłem dla tych, którzy nie mogą przyjechać osobiście. Przykładem zaawansowania jest rekonstrukcja synagogi z Gwoźdźca czy odtworzenie ulicy Nalewki. Używają immersyjnych rozwiązań, żeby przenieść nas w przeszłość. Całość, z tym światłem, dźwiękiem, obrazem, tworzy niezapomniane wrażenie.
Co znajdziemy na wystawie?

Wystawa stała w Muzeum Polin wnika głęboko w naprawdę różnorodne aspekty życia społeczności żydowskiej w Polsce przez tysiąc lat. To opowieść o tym, jak ludzie żyli obok siebie, o wyzwaniach, o sukcesach i o tej niewyobrażalnej tragedii, która na zawsze zmieniła oblicze tej społeczności. Poznaje się tu nie tylko tę „wielką” historię, ale też intymne szczegóły życia codziennego, bogactwo kultury, złożoność relacji z polskimi sąsiadami, no i to, jak Żydzi angażowali się politycznie.
Zaglądamy w życie codzienne: tradycje, obyczaje, religia
Na wystawie sporo miejsca poświęcono życiu codziennemu Żydów. W galerii „Miasteczko” naprawdę można poczuć rytm życia w tradycyjnym sztetlu. Centrum? Rynek i synagoga (bożnica). Dowiadujemy się o tym, jak Żydzi dzierżawili karczmy, młyny w prywatnych dobrach. Ta umowna przestrzeń domu pozwala zajrzeć w relacje rodzinne, sąsiedzkie, poznać tradycje, obyczaje. Widać, jak głęboko religia, judaizm, przenikała każdy aspekt życia. Od świąt, przez naukę (życie szkolne), po te codzienne rytuały. Wątek napięcia między tradycją a nowymi prądami, jak mistycyzm Israel ben-Eliezera (Baal Szem Tow), i te zmagania z ortodoksją żydowską – to ważne, pokazujące, jak żywa i dynamiczna była wewnętrzna społeczność.
Kultura żydowska w Polsce – była, jest, i co dalej?
Polska przez wieki była, i to warto podkreślić, jednym z najważniejszych centrów kultury żydowskiej na świecie. Wystawa to pokazuje. Od początków drukarstwa w Krakowie i Lublinie, przez bogactwo literatury hebrajskiej i jidysz (ta Wirtualna Biblioteka, gdzie można „poczytać” Talmud, jest świetna!), po to tętniące życiem artystycznym miasta w II Rzeczypospolitej. Galeria „Na Żydowskiej ulicy” przenosi nas do świata żydowskiego kina, teatru, życia literackiego w kawiarniach (kto nie słyszał o Małej Ziemiańskiej w Warszawie?). Wystawa pokazuje też wkład Żydów w polską kulturę, naukę, sztukę. Podkreśla, jak bardzo wzbogacili nasze polskie dziedzictwo. Galeria „Dziedzictwo” w szczególności wyróżnia te 26 wybitnych postaci pochodzenia żydowskiego. Odnieśli sukcesy w tylu różnych dziedzinach – od sztuki po politykę. To wszystko pokazuje, że ta historia jest nasza wspólna.
Żydzi w polskiej polityce i społeczeństwie
Historia polskich Żydów to też, co by nie mówić, historia ich aktywnego udziału w życiu społecznym i politycznym. Czy to w Rzeczypospolitej, czy później pod zaborami, czy w odrodzonej Polsce. Wystawa pokazuje, że istniała przecież samorządność żydowska (Sejm Czterech Ziem). Pokazuje relacje z władcami, którzy już w XIII wieku gwarantowali Żydom bezpieczeństwo, wolność osobistą, swobodę wyznania. Ukazuje, jak Żydzi mierzyli się z nowoczesnością w czasach zaborów. To były czasy szukania nowych dróg, zmagania się z „kwestią żydowską”. Galeria „Na Żydowskiej ulicy” pokazuje, jak bogate było żydowskie życie polityczne w II RP. Różnorodność partii, ruchów… Choć wystawa nie ucieka od trudnych tematów – antysemityzmu, pogromów. Ale pokazuje ten pełny, skomplikowany obraz stosunków. Sięga nawet do średniowiecznych oskarżeń o mord rytualny (kopie obrazów z Sandomierza). Pokazuje też rolę w rewolucji przemysłowej (Izrael Kalmanowicz Poznański w Łodzi), ale, co równie ważne, temat wyzysku robotników przez żydowskich fabrykantów. Właściwie, pokazuje cały przekrój życia.
Holokaust – niewyobrażalna tragedia
Galeria „Zagłada” to, przyznam szczerze, najmocniejsza i najbardziej wstrząsająca część wystawy. To opowieść, która jest jednocześnie merytoryczna i głęboko poruszająca. O niewyobrażalnej tragedii Holokaustu. Przypomina o tym, jak unicestwiono około 90% z 3,3 miliona polskich Żydów. Wystawa pokazuje, jak Niemcy zamienili dzielnice miast w getta. Getto warszawskie było przecież największe. Dokumentuje codzienne życie i tę straszliwą zagładę. Między innymi cytatami z Dziennika Adama Czerniakowa i Kroniki getta warszawskiego Emanuela Ringelbluma. Te schody, prowadzące w dół, na Umschlagplatz, są symbolicznym gestem. Ekspozycja przedstawia decyzje o „ostatecznym rozwiązaniu” z konferencji w Wannsee. Utworzenie niemieckich obozów zagłady. To też świadectwo heroizmu tych, którzy próbowali alarmować świat. Jak Jan Karski. Pojechał do Wielkiej Brytanii, żeby opowiedzieć o eksterminacji. Wystawa nie omija też obojętności i tych bolesnych momentów. Jak zdjęcie karuzeli na placu Krasińskich, o którym pisał Miłosz. Ta część to potężne memento. I przestroga dla nas wszystkich, dla przyszłych pokoleń.
Co stało się potem? Powojenne losy Żydów
Ostatnia galeria, „Powojnie”, kontynuuje tę trudną opowieść o losach tych, którzy ocaleli z Holokaustu w Polsce. Pokazuje ich dylematy. Zostać czy wyjechać z kraju, który doświadczył takiej tragedii? Mówi o powojennych pogromach. W Kielcach, Krakowie, Rzeszowie. Skłoniły wielu do emigracji. Szczególnie poruszająca jest historia antysemickiej nagonki w marcu 1968 roku. Władze PRL zmuszały wtedy tysiące Żydów do wyjazdu. Dworzec Warszawa Gdańska stał się wtedy symbolem tych przymusowych rozstań. Mimo wszystkich tych trudności, wystawa pokazuje też tych, którzy zostali. I próbowali odbudować życie żydowskie w III Rzeczypospolitej. Dokumentuje ich działania. Na rzecz zachowania pamięci. Tworzenia nowej, choć znacznie mniejszej, społeczności.
Zbiory muzeum – więcej niż tylko wystawa
Zbiory Muzeum Polin to nie tylko to, co widać na wystawie stałej. To dużo więcej. To bogata kolekcja. Rzeczy materialnych i tych niematerialnych. I ona wciąż się powiększa. Muzeum aktywnie działa, żeby ocalić ślady żydowskiej obecności w Polsce. Zbiera, dokumentuje. Udostępnia wiedzę o historii i kulturze polskich Żydów.
Co można zobaczyć w zbiorach?
W zbiorach Muzeum Historii Żydów Polskich znajdują się cenne judaiks – przedmioty związane z religią i życiem codziennym. Ale też dzieła sztuki z XIX i XX wieku. Współczesna fotografia. Wśród artystów są takie nazwiska jak Marek Szwarc, Ewa Kuryluk, Elżbieta Nadel, Wilhelm Sasnal, Jadwiga Sawicka. Także Rafał Jakubowicz, Artur Żmijewski, Hubert Czerepok (sztuka). I Tadeusz Rolke, Krzysztof Gierałtowski, Agnieszka Traczewska, Wojciech Wilczyk (fotografia). Są też wyniki prac archeologicznych z Muranowa. Odkrywają materialne ślady przeszłości. Muzeum dostało też pamiątki po wybitnych postaciach. Jak Irena Sendlerowa. Którą uhonorowano honorowym obywatelstwem Izraela i Otwocka. To bezcenne pamiątki.
Cyfrowe skarby – wiedza na wyciągnięcie myszki
Muzeum Polin rozwija też swoje zbiory cyfrowe, co jest świetne. Udostępnia wiedzę szerokiej publiczności. Kluczowe narzędzie? Portal Wirtualny Sztetl. Działa pod patronatem Muzeum. Dokumentuje materialne i niematerialne dziedzictwo. Szczególnie tę lokalną historię żydowską w małych miasteczkach. Współpracuje z ważnymi instytucjami. Z Żydowskim Instytutem Historycznym. Z Muzeum Holokaustu w Waszyngtonie. Instytutem Jad Waszem. I z regionalnymi instytucjami kultury. Drugi ważny projekt to portal Polscy Sprawiedliwi. Przywraca pamięć o Polakach, którzy ratowali Żydów w czasie Zagłady. Dokumentuje historie tych, którzy ryzykowali życie. Portal wykorzystuje między innymi wywiady biograficzne ze zbiorów Muzeum. Muzeum zbiera i udostępnia też zbiory historii mówionej z czasów wojny. Związane z losami polskich Żydów. Dzięki udostępnieniu zasobów przez USC Shoah Foundation. Centrum Informacji Historycznej zarządza zasobem genealogicznym. Współpraca z Żydowskim Instytutem Historycznym, najstarszą żydowską organizacją naukową w Polsce, jest kluczowa. Mają bogate archiwum – zdjęcia, materiały audio-wizualne, dokumenty z Holokaustu. Jest też projekt „Sąsiedzi”. Wspierany przez Fundusze Europejskie i Królestwo Norwegii. Ma rozwinąć portale Muzeum. Zbierać, digitalizować, udostępniać dokumentację o dziedzictwie żydowskim i historii polsko-żydowskiej. Dużo się dzieje w tej sferze!
Edukacja i kultura w Muzeum Polin – coś dla każdego
Muzeum Historii Żydów Polskich Polin to, i warto to podkreślić, nie tylko sala wystawowa. To dynamiczne centrum. Centrum kulturalno-edukacyjne. Jego działalność wykracza daleko poza te mury. Angażuje się w mnóstwo projektów. Wszystko po to, żeby popularyzować wiedzę o historii i kulturze żydowskiej. Ale też, żeby budować dialog i wzajemne zrozumienie. Muzeum przeznacza sporo środków na edukację. Jest to możliwe między innymi dzięki wsparciu z Norweskiego Mechanizmu Finansowego i EOG.
Uczymy i inspirujemy: programy, warsztaty, akcje
Edukacja to naprawdę ważny filar działania Muzeum. Oferta jest dla każdego. Dla dzieci, młodzieży. Dla nauczycieli. Dla specjalistów. Mają program „Żydowskie Dziedzictwo Kulturowe”. Pod hasłem „Chronić pamięć i kształtować przyszłość”. Cel jest jasny: chronić i popularyzować dziedzictwo polskich Żydów. Tworzyć sieć współpracy. W Polsce, w Norwegii, w Europie. Dla edukatorów, liderów samorządowych. Muzeum zrealizowało innowacyjne projekty. „Muzeum w pudełku”. Cykl filmów i konferencja „Historie osobiste”. Organizują warsztaty. Lekcje muzealne. Gry miejskie. To wszystko w taki sposób, żeby historia była atrakcyjna. Szczególna rola? Mobilna wystawa „Muzeum na kółkach”. Dociera do mniejszych miejscowości w całej Polsce! Zwiększa wiedzę o lokalnej historii Żydów. Współpracują z Centrum Falstad w Ekne, Centrum Wergeland w Oslo. W ramach „Spotkajmy się w Muzeum”. Z Centrum Badań nad Holokaustem w ramach „Oblicza różnorodności”. To wzmacnia ten międzynarodowy wymiar edukacji.
Muzeum żyje! Wydarzenia kulturalne i wystawy
Muzeum Polin to miejsce, które tętni życiem. Centrum kulturalne. Organizuje mnóstwo wydarzeń. Przyciągają ludzi zewsząd. Oprócz wystawy stałej, są regularne wystawy czasowe. Poświęcone różnym tematom. Z historii i kultury żydowskiej. Spotykają się z uznaniem. Nagrodzone Sybillą wystawy: „Frank Stella i synagogi dawnej Polski”, „W ukryciu”, „W Polsce króla Maciusia”. Wyróżniona „Warszawa, Warsze”. Odbywają się tu koncerty. Spektakle. Projekcje filmowe. Spotkania autorskie. Wykłady, seminaria. Panele dyskusyjne. Muzeum organizuje festiwale! TISZ Festiwal Żydowskiego Jedzenia. Dostał Nagrodę Europa Nostra. Ważna, rozpoznawalna akcja? Coroczna, społeczno-edukacyjna akcja „Żonkile”. Upamiętnia Powstanie w getcie warszawskim. Zaczęła się w 2013 roku. Wolontariusze rozdają papierowe żonkile w Warszawie. Symbol pamięci o bohaterach. Akcję wspierają znani Ambasadorzy polskiej kultury. Andrzej Seweryn, Maja Ostaszewska, Irena Santor, Mariusz Szczygieł. Agata Kulesza, Dawid Ogrodnik, Wanda Traczyk-Stawska, Dawid Podsiadło, Kayah, Krzysztof Zalewski, Bartek Gelner, Grupa Granica, Ralph Kaminski. Lato w Muzeum? To „POLIN na Łące”. Letnie wydarzenia, plenerowa wystawa „Pełno ich nigdzie. Przywracanie pamięci o polskich Żydach w przestrzeni miejskiej”. Działalność Muzeum wspiera Centrum Wolontariatu. Od 2013 roku (początek akcji „Żonkile”). Współpracuje z setkami osób. Na stałe wspiera ponad 120 wolontariuszy. Impresyjne miejsca i ludzie.
Muzeum Polin a inni – współpraca się opłaca
Sukces Muzeum Historii Żydów Polskich wynika w dużej mierze z jego unikalnej struktury. I szerokiej współpracy. Z innymi instytucjami. W Polsce i za granicą. To świetny przykład synergii. Między sektorem publicznym. Prywatnym. Organizacjami pozarządowymi.
Razem znaczy więcej: partnerzy w Polsce i na świecie
Muzeum jest wspólną instytucją kultury. Stworzoną i prowadzoną przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Miasto stołeczne Warszawa. Stowarzyszenie Żydowski Instytut Historyczny w Polsce. Ta trójstronna współpraca? To fundament działania. Ważny organ to Rada Muzeum. Siedzą w niej przedstawiciele nauki, kultury, życia społecznego. Michał Bilewicz, Barbara Engelking, Artur Hofman, Małgorzata Niezabitowska. A w przeszłości takie osobistości jak Władysław Bartoszewski, Marek Edelman, Marian Turski, Feliks Tych. Mimo kontrowersji wokół wyboru dyrektora w 2019 roku. Instytucja działa. Działalność i rozwój wspiera Rada Darczyńców. I Znamienici Darczyńcy. Włączyli się w kampanię założycielską SŻIH (1993-2014). Współpraca z Żydowskim Instytutem Historycznym? Kluczowa. Daje dostęp do archiwów i zbiorów. Na arenie międzynarodowej? Współpracują z Centrum Falstad i Wergeland w Norwegii. Centrum Badań nad Holokaustem. Realizują wspólne projekty edukacyjne. W ramach „Żydowskie dziedzictwo kulturowe”. Udostępnienie wystawy online to kolejny przykład globalnego zasięgu.
Polin w sieci muzeów świata – docenieni!
Muzeum Historii Żydów Polskich Polin zdobyło uznanie na całym świecie. Stało się ważną częścią globalnej sieci muzeów. I instytucji pamięci. Dostało prestiżowe nagrody europejskie. European Museum of the Year Award 2016! European Museum Academy Prize. Nagrodę Europa Nostra. Za edukację i TISZ Festiwal. W Polsce też było wiele razy nagradzane. Za wystawy, edukację. Wyróżnienia w konkursie Sybilla. Za wystawę stałą, „W ukryciu”, Wirtualny Sztetl, „Żonkile”, „W Polsce króla Maciusia”. Nagrody „Mazowieckie Zdarzenia Muzealne – WIERZBA”. Za „Warszawa, Warsze”, wydawnictwo, „Łąka Leśmiana”, „Wilhelm Sasnal: Taki pejzaż”, „Muzeum w pudełku”, „Historie osobiste”. Te nagrody pokazują. Wysoką jakość pracy Muzeum. Jego ważną pozycję. W świecie muzealnictwa. Stawia na współpracę. Budowanie mostów. Dialog. Angażuje się w projekty z partnerami z Europy i świata. Staje się ważnym głosem. W globalnej dyskusji o historii, pamięci, tolerancji. A przecież to takie ważne w dzisiejszych czasach.
Jak dotrzeć do muzeum Polin w Warszawie?
Dotarcie do Muzeum Historii Żydów Polskich Polin w Warszawie jest, powiedzmy sobie szczerze, naprawdę proste. Niezależnie od tego, czy jedziecie komunikacją miejską, czy samochodem. Lokalizacja w centrum, na Muranowie, zapewnia łatwy dostęp.
Autobusem, tramwajem, metrem – wybierajcie!
Muzeum jest świetnie skomunikowane. Jeśli wybieracie autobusy, możecie wsiąść w linie 111 lub 180. Wysiądziecie na przystanku Nalewki Muzeum. To tylko jakieś 200 metrów od wejścia. Dla tych, co wolą tramwaje, opcji jest kilka. Linie 18, 15, 35 jadą na przystanek Muranów. To około 500 metrów stąd. Natomiast linie 17, 33, 37, 41 dojeżdżają na przystanek Anielewicza. Też jakieś 500 metrów. Jeśli preferujecie metro, najbliższa stacja to Ratusz Arsenał. Stamtąd do Muzeum jest około kilometra piechotą. Albo krótki przejazd tramwajem lub autobusem. Z Dworca Centralnego? Najłatwiej tramwajami linii 17, 33, 37 lub 41 w stronę Żoliborza. Przystanek Anielewicza. Komunikacja z lotniska Chopina też jest możliwa. Autobus 175 jedzie prosto do centrum, trzeba się tylko przesiąść na tramwaj lub autobus do Muzeum. Autobus 188 wymaga przesiadki w rejonie GUS. Czyli da się dojechać, tylko trzeba chwilę pomyśleć, którą linię wybrać.
Samochodem – jest trochę trudniej
Dojazd samochodem do Muzeum jest oczywiście możliwy, chociaż parking w bezpośrednim sąsiedztwie Muzeum bywa, powiedzmy wprost, ograniczony. Warto wcześniej sprawdzić, czy są miejsca w okolicy Muranowa. Albo skorzystać z pobliskich parkingów publicznych czy prywatnych. No i pamiętajcie o strefie płatnego parkowania w centrum Warszawy. Jeśli jesteś gotów na poszukiwanie miejsca i potencjalny wydatek na parking, to jest to opcja.
Muzeum Polin: pamięć i przyszłość
Wizyta w Muzeum Historii Żydów Polskich Polin to, jak już wspomniałem, znacznie więcej niż lekcja historii – to naprawdę głębokie doświadczenie. Skłania do refleksji. Uczy empatii. To miejsce, które z ogromną wrażliwością. I merytoryczną precyzją. Przywraca pamięć o Żydach. O tych tysiącu latach ich obecności. Współtworzenia polskiej kultury i historii. No i o tej niewyobrażalnej tragedii Zagłady. Która, co tu dużo mówić, spowodowała pęknięcie w ich dziejach na polskich ziemiach. Usytuowane naprzeciw Pomnika Bohaterów Getta, Muzeum jest symbolicznym mostem. Między przeszłością a teraźniejszością. Pamiętając gest Willy’ego Brandta, który ukląkł w 1970 roku. Przepraszając w imieniu Niemiec. Widzimy, jak ważne jest to mierzenie się z trudną historią. Osiem galerii? To podróż. Od XIII-wiecznego statutu królewskiego. Gwarantował Żydom bezpieczeństwo. Przez Złoty Wiek. Barwne Miasteczko. Z tą rekonstukcją synagogi z Gwoźdźca! Aż po tragiczną Zagładę. I trudne powojenne losy. Muzeum Polin. Dzięki nowoczesnej formie. I bogatej działalności edukacyjnej. Kulturalnej. Staje się platformą dialogu. Porozumienia. Miejscem, gdzie historia uczy nas o współczesności. I przyszłości. Jego misja – chronić pamięć, kształtować przyszłość – jest niezwykle ważna. W tym dzisiejszym świecie. Uczy szacunku do różnorodności. Buduje mosty. Między ludźmi i kulturami. Z pewnością wrócę jeszcze do Muzeum Polin. Bo razem z Muzeum Powstania Warszawskiego, jest to, w moim osobistym odczuciu, najlepsze muzeum w Polsce. To miejsce, które po prostu każdy powinien odwiedzić.
0 komentarzy