Muzeum diabła polskiego: przedpiekle

30 maja, 2025

Szukacie miejsca, które wymyka się schematom?

Jeśli tak, przygotujcie się na wyprawę w nieco mroczniejsze, choć absolutnie fascynujące, zakątki naszej, polskiej, kultury i sztuki ludowej.

Tym razem na celownik bierzemy lokalizację jedyną w swoim rodzaju, skupiającą się na wyobrażeniach postaci, która budzi mnóstwo emocji – diabła. Muzeum Diabła Polskiego Przedpiekle, schowane gdzieś w Warszawie, to prawdziwy skarb, który z pewnością zainteresuje każdego miłośnika polskiego folkloru, sztuki, czy po prostu kogoś, kto ceni sobie opowieści niezwykłe i oryginalne.

To nie jest typowa placówka muzealna, bynajmniej! To raczej dom, a dokładniej piwnica, która tętni życiem, pasją, tajemnicami i oczywiście… diabłami.

Co ciekawe, te wszystkie wizerunki czartów nie wzbudziły zgorszenia, nawet wśród odwiedzających Państwa Grąbczewskich księdza czy zakonnic. (Przyznam, że ten fakt zawsze mnie intrygował).

Gotowi na odkrycie tego osobliwego „przedpiekla” na ziemi?

Skąd wziął się diabeł w warszawie? Opowieść o powstaniu muzeum

muzeum_diabła_polskiego_przedpiekle

Historia tego niezwykłego miejsca jest, można by rzec, równie barwna i złożona jak same jego zbiory.

Muzeum Diabła Polskiego nie powstało z urzędniczego nakazu czy z grantu, ale wyrosło z ogromnej, wręcz obsesyjnej pasji jednego człowieka.

Osoby, która poświęciła znaczną część swojego życia na poszukiwanie, zbieranie i dokumentowanie wszelkich możliwych przedstawień diabła w polskiej kulturze.

To piękna historia o tym, jak prywatne zamiłowanie, przekraczające granice zwykłego hobby, może przeobrazić się w coś tak wyjątkowego, co zyskało uznanie nawet na szczeblu państwowym.

Wszystko zaczęło się od… fascynacji?

Wszystko faktycznie zaczęło się od fascynacji, która, muszę przyznać, wydaje się nieco… mroczna, ale dla Pana Wiktoryna Grąbczewskiego, człowieka stojącego za tym wszystkim, stała się życiową misją.

Zaczął gromadzić te niezwykłe wizerunki ponad pół wieku temu.

Jego dom, a zwłaszcza piwnica, którą sam pieszczotliwie określa mianem „Przedpiekla” (czyż to nie fantastyczna nazwa?), stała się miejscem, gdzie wizerunki czarta, jeden po drugim, zbierały się w tempie, które dla wielu byłoby, szczerze mówiąc, zastraszające.

Z czasem ta imponująca, prywatna kolekcja, jak mawia mój znajomy etnograf, „przekroczyła granice zwykłego zbieractwa” i naturalnie ewoluowała do rangi Muzeum Prywatnego Diabła Polskiego.

Kim jest człowiek, który… pokochał diabły? Wiktoryn Grąbczewski

Pan Wiktoryn to postać niezwykła, nie tylko dlatego, że jest właścicielem i kustoszem tego jedynego w swoim rodzaju miejsca, ale także dlatego, że jest prawdziwym erudytą i głębokim znawcą tematu diabła w polskiej kulturze.

Pochodzi z Łęczycy, miasta, które jak mało które, jest nierozerwalnie związane z legendą o Borucie, diable zamieszkującym podziemia tamtejszego zamku. Babka Pana Wiktoryna również pochodziła z Łęczycy, co z pewnością, a właściwie na pewno, miało ogromny wpływ na jego początkowe zainteresowania.

Jest autorem cennych opracowań dotyczących diabła, w tym dwóch książek: „Łęczyckie bajanie o Borucie Panie” oraz „Diabeł polski w rzeźbie i legendzie”.

Jego pasja do tematu jest tak silna, że bez wahania określa siebie mianem… przyjaciela diabła łęczyckiego.

Warto dodać, że w codziennym prowadzeniu muzeum i opiece nad zbiorami, niezastąpiona jest Pani Zofia, jego żona, która dzieli z nim tę niezwykłą przestrzeń i pasję.

Co kryje się w przedpieklu? Zbiory muzeum w całej okazałości

muzeum_diabła_polskiego_przedpiekle

Przekraczając próg Muzeum Diabła Polskiego Przedpiekle, a w zasadzie wkraczając do jego piwnicy, dosłownie wchodzimy do świata pełnego najróżniejszych wizerunków czarta.

Kolekcja jest imponująca, nie tylko ze względu na ogrom, bo to największy tego typu zbiór w Polsce, ale przede wszystkim na niewyobrażalne bogactwo form, materiałów i technik.

Fakt, że jest to jedno z zaledwie dwóch tego typu miejsc w Europie (to drugie jest na Litwie), czyni ją absolutnie wyjątkową na skalę kontynentu.

Od drewna po papier: jakiego diabła tu znajdziemy?

W Muzeum Diabła Polskiego znajdziemy diabły wykonane chyba ze wszystkiego, co tylko można sobie wyobrazić – od klasycznego drewna, przez ceramikę, metal, aż po tkaniny czy papier.

Różnorodność stylów i technik wykonania odzwierciedla nie tylko ich pochodzenie, ale i to, jak różnie postrzegano tę postać na przestrzeni lat i w różnych regionach.

Bo to często dzieła sztuki ludowej, pamiątki, zabawki, ale i prace profesjonalnych artystów. I, co ważne, każdy z tych eksponatów, nawet najmniejszy, opowiada swoją własną historię o tym, jak diabeł jest postrzegany w rozmaitych kontekstach i epokach, to jest naprawdę fascynujące.

Perełki z przedpiekla: co warto zobaczyć?

Wśród tych, dosłownie, tysięcy zgromadzonych eksponatów, natrafimy na prawdziwe unikaty, ale i na rzeczy, które sprawiają, że kąciki ust mimowolnie unoszą się w uśmiechu.

Bo muzeum szczyci się nie tylko dziełami sztuki w tradycyjnym rozumieniu, ale też przedmiotami z wyraźnym przymrużeniem oka.

Pan Wiktoryn na jednej z półek dumnie prezentuje, figurki przedstawiających różnych polityków, bez względu na ich przynależność partyjną – są tam postaci lewicowe, liberalne, no i oczywiście z prawicy, jak Lech Wałęsa, Jacek Kuroń, Tadeusz Mazowiecki, Józef Oleksy czy Leszek Balcerowicz.

Szczególną, a właściwie, uderzającą, uwagę przykuwają figurki Hitlera z doklejonymi rogami i ogonem, co jest chyba najlepszym przykładem ludowego humoru i specyficznego sposobu radzenia sobie z traumatyczną historią poprzez… no, diabolizację w dosłownym sensie.

Pani Zofia z kolei może pochwalić się, jak mawia Pan Wiktoryn, swoim „diabelskim kieliszkiem” – podwójnym naczyniem do wina, z czerwonym diabełkiem do wina czerwonego i białym do wina białego (genialne w swojej prostocie!).

Wszystkie eksponaty są, co godne podkreślenia, skrupulatnie opisane i skatalogowane, mają nawet swoje numery na spodzie, co pokazuje jak profesjonalnie, mimo wszystko, podchodzi się do tej kolekcji.

Co więcej, wszystkie te fascynujące dobra kultury zostały już w 1979 roku wpisane do rejestru zabytków przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, a zakupy wspierane były także przez stypendia, co tylko potwierdza ich wartość.

Gdy diabeł spotyka mistrza: Mleczko, Hasior i inni w kolekcji

Nie uwierzycie, ale w zbiorach Muzeum Diabła Polskiego znajdziemy też prace artystów znanych i cenionych w całej Polsce.

Możemy podziwiać diabły, które wyszły spod ręki chociażby Andrzeja Mleczki, rysownika znanego, a właściwie kochanego, za swoje satyryczne rysunki.

Pan Wiktoryn z charakterystycznym dla siebie uśmiechem często wspomina spotkanie z Mleczką i rysunek, który artysta specjalnie dla niego narysował.

Innym wybitnym twórcą, którego dzieła wzbogacają to niezwykłe miejsce, jest Władysław Hasior – jego prace zawsze robią ogromne wrażenie.

Muzeum gromadzi także dzieła Pawła Wróbla, artysty określanego mianem prymitywisty, malarza, który podróżował ze swoimi plenerami nawet do Francji.

Co ciekawe, wiele z tych eksponatów to darowizny od samych twórców, choć część jest także kupowana, ze środków prywatnych, czy, co rzadziej, dzięki stypendiom, bo diabeł, jak widać, nie zawsze łatwo oddaje swoje wizerunki.

Dlaczego „przedpiekle”? O głębszym znaczeniu muzeum

muzeum_diabła_polskiego_przedpiekle

Muzeum Diabła Polskiego Przedpiekle to coś więcej niż tylko zbiór intrygujących przedmiotów – to przestrzeń, która zdaje się żyć własnym życiem, opowiadać historie, a przede wszystkim prowokować do myślenia o tym, jaką rolę diabeł pełnił i nadal pełni w naszej kulturze.

Piwnica jak z opowieści: czyli „przedpiekle” od środka

Samo muzeum, jeśli jesteś gotów na nietypowe lokalizacje, mieści się w Warszawie, konkretnie na Mokotowie, w piwnicy całkiem zwykłego wieżowca przy ulicy Bukowińskiej 26.

Określenie „Przedpiekle”, którym Pan Wiktoryn nazwał to miejsce, już samo w sobie dodaje mu niezwykłego, a nawet, przyznajmy, nieco tajemniczego i intrygującego charakteru.

Już sam wizerunek diabła na drzwiach piwnicy daje jasny sygnał – wchodzimy do innego świata.

Świata pełnego zgromadzonych przez lata świadectw ludowej wyobraźni i sztuki, które, choć przestrzeń jest dość ciasna (to trzeba uczciwie przyznać), potrafią wciągnąć na długie godziny.

Fenomen „przedpiekla”: nie tylko eksponaty, ale i dyskusja

Pani Zofia często podkreśla etnograficzny charakter muzeum, i to prawda, ale czy to aby na pewno wszystko?

Moim zdaniem, Muzeum Diabła Polskiego stało się czymś więcej – prawdziwym fenomenem kulturowym.

Miejscem, gdzie w zadziwiający sposób spotykają się różne spojrzenia na postać diabła, jego rolę w wierzeniach, sztuce, historii.

Zbiory siłą rzeczy prowokują do dyskusji, do zastanowienia się nad tym, jak postrzegamy zło, symbolikę, a nawet nas samych.

To przestrzeń, co wydaje się kluczowe, otwarta na dialog – dowodem na to są chociażby wspomniane wizyty osób duchownych, które, wbrew pozorom, nie uległy zgorszeniu, a także wizyta wierzącej sąsiadki, która należy do „Akcji Katolickiej”.

Czyż to nie fascynujące, jak postać tradycyjnie kojarzona z najczystszym złem może stać się, w odpowiednim kontekście, przedmiotem spokojnej, a nawet, ośmielę się powiedzieć, radosnej, kulturowej refleksji?

Diabeł w podróży: wystawy i międzynarodowe uznanie

Choć Muzeum Diabła Polskiego Przedpiekle ma swoją stałą, warszawską siedzibę, jego zbiory bynajmniej nie są „uwięzione” w piwnicy.

Kolekcja Pana Wiktoryna podróżowała po świecie, prezentowana była za granicą – można było ją zobaczyć między innymi na Słowacji, we Włoszech, w Szwecji, Bułgarii czy na Litwie.

Pan Wiktoryn z nieukrywaną dumą dodaje, że jedna z wystaw odbyła się nawet w samym Rzymie, w Instytucie Polskim, niedaleko Watykanu!

Te międzynarodowe ekspozycje jasno pokazują, że ta unikalna kolekcja zyskała szerokie uznanie, a temat diabła, choć mocno osadzony w polskim folklorze, ma uniwersalne, kulturowe znaczenie, prawda?

Diabeł w (polskiej) historii i kulturze

muzeum_diabła_polskiego_przedpiekle

Postać diabła, chcąc nie chcąc, jest głęboko zakorzeniona w polskiej kulturze – od dawnych legend po całkiem współczesne wyobrażenia.

Muzeum Diabła Polskiego doskonale to ilustruje, pozwalając nam, jak na dłoni, prześledzić, jak wizerunek czarta zmieniał się, ewoluował, na przestrzeni wieków.

Od boruty do… polityka? Diabeł w polskim folklorze i nie tylko

W polskiej kulturze ludowej diabeł często nie jest wyłącznie, zerojedynkowo, uosobieniem zła.

Wręcz przeciwnie, w ludowych opowieściach bywa figlarny, przebiegły, a czasami, o dziwo, nawet pomaga, choć, to prawda, zazwyczaj ma w tym jakiś swój, mocno diabelski, cel.

Mówi się przecież, że diabeł jest zły dla złych, a dobry dla dobrych – proste, prawda?

Wspomniana legenda o Borucie z Łęczycy, czy opowieść o diable, który, podobno, próbował zgasić, świątynię Tumską używając do tego… „sikawki” z ogona, to tylko wierzchołek góry lodowej jego obecności w naszym folklorze.

A zbiory Muzeum Diabła Polskiego dobitnie pokazują, że my, Polacy, często kochamy, właśnie tych żartownisiów, a wizerunek diabła jest często oswojony, a nawet, co może zaskakiwać, humorystyczny.

Historia polski widziana… diabelskimi oczami

Kolekcja, a w tym miejscu myślę zwłaszcza o tych figurkach polityków, pozwala na naprawdę ciekawe, a momentami też gorzkie, refleksje nad historią Polski.

Nad tym, jak społeczeństwo postrzegało, a właściwie oceniało, władzę na przestrzeni lat – to jest fascynujące.

Umieszczenie tych, bądź co bądź, diabelskich atrybutów przy postaciach publicznych, bez względu na ich rangę, jest formą ostrego komentarza, satyry, a czasem po prostu ludowego sądu – prosto z mostu, co?

Muzeum Diabła Polskiego, gromadząc te nietypowe „portrety”, staje się czymś w rodzaju krzywego lustra, w którym odbijają się, przedstawione w unikalny, diabelski sposób, historyczne i społeczne napięcia, lęki, ale i nadzieje.

Diabeł w pędzlu i w słowie

Diabeł, trudno temu zaprzeczyć, od wieków inspiruje artystów i pisarzy, pojawia się w najróżniejszych formach.

W Muzeum Diabła Polskiego widzimy jego obecność w rzeźbie, malarstwie, grafice – prace Andrzeja Mleczki czy Władysława Hasiora to tylko przyklady – a nawet w sztuce, którą często określa się mianem naiwnej, jak obrazy Pawła Wróbla.

No i same prace Pana Wiktoryna Grąbczewskiego, zarówno jego kolekcjonerski wysiłek, jak i literackie opracowania, stanowią ważny, a właściwie kluczowy, wkład w dokumentowanie i analizę tego niezwykłego wizerunku.

Te zbiory dobitnie pokazują, jak postać diabła przenika rozmaite dziedziny sztuki i literatury, stając się, mimo wszystko, uniwersalnym, choć lokalnie interpretowanym, motywem.

Jak ludzie reagują na diabła? Muzeum w perspektywie społecznej

Wizyta w Muzeum Diabła Polskiego Przedpiekle to, trzeba przyznać, doświadczenie, które nie pozostawia obojętnym.

Z pewnością wywołuje silne emocje, ale też, co kluczowe, prowokuje do myślenia.

To miejsce, które wchodzi w zaskakujący dialog z bardzo różnymi grupami społecznymi i ich często sprzecznymi systemami wartości.

Diabeł budzi emocje? Reakcje na muzeum

Można by, na pierwszy rzut oka, pomyśleć, że pomysł muzeum poświęconego… no, właśnie, diabłu, w Polsce, kraju o silnych tradycjach religijnych, może wywołać sporo, delikatnie mówiąc, kontrowersji.

Ale, jak dobitnie pokazują przykłady odwiedzin księdza, zakonnic (tak, naprawdę tam byli!), a także wierzącej sąsiadki z „Akcji Katolickiej”, zbiory Pana Wiktoryna prezentują diabła głównie w kontekście folklorystycznym i kulturowym.

Co pozwala, co ważne, na odbiór pozbawiony dogmatycznych uprzedzeń, a skupiony na sztuce i tradycji.

Czyż to nie fascynujące, jak postać tradycyjnie kojarzona z najczystszym złem może stać się, w odpowiednim kontekście, przedmiotem spokojnej, a nawet, ośmielę się powiedzieć, radosnej, kulturowej refleksji?

Jak się czujesz, wchodząc do „przedpiekla”?

Wchodząc do „Przedpiekla”, czujesz się trochę jak, nie przymierzając, Indiana Jones, odkrywający nieznane, niezwykłe światy.

Gęstość eksponatów, ich, wydawałoby się, niekończąca się różnorodność, a także unikalność sprawiają, że nudy, nawet na chwilę, tu nie ma.

Możemy śmiało powiedzieć, że opuszczając to miejsce, jesteśmy o wiele bogatsi – o nową perspektywę na postać diabła w polskiej kulturze, o masę ciekawostek, o uśmiech na twarzy.

To doświadczenie, które, zapewniam, na długo pozostaje w pamięci i co ważne, skłania do dzielenia się nim z innymi.

  • Ciasna, ale jakże klimatyczna, przestrzeń piwnicy, która potęguje wrażenie zanurzenia w świat diabłów.
  • Oszałamiająca różnorodność eksponatów – z najróżniejszych materiałów, z różnych epok, w rozmaitych stylach.
  • Możliwość zobaczenia, tuż obok ludowej, często naiwnej, twórczości, prac artystów o światowej renomie.
  • Figurki polityków! To chyba najbardziej zapadające w pamięć, humorystyczne i satyryczne przedstawienia postaci publicznych.
  • Autentyczna, wręcz zaraźliwa, pasja Państwa Grąbczewskich, która sprawia, że wizyta staje się prawdziwą, ludzką, opowieścią.

Czy diabeł może połączyć wiarę i sztukę? O dialogu w muzeum

Muzeum Diabła Polskiego, prezentując tak szeroki, a momentami zaskakujący, wachlarz wyobrażeń diabła – od tych głęboko osadzonych w folklorze, przez humorystyczne, artystyczne, aż po satyryczne – staje się, naturalnie, miejscem sprzyjającym dialogowi.

Pozwala skonfrontować spojrzenie oparte na religijnych wierzeniach, gdzie diabeł jest, bezdyskusyjnie, uosobieniem zła, z perspektywą czysto kulturową, etnograficzną, czy wreszcie artystyczną, gdzie ta sama postać nabiera zupełnie, a nawet, diametralnie, innych znaczeń.

I przykład, znowu do tego wracamy, odwiedzin osób duchownych, jasno pokazuje, że taki dialog jest nie tylko możliwy, ale, co więcej, może być niezwykle inspirujący i owocny.

Co dalej z diabłem? O przyszłości muzeum

Losy tak unikalnego miejsca, a Muzeum Diabła Polskiego niewątpliwie takim jest, zawsze budzą pytania o przyszłość – jak utrzymać, rozwijać, a może kiedyś przekazać, kolekcję zgromadzoną z tak gigantyczną pasją?

Diabeł na rozdrożu? Plany i nadzieje na przyszłość

Pan Wiktoryn, to warto wiedzieć, w pewnym momencie rozważał, poważnie, przekazanie swoich zbiorów do Muzeum w Łęczycy.

Jednak, z różnych, czasem chyba prozaicznych, przyczyn, do tego niestety nie doszło.

Na szczęście, jego syn, widząc, bez wątpienia, ogromną wartość kolekcji, powiedział coś, co daje ogromną nadzieję na przyszłość: „Tata, diabeł jest do kolekcjonowania, a nie do sprzedawania”.

Te słowa zdają się gwarantować kontynuację tej niezwykłej pasji i, co najważniejsze, utrzymanie zbiorów w całości.

Rozwój Muzeum Diabła Polskiego to z pewnością dalsze, żmudne, gromadzenie eksponatów (często pozyskiwanych od artystów za opłatą lub, co bywa skomplikowane, dzięki informacjom znalezionym w czasopismach etnograficznych), a kto wie, może w przyszłości uda się zrealizować marzenie o większej, bardziej dostępnej, przestrzeni ekspozycyjnej.

Czy muzeum diabła pasuje do innych? Miejsce na mapie

Muzeum Prywatne Diabła Polskiego Przedpiekle zajmuje, bez dwóch zdań, absolutnie wyjątkowe miejsce na muzealnej mapie Polski.

Jest to instytucja o tak specyficznym, a dla wielu pewnie zaskakującym, temacie, że wymyka się wszelkim, standardowym klasyfikacjom.

Jako jedno z zaledwie dwóch tego typu muzeów w całej Europie, ma, moim zdaniem, ogromny potencjał, aby stać się ważnym, a nawet, kluczowym, punktem na szlaku turystycznym dla wszystkich, którzy szukają oryginalnych, nietypowych i intrygujących atrakcji kulturalnych.

Jego unikalność, paradoksalnie, jest jego największą siłą.

Dlaczego ten diabeł jest tak ważny? O dziedzictwie „przedpiekla”

Fakt, że zbiory Muzeum Diabła Polskiego zostały, już dawno temu, wpisane do rejestru zabytków jako oficjalne dobra kultury, najlepiej, chyba, podkreśla ich ogromne, a nawet, kluczowe, znaczenie dla polskiego dziedzictwa.

Kolekcja Pana Wiktoryna Grąbczewskiego to, w rzeczywistości, nie tylko zbiór mniej lub bardziej fascynujących przedmiotów.

To przede wszystkim namacalne świadectwo ludowej wyobraźni, wierzeń, sztuki – wszystkiego tego, co przez wieki kształtowało, tak złożoną, polską kulturę.

Muzeum to stanowi, bez cienia wątpliwości, niezwykle ważny element dla badaczy folkloru, antropologów kultury, historyków sztuki w Polsce i nie tylko.

Diabeł: więcej niż myślisz. Kilka słów na koniec

Odwiedzając Muzeum Diabła Polskiego Przedpiekle, trudno nie uświadomić sobie, jak bardzo złożona, wielowymiarowa, a czasem po prostu… ludzka, jest postać diabła w naszej, polskiej kulturze.

To wcale nie jest tylko symbol absolutnego zła, wyjęty prosto z religijnych przekazów.

To także bohater niezliczonych opowieści ludowych, postać, która potrafi być satyryczna, inspiracja dla artystów (tych znanych i tych mniej), no i wreszcie, odzwierciedlenie naszych, ludzkich, lęków, ale też, paradoksalnie, nadziei.

Zbiory zgromadzone przez Pana Wiktoryna Grąbczewskiego dają nam unikalną, a nawet, odważę się powiedzieć, bezcenną, szansę, żeby spojrzeć na czarta z zupełnie innej perspektywy – często z przymrużeniem oka, dostrzegając w nim raczej figlarnego Borutę, czy, co bardziej gorzkie, ironiczne odbicie naszych własnych, ludzkich przywar, niż tego straszliwego księcia ciemności, którym próbuje nas straszyć… no, wiadomo kto.

To chyba najlepsza lekcja o tym, jak kultura potrafi oswajać nawet najbardziej przerażające motywy i przekształcać je w coś swojego, coś, co jest zaskakująco bliskie nam, ludziom.


0 komentarzy

Dodaj komentarz

Avatar placeholder

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *