Biskupin – co warto zobaczyć?
23 maja, 2025
Ah, Biskupin! Czy jest w Polsce miejsce, które bardziej kojarzy się z podróżą w czasie? (Pewnie niewiele!) To przecież nie tylko ten słynny gród, o którym uczyliśmy się gdzieś tam w szkole. Osada w Biskupinie to coś więcej, to żywy rezerwat archeologiczny, zapraszający nas dosłownie do odkrywania tajemnic pradawnych kultur. Jeśli zastanawiacie się, gdzie wybrać się na jakąś ciekawą wycieczkę, taką co połączy historię, naukę i w sumie fantastyczną zabawę dla całej rodziny, to Biskupin na Pałukach, no, to jest po prostu strzał w dziesiątkę. Dowiecie się tutaj między innymi gdzie leży ten niezwykły gród, poznacie jego burzliwe dzieje, a co ważniejsze, odkryjecie wszystkie te najważniejsze informacje, co, no wiecie, co warto naprawdę zobaczyć, od osady kultury łużyckiej po średniowieczne warsztaty i atrakcje w całej okolicy. Przygotujcie się na, tak myślę, niezwykłą przygodę! Bo Biskupin po prostu czeka, by opowiedzieć Wam swoją fascynującą historię, naprawdę warto go odwiedzić.
Odkryj Biskupin: historia i atrakcje, czyli co tu na nas czeka?

Muzeum Archeologiczne w Biskupinie, można powiedzieć, to serce tego miejsca. Znajduje się ono na Pojezierzu Gnieźnieńskim, tam w województwie kujawsko-pomorskim, a administracyjnie należy, co ciekawe, do gminy Gąsawa. Sama wioska Biskupin leży w obrębie tego historyczno-etnograficznego regionu zwanego Pałukami. Początki tego muzeum sięgają aż lat 30. XX wieku, co samo w sobie jest kawałkiem historii.
Dziś to jeden z największych i jednocześnie najbardziej rozpoznawalnych rezerwatów archeologicznych w całej Europie. Na jego terenie znajdziecie, a właściwie odkryjecie, bogate ślady osadnictwa, i to od epoki kamienia aż po wczesne średniowiecze, choć, wiadomo, najbardziej znana jest rzecz jasna osada obronna kultury łużyckiej.
Spacer po pradawnym grodzie: domy, wały i tajemnice, które skrywa czas
Spacer po pradawnym grodzie w Biskupinie? To, nie ukrywajmy, niezapomniane przeżycie. Osada, której zrekonstruowany fragment jest dzisiaj dostępny dla zwiedzających, powstała, jak twierdzą badacze, prawdopodobnie gdzieś około 700 lat p.n.e., w okresie kultury łużyckiej, a zamieszkiwała ją, jak się uważa, ludność prasłowiańska. Była to, co ciekawe, owalna osada założona na niewielkiej wyspie na Jeziorze Biskupińskim. Opis jej wyglądu można znaleźć w materiałach informacyjnych.
Została otoczona drewniano-ziemnym wałem obronnym, który miał, jak się szacuje, wysokość około 6 metrów, a ponad nim górowała wieża strażnicza, z bramą wjazdową. Zresztą, brama wjazdowa to chyba jeden z najbardziej popularnych obrazów kojarzonych z rezerwatem, prawda? Ulica wiodła po wewnętrznej stronie wałów, a na tym głównym placu, zapewne, odbywały się zebrania i różne targi.
W osadzie stało, jak się szacuje, około 100 jednakowej wielkości domów podłużnych, zbudowanych, co ważne, zachowując dawne metody, stojących w 13 rzędach przy 12 równoległych uliczkach. Budynki w jednym rzędzie pokrywał, co ciekawe, wspólny dach kryty trzciną. Każdy dom miał izbę główną z paleniskiem i łożem, przewidzianym dla całej rodziny, oraz przedsionek, który przeznaczony był dla zwierząt. Szacuje się, że w najlepszych czasach osadę zamieszkiwało od 600 do 800 mieszkańców. Trudnili się różnymi zajęciami: uprawą roli, hodowlą zwierząt (konie, bydło, kozy, owce, świnie, psy), rzemiosłem (tkactwo, garncarstwo, odlewy z brązu i żelaza), a także myślistwem, rybołówstwem i zbieractwem.
Walenty Szwajcer, taki miejscowy nauczyciel, on to właśnie odnalazł fragmenty osady, a rozpoczęte zaraz potem wykopaliska archeologiczne ujawniły jej istnienie, pozwalając archeologom, no, po prostu lepiej zrozumieć życie w pradawnej Polsce. Jak mawiała moja historyczka, „czasem to przypadek odkrywa największe skarby przeszłości”. Co jest zresztą niesamowite, woda, która właściwie zmusiła mieszkańców do opuszczenia grodu, paradoksalnie, umożliwiła jego zachowanie, a późniejsze obniżenie się stanu wody w Jeziorze Biskupińskim ukazało w końcu palisady dawnej osady. (Całe szczęście dla nas, zwiedzających!)
Muzeum archeologiczne – skarby przeszłości na wyciągnięcie ręki, dosłownie!
Po wejściu na teren rezerwatu, zaraz za bramą, czeka na Was Pawilon Muzealny, a tam, no właśnie, prezentowane są wystawy stałe i czasowe, w tym ta główna, zatytułowana „Świat historii nad Jeziorze Biskupińskim”. Zobaczycie tam artefakty, które wydobyto dzięki, no, trzeba przyznać, żmudnej pracy archeologów: narzędzia, broń, ozdoby, fragmenty budynków, one wszystkie opowiadają nam historię tego miejsca, kawałek po kawałku. W Pawilonie Muzealnym można także zobaczyć rysunek ukazujący prawdopodobny wygląd osady oraz makietę całego grodu.
Ale to nie wszystko! Na terenie rezerwatu stoją też rekonstrukcje chat i sprzętu codziennego użytku, co pokazuje nam tę historię w sposób namacalny, żywy. Odnajdziecie tu, wędrując dalej, obozowiska łowców i zbieraczy, a także osady pierwszych rolników, jest też Wioska Neolityczna z Epoki Kamienia, gdzie można podziwiać rekonstrukcje domów sprzed tysięcy lat. W jednym z domów neolitycznych mieści się wystawa „Epoka pierwszych rolników”, bardzo pouczająca, swoją drogą.
Jest oczywiście Osiedle Obronne Ludności Kultury Łużyckiej, z wałem obronnym i wieżą, no i Wioska Wczesnopiastowska, którą zamieszkiwali niegdyś rzemieślnicy. Kwatera Archeologii Doświadczalnej to z kolei miejsce, gdzie wytwarzane są różne przedmioty codziennego użytku, i to w dokładnie ten sam sposób, jak robiono to tysiące lat temu, (niesamowite, że te metody przetrwały!). Jest tam też taka urocza Chata Pałucka, z czynną pasieką, a nawet studnią. Muzeum oferuje, w sumie, tak wiele atrakcji, że z łatwością wypełnicie nimi dobry kawałek dnia, albo nawet i cały.
Biskupin dla rodzin z dziećmi: zabawa i nauka? Czy to w ogóle możliwe?

Powiem Wam, Biskupin to miejsce, które dzieci, no, wręcz uwielbiają! Można by rzec, że cały ten rezerwat jest jak jeden wielki plac zabaw, ale taki, wiecie, pełen historycznych atrakcji. Dzieci mogą dotknąć historii, dosłownie wejść do tych dawnych domostw, zobaczyć na własne oczy, jak żyli nasi przodkowie przed wiekami. A w czasach, gdy Internet, tablet i, nie oszukujmy się, gry komputerowe dominują w życiu tych najmłodszych, możliwość zanurzenia się w tak namacalną przeszłość, to, moim zdaniem, coś bezcennego. To po prostu doskonała okazja do nauki poprzez zabawę, angażując przy tym wszystkie zmysły, co przecież jest kluczowe. Dostępne są również filmy edukacyjne prezentujące życie codzienne mieszkańców.
Wioska neolityczna: podróż w czasie dla najmłodszych, czy im się spodoba?
Wioska Neolityczna to, moim zdaniem, fantastyczne miejsce, by zacząć tę podróż w czasie, właśnie z dziećmi. Rekonstrukcje domów sprzed tysięcy lat naprawdę pobudzają wyobraźnię i pozwalają dzieciom poczuć, no, po prostu, jak wyglądało życie tych pierwszych rolników i osadników. Mogą zobaczyć, jak mieszkali, czym właściwie się zajmowali, a także dowiedzieć się czegoś o początkach rolnictwa dzięki tej wspomnianej wcześniej wystawie „Epoka pierwszych rolników”. To prosta, ale jednocześnie bardzo pouczająca lekcja historii, i to na świeżym powietrzu, co też jest plusem.
Średniowieczne warsztaty: poczuj klimat dawnych rzemiosł, a może spróbuj sił?
Podczas imprez tematycznych, a zwłaszcza, co jest hitem, podczas tego corocznego festynu archeologicznego, osada jakby ożywa, dzięki, no, wpuszczeniu tam rekonstruktorów i odtwórców historycznych, rzemieślników, garncarzy, zielarzy, wojów, a nawet gladiatorów. Dzieci mogą wtedy brać udział w licznych warsztatach i zajęciach rzemieślniczych, co jest super sprawą. Można zobaczyć wojów, no, walczących na placu przed domostwami, a także, co najlepsze, samemu spróbować sił w dawnych umiejętnościach:
- Czerpać papier (to trudniejsze niż się wydaje!)
- Wytwarzać średniowieczne ozdoby
- Lepić podpłomyki (i czasem je zjadać!)
- Brać udział w „wykopkach” (czyli szukać skarbów)
- Strzelać z łuku (wymaga celności)
- Rzucać toporem do celu (uwaga na palce!)
Te interaktywne atrakcje sprawiają, że historia, wiesz, przestaje być tylko takim suchym faktem z tych nudnych książek, a staje się ekscytującą przygodą, którą można poczuć. Odbywają się też średniowieczne turnieje, które przyciągają uwagę zarówno tych młodych, jak i, no, dorosłych turystów.
Biskupin i okolice: rozszerz swoją przygodę, bo warto

Biskupin to, bez wątpienia, świetny punkt startowy do odkrywania uroków nie tylko Pałuk, ale i całego Pojezierza Gnieźnieńskiego. Ten region oferuje naprawdę wiele atrakcji, które warto zobaczyć przy okazji wizyty w tym słynnym grodzie. Biskupin sam w sobie stanowi unikatową atrakcję, będąc jednocześnie ważnym punktem na Szlaku Piastowskim, który łączy tak wiele istotnych historycznie miejsc w Wielkopolsce i okolicach.
Kolejka wąskotorowa: malownicza trasa do Biskupina, idealna dla dzieci!
Jednym z najprzyjemniejszych sposobów na dojazd do Biskupina, szczególnie w ten sezon letni, jest moim zdaniem przejazd kolejką wąskotorową, powszechnie zwaną po prostu Ciuchcią Żnińską. Kursuje ona z pobliskiego Żnina, albo z Gąsawy, a dzieci, no, dzieci wręcz uwielbiają tę podróż, to jest po prostu gwarantowane! Kolejka wąskotorowa przejeżdża, co jest super, nad Jeziorze Biskupińskim, oferując takie malownicze widoki, naprawdę warte zobaczenia. W czasie festynu archeologicznego kolejka ta rozwozi turystów, co dodaje całej wyprawie, no, takiego wyjątkowego, niepowtarzalnego klimatu. Jeśli planujecie skorzystać z kolejki, samochód można spokojnie zostawić na parkingach w Gąsawie, albo w Wenecji, co jest wygodne.
Wenecja i Żnin: pobliskie atrakcje warte odwiedzenia, a może nawet i noclegu?
Ruszając na Pałuki, koniecznie, ale to koniecznie, zaplanujcie sobie odwiedziny w Wenecji i Żninie, to są po prostu miejsca, których nie można pominąć. Wenecja, oddalona zaledwie o około 1 km od Biskupina, kusi ruinami średniowiecznego zamku, i to, no, trzeba wiedzieć, jeden z pierwszych obronnych zamków zbudowanych w Polsce, to robi wrażenie. Strzegł on szlaku, który łączył, kiedyś, Żnin z Gnieznem, strategiczne miejsce. A według wierzeń, to właśnie tutaj testowano, tak, testowano, armaty, no, przed tą słynną bitwą pod Grunwaldem, (wyobraźcie sobie to!). Te ruiny zamku są malowniczo położone i, oczywiście, otoczone legendami – kto wie, może spotkacie osławionego Diabła Weneckiego? (Warto poszukać!). Tuż obok zamku, oddalone o 1.2 km od Biskupina, znajduje się Muzeum Kolei Wąskotorowej, gdzie można zobaczyć te malutkie ciuchcie i poczuć klimat dawnych podróży koleją, to też fajne doświadczenie.
Żnin, oddalony o 6.6 km od Biskupina, to, no, jedno z najstarszych polskich miast, leżące tam na Pałukach. Warto zobaczyć tam Basztę, też oddaloną o 6.6 km, oraz odwiedzić Muzeum Ziemi Pałuckiej, gdzie można podziwiać regionalne stroje, poznać te lokalne tradycje, (na przykład gliniane figurki Klary Prillowej, albo prace Eugeniusza z Pałuckiej Pracowni Rzeźby, co jest bardzo lokalne i autentyczne). Szlak Piastowski, co warto zapamiętać, łączy Żnin, Wenecję, Biskupin i Gąsawę, tworząc idealną trasę na taką, no, jednodniową albo weekendową wycieczkę, naprawdę spójną i ciekawą.
W Gąsawie (miejscowość, oczywiście, nie tylko gmina), oddalonej o 6.6 km, a właściwie to, pomyślałem, odległość do muzeum ziemi pałuckiej i baszty jest taka, Gąsawa sama w sobie jest bliżej, warto zobaczyć ten piękny Drewniany Kościół św. Mikołaja na Pałukach, a także, co jest historycznie bardzo ważne, Pomnik Leszka Białego w Gąsawie, stojący w stronę Rogowa, miejsce kaźni tego niedoszłego króla Polski, zamordowanego podczas zjazdu książąt w 1227 roku, co, nie ma co ukrywać, wpłynęło na późniejsze losy Polski, w zasadzie na bardzo długo.
W okolicach Biskupina znajdziecie też, jeśli lubicie przyrodę, atrakcje przyrodnicze, jak na przykład Dolina Rzeki Gąsawki, niedaleko Oćwieki, albo, jeśli podróżujecie z dziećmi, parki rozrywki, jak Zaurolandia w Rogowie, taki Park Jurajski z ponad 80 dinozaurami naturalnej wielkości, oddalony o 8.1 km, no, to już jest coś, a także miasteczko westernowe Silverado City w Bożejewiczkach, też fajna opcja na spędzenie czasu.
A patrząc szerzej, w okolicach Bydgoszczy, która, jak wiadomo, leży nad rzeką Brdą i Kanałem Bydgoskim, znajdziecie wiele innych, ciekawych atrakcji, od tych słynnych Spichlerzy nad Brdą i Rybiego Rynku, po Wyspę Młyńską z Młynami Rothera, Europejskim Centrum Pieniądza, Muzeum Ziemi Kujawskiej, Zbiory Archeologiczne w Białym Spichlerzu, a nawet Dom Leona Wyczółkowskiego, no, dla miłośników sztuki. Regiony takie jak Kujawy, Bory Tucholskie, Krajna, Pałuki, Ziemia Chełmińska, czy Dolina Dolnej Wisły otaczające Bydgoszcz, oferują mnóstwo możliwości na, no, takie jednodniowe, albo i dłuższe wycieczki. Warto też pamiętać o Gnieźnie, oddalonym o 29.8 km, z jego Katedrą i Rynkiem, pierwszej stolicy Polski, czy o tych dalszych atrakcjach, jak Klasztor w Mogilnie (21.1 km), Bazylika w Trzemesznie (25.9 km), ale, no, myślę, że te ostatnie to już zupełnie, zupełnie inne regiony Polski, więc, może innym razem. W każdym razie, Pałuki oferują naprawdę różnorodne atrakcje turystyczne, a Biskupin, Wenecja i Żnin tworzą, można powiedzieć, ich serce.
Praktyczne informacje: planuj swoją wycieczkę, bo warto

Aby w pełni, ale to w pełni, cieszyć się tą wizytą w Biskupinie i na Pałukach, warto, no, po prostu zaplanować sobie wszystko z wyprzedzeniem. Zebraliśmy tutaj te najważniejsze informacje, które, no, mamy nadzieję, pomogą Wam dobrze zorganizować całą wycieczkę. Warto mieć ze sobą mapę okolicy, żeby łatwiej się poruszać. Czasami warto też zarezerwować bilety online lub pomyśleć o noclegu w Domu Muzealnika.
Dojazd do Biskupina: autem, pociągiem, czy, a może, kolejką?
Dojazd do Biskupina jest, w zasadzie, stosunkowo łatwy. Jeśli podróżujecie samochodem, trasa z Poznania, albo z Bydgoszczy prowadzi wygodną drogą ekspresową S5. Po zjeździe z tej trasy ekspresowej nr 5 zaczyna się już węższy odcinek drogi lokalnej, która prowadzi bezpośrednio do Biskupina. Na miejscu dostępny jest parking, choć, no, trzeba pamiętać, że podczas tego festynu archeologicznego, ceny parkingu bywają wyższe, to taka mała niedogodność. Jak już wcześniej wspomniałem, wspaniałą przygodą może być też skorzystanie z kolejki wąskotorowej, co gorąco polecam, zwłaszcza z dziećmi. Możecie dojechać kolejką z Żnina, albo z Gąsawy, i w obu tych miejscowościach można spokojnie zostawić samochód na parkingu. Pamiętajcie tylko, że kolejka kursuje głównie w sezonie letnim, więc, no, trzeba to sprawdzić przed wyjazdem.
Bilety i ceny: sprawdź przed wyjazdem, żeby uniknąć rozczarowania
Muzeum Archeologiczne w Biskupinie, co warto wiedzieć, jest czynne przez cały rok. Godziny otwarcia Muzeum mogą się różnić, i to, w zależności od pory roku, dlatego zawsze, ale to zawsze, warto sprawdzić te aktualne informacje na oficjalnej stronie muzeum, na przykład, w miesiącach przejściowych takich jak marzec, kwiecień czy październik, godziny otwarcia mogą być inne niż w pełni sezonu letniego. Pawilon Muzealny jest z kolei nieczynny w niektóre święta: 1 stycznia, w Niedzielę Wielkanocną, 1 listopada, no i 25 grudnia, to takie standardowe dni wolne. Bilety wstępu do rezerwatu możecie nabyć w Centrum Obsługi klienta, tam na miejscu, bez problemu. Cena biletu normalnego to, z tego co wiem, około 14 złotych, a ulgowego około 12 złotych, (ale te informacje, wiecie, są z grafu i ceny mogą się oczywiście zmienić, dlatego odsyłam do muzeum po najnowsze dane, aktualny cennik dostępny jest na stronie). Pamiętajcie, że goście Domu Muzealnika, w którym można wykupić sobie nocleg, płacą tylko raz za bilet wstępu do muzeum, co jest chyba całkiem fajną opcją, jeśli planujecie zostać dłużej. Muzeum jest, co jest ważne, przyjazne psiakom, (ale nie Centrum Obsługi Ruchu Turystycznego, tylko teren osady, trzeba pamiętać), a osadę mogą zwiedzać też osoby o niepełnosprawności ruchowej, to ważne, że pomyślano o dostępności. Na terenie osady, uwaga, nie ma bankomatu, najbliższy znajduje się, no, w Gąsawie, więc warto mieć trochę gotówki przy sobie, choć akceptowane są, co jest plusem, karty płatnicze w kasach, ale jednak, lepiej być przygotowanym. Na oficjalnej stronie muzeum można też sprawdzić, czy osada jest otwarta teraz.
Biskupin – więcej niż tylko muzeum, czyli co nas zaskoczy?
Biskupin to faktycznie, no, zdecydowanie więcej niż tylko tradycyjne muzeum, czy, powiedzmy, rezerwat. To miejsce, które, zwłaszcza podczas tych specjalnych wydarzeń, tętni życiem, autentycznie. Można poczuć tu atmosferę tych dawnych epok w bardzo, ale to bardzo, namacalny sposób. Nie jest to tylko taka statyczna wystawa, na którą patrzysz zza szyby, ale przestrzeń, która zachęca do interakcji i dosłownie do doświadczania historii, co jest, moim zdaniem, najlepszą formą nauki.
Festyn archeologiczny: zanurz się w historii na żywo, to trzeba przeżyć!
Punktem kulminacyjnym sezonu w Biskupinie jest, bez dwóch zdań, ten coroczny festyn archeologiczny, odbywający się tradycyjnie we wrześniu. To wydarzenie, i to na skalę europejską, które co roku przyciąga tłumy, no, po prostu tłumy turystów z całej Polski, a nawet i Europy. Podczas tego festynu osada jest, można powiedzieć, oddawana we władanie rekonstruktorów i odtwórców historycznych, którzy przez kilkanaście dni prezentują, jak wyglądało życie w tych pradawnych czasach, to jest po prostu niesamowite widowisko. Każda edycja ma swój, no, oczywiście, temat przewodni, skupiający się na innej epoce, albo kulturze, co sprawia, że nawet jeśli byłeś rok wcześniej, jest coś nowego do odkrycia. Można wtedy zobaczyć pokazy walk, no, wojów, a nawet gladiatorów, wziąć udział w warsztatach rzemieślniczych, posłuchać opowieści odtwórców, którzy, muszę przyznać, chętnie dzielą się swoją wiedzą i doświadczeniem, widać, że to kochają. Na terenie rezerwatu rozstawiają się też liczne kramy rękodzielników, którzy oferują naprawdę unikatowe wyroby, (idealne na pamiątki!), a także stoiska gastronomiczne, gdzie można skosztować smakołyków, przygotowywanych, co jest fajne, według dawnych receptur. Choć, no, trzeba wspomnieć, w 2020 roku festyn został, niestety, odwołany z tych oczywistych powodów sanitarnych, zazwyczaj wrzesień w Biskupinie to czas prawdziwej, no, dosłownie, podróży w czasie!
Rejs po jeziorze: Biskupin z innej perspektywy, a co na to diabeł?
Grodzisko w Biskupinie położone jest, jak już wiecie, na półwyspie Jeziora Biskupińskiego, które zresztą jest połączone z Jeziorem Skrzynka, a sam Żnin jest połączony, uwaga, z Jeziorze Biskupińskim, co tworzy taki ciekawy system wodny. Ten mały statek pasażerski, pieszczotliwie, a może i z dreszczykiem, nazywany „Diabłem Weneckim”, tylko czeka, no, żeby pokazać Wam Biskupin z zupełnie innej perspektywy, warto spróbować. Rejs po Jeziorze Biskupińskim pozwala spojrzeć na tę palisadę i wały obronne osady, no, z wody, co daje takie ciekawe, nowe wrażenie jej położenia i obronności, widzisz to zupełnie inaczej. To spokojna i, moim zdaniem, malownicza aktywność, idealna na taką chwilę relaksu po intensywnym zwiedzaniu. A przy okazji rejsu można też posłuchać tych lokalnych legend, na przykład o Wodniku z Jeziora Biskupińskiego, co dodaje, no, takiego elementu tajemniczości.
Podróż w czasie: Biskupin i jego bogata historia, która wciąż żyje
Biskupin to, jak się okazuje, nie tylko rekonstrukcja jednego, konkretnego grodu, to miejsce, które opowiada, i to bardzo szeroko, historię osadnictwa na tych terenach, i to od najdawniejszych czasów, setek, a nawet tysięcy lat. Najstarsze ślady osadnictwa, które odnaleziono w Biskupinie, pochodzą, uwaga, sprzed 10 tysięcy lat p.n.e.! (Wyobrażacie to sobie?) To świadczy o, no, po prostu, niezwykłej ciągłości życia człowieka w tym konkretnym regionie, co jest fascynujące. Choć, jak już pewnie wiecie, najsłynniejsza jest ta osada warowna z epoki żelaza, powstała około 2700 lat temu, w tym okresie kultury łużyckiej, i zamieszkiwana przez ludność, jak się przypuszcza, prasłowiańską, muzeum prezentuje życie na Pojezierzu Gnieźnieńskim i Pałukach aż do wczesnego średniowiecza, co daje pełny obraz. Od epoki kamienia, przez epokę brązu, aż po czasy piastowskie – no, właściwie każdy okres zostawił tu jakiś swój ślad, swoją pamiątkę. Biskupin to, naprawdę, bardzo bogata historia, która, no, czeka, żeby ją po prostu odkryć, krok po kroku.
Odwiedzając Biskupin, Wenecję, a także Żnin, macie, w zasadzie, szansę, żeby, no, dosłownie zanurzyć się w tych pradawnych dziejach, poczuć atmosferę dawnych wieków i zobaczyć na własne oczy, jak żyli nasi przodkowie. Niezależnie od tego, czy interesują Was militaria, rzemiosło, czy po prostu to codzienne życie mieszkańców, Biskupin ma, bez wątpienia, coś do zaoferowania dla każdego, dla małych i dużych. Pojezierze Gnieźnieńskie i Pałuki to, w sumie, malownicze tereny, które, no, tylko czekają, żeby je zwiedzać, żeby się nimi zachwycić. Ta wycieczka to, jak sądzę, gwarancja niezapomnianych wrażeń i, no, prawdziwa podróż w czasie, którą zapamiętacie na długo. A do dyspozycji turystów jest, co też jest plusem, Dom Muzealnika, w którym możecie wykupić sobie nocleg, jeśli, no, chcecie zostać dłużej i dokładniej poznać wszystkie atrakcje, które oferuje Biskupin i jego cała, ciekawa okolica, lub po prostu zrelaksować się nad jeziorem.
0 komentarzy