Bacówka w Jaworcu: kompletny przewodnik

15 czerwca, 2025

Zapraszamy Was do serca Bieszczadów, w miejsce o niezwykłej historii i klimacie – do Jaworca. Choć dziś to przede wszystkim nazwa urokliwej doliny i popularnej Bacówki PTTK, Jaworzec kryje w sobie znacznie więcej. Opowieść o dawnej, tętniącej życiem wsi, która zniknęła z map. Planując swoją wędrówkę po bieszczadzkich szlakach, czy to marząc o zdobyciu Smereka, czy po prostu szukając spokoju z dala od zgiełku, warto poznać to wyjątkowe miejsce. Schronisko Jaworzec, znane powszechnie jako bacówka Jaworzec, to idealna baza wypadowa, ale też cel sam w sobie. Znajduje się w Bieszczadach, stając się ważnym punktem na turystycznej mapie regionu.

Wiele osób poszukuje informacji o Bacówce PTTK Jaworzec, jej historii, dojeździe czy dostępnych trasach. I niezależnie od tego, czy interesują Was ogólnie bacówki w Bieszczadach, czy może konkretnie schronisko w Jaworcu, ten przewodnik ma dostarczyć Wam wszelkich niezbędnych wiadomości. Od historii Jaworca jako dawnej wsi, przez szczegóły dotyczące samej bacówki, po propozycje szlaków i atrakcji w okolicy. Przygotujcie się na odkrycie miejsca, które potrafi naprawdę zachwycić.

Historia Jaworca i jego bacówki

bacówka_w_jaworcu

Jaworzec, choć dzisiaj wielu kojarzy go głównie ze schroniskiem, ma bogatą i niestety często tragiczną historię sięgającą wieków. Dziś Jaworzec to przede wszystkim malownicza dolina rzeki Wetlinki i właściwie jedyny zamieszkały budynek poniżej Kalnicy – właśnie Bacówka PTTK. Jednak przeszłość tej nieistniejącej już wsi jest niezwykle fascynująca, opowiedziana przez skromne pozostałości i ślady dawnego życia, które wciąż można tu odnaleźć, jeśli tylko dobrze się rozejrzeć.

Zanurzenie się w tę historię pozwala znacznie lepiej zrozumieć ten unikalny charakter tego zakątka Bieszczadów. Bo Bieszczady to nie tylko góry, ale i opowieści ludzi, którzy tu żyli.

Początki osadnictwa w dolinie Wetlinki

Początki osadnictwa w dolinie dzisiejszej rzeki Wetlinki, dawniej określanej jako Górna Solina, sięgają czasów króla Zygmunta Starego. To on dokonał podziału tej doliny. Ród Kmitów na granicznym odcinku rzeki Solina założył zaledwie jedną wioskę – Jaworzec. Stanowiło to swego rodzaju ewenement w polskich Karpatach, ponieważ wieś lokowano jedynie na prawym, wschodnim brzegu Wetlinki.

Nazwa wsi pochodzi od jaworu, drzewa, które od wieków porastało te tereny i było wykorzystywane między innymi do wyrobu instrumentów muzycznych, takich jak trembity czy piszczoty. Ciekawa sprawa, prawda?

Balowie z Hoczwi, drugi ród kolonizujący te ziemie, skupili się bardziej na dolinach Hoczewki, Solinki oraz Wetlinki, zakładając na swoim odcinku trzy inne wioski: Kalnicę, Łuh i Zawój. Później na terenie Kalnicy założyli jeszcze Strubowiska, obecnie znane jako Strzebowiska. I w Jaworcu, podobnie jak w innych górskich osadach regionu, funkcjonowało prawo wołoskie, doskonale dostosowane do specyfiki życia w górach.

Kto był właścicielem jaworca? długa lista…

Historia własności Jaworca jest, można śmiało powiedzieć, długa i zawiła. Początkowo, jak już wspomnieliśmy, wieś należała do Kmitów, a konkretnie została lokowana przez Barbarę Kmitę z Herburtów, wdowę po Piotrze Kmicie, który był marszałkiem wielkim koronnym i wojewodą krakowskim.

Piotr Kmita aktywnie powiększał swoje dobra na tych terenach, co zaowocowało powstaniem między innymi Sianek, Smerka i właśnie Jaworca. W 1580 roku wieś przeszła w ręce Stanisława i Katarzyny Herburtów, a od 1589 roku należała do Erazma Herburta. Kolejnymi właścicielami byli Boguscy (od 1630 roku), Romerowie (od 1663 roku), a później Łosiowie, którzy posiadali majątek od 1790 do 1880 roku. Następnie Jaworzec przeszedł w ręce Golejowskich.

Przełomowy moment nastąpił w 1891 roku. Wtedy to Urszula z Łosiów Golejowska przepisała Jaworzec, a także Sakowczyk, Studenne i Rajskie, na rzecz Towarzystwa Sióstr Miłosierdzia św. Wincentego a Paulo ze Lwowa. Siostry miały w tym mieście prowadzić i utrzymywać zakład dla nieuleczalnie chorych. W 1589 roku w Jaworcu osiadłych było 1,5 łanu kmieci, a także 1 łan należący do sołtysa. Dziwne czasy, prawda?

Strażnica i gniazdo beskidnictwa

Jaworzec, będąc najdalej na południowy zachód wysuniętym punktem w dobrach Kmitów, pełnił swego czasu ważną rolę strażniczą. Wydaje się, że w razie najazdu zza Karpat, mieszkańcy przysiółka Bereh, usytuowanego na widokowej skarpie nad Wetlinką, jako pierwsi mogli dostrzec nieprzyjaciela. I przekazać sygnał do doliny Sanu, być może nawet na Otryt. Jak to dokładnie działało? Trudno dziś powiedzieć.

Jaworzec był również znanym gniazdem beskidnictwa już w XVII wieku. Wieś przetrwała wieki, ale jej historia zakończyła się tragicznie w 1947 roku, kiedy to w ramach Akcji „Wisła” wysiedlono ze wsi wszystkich 557 mieszkańców. Od tego czasu Jaworzec jako wieś przestał istnieć. A dzisiaj przypominają o niej jedynie skromne pozostałości i legenda bacówki, która na szczęście wpisała się w krajobraz Bieszczadów.

Bacówka PTTK w Jaworcu: jej historia i funkcje

bacówka_w_jaworcu

Wśród bacówek PTTK, ta w Jaworcu zajmuje z pewnością szczególne miejsce. Powstała w czasach, gdy rozbudowywano sieć schronisk o charakterze „bacówek”, dostosowanych do potrzeb bardziej doświadczonych, indywidualnych turystów. To budynek o charakterystycznej, drewnianej architekturze, doskonale wkomponowany w bieszczadzki krajobraz. Bacówka PTTK w Jaworcu stała się symbolem odrodzenia turystyki w tej dolinie po latach powojennej zawieruchy. (Kawał dobrej roboty!)

Projekt i budowa bacówki: wizja moskały

Jedynym, charakterystycznym budynkiem w dolinie Wetlinki poniżej Kalnicy, w miejscu dawnej wsi Jaworzec, jest właśnie Bacówka PTTK. Została uroczyście oddana do użytku 3 października 1976 roku. Był to pierwszy tego typu obiekt w Bieszczadach, zbudowany w ramach większego planu budowy bacówek PTTK. Miały one spełniać oczekiwania turystów szukających bardziej kameralnych miejsc noclegowych.

Autorem charakterystycznego projektu schroniska był inżynier architekt Stanisław Karpiel z Zakopanego. Inwestorem był Zespół Obiektów Turystycznych PTTK w Sanoku, a wykonawcą Zakład Remontowo-Budowlany PTTK, również z Sanoka. Pomysłodawcą całego przedsięwzięcia był znany działacz i legenda polskiej turystyki – Edward Moskała. Niestety, starsza Bacówka PTTK na Lubaniu w Gorcach spłonęła w 1978 roku, co pokazuje, że historia schronisk bywa burzliwa. Bacówka pod Małą Rawką, inny obiekt tego typu, została zbudowana w 1979 roku.

W Bieszczadach, poza Bacówką w Jaworcu, wybudowano jeszcze dwa obiekty tego typu: Bacówkę pod Małą Rawką i Pod Honem w Cisnej. Pierwotnie planowano budowę bacówki także na Przełęczy Żebrak, ale ostatecznie do tego nie doszło. (Szkoda, byłoby więcej opcji!)

Wyposażenie i udogodnienia: noclegi, jedzenie i atmosfera

Bacówka w Jaworcu oferuje turystom podstawowe, ale jakże ważne udogodnienia. To idealne miejsce, gdzie można odpocząć po trudach wędrówki, przenocować w warunkach prawdziwego górskiego schroniska i co ważne, dobrze zjeść. Na miejscu dostępnych jest kilkadziesiąt miejsc noclegowych w pokojach o różnej konfiguracji. Mają nawet jednoosobową kwaterę nazwaną pieszczotliwie „Jaskółka”.

Bacówka prowadzi bufet, gdzie można posilić się ciepłym daniem czy napić się herbaty. Z bacówki roztacza się przepiękna panorama, między innymi na pasmo Falowej. Teren wokół bacówki jest piękny i zadbany, a latem widać tu rozstawione namioty, ławki, leżaki. Wszystko to w otoczeniu dorodnych drzew. Mimo że bacówka zmieniła właściciela, nadal pełni swoją pierwotną funkcję, będąc gościnnym przystankiem dla wędrowców. Możemy tu zjeść pyszne śniadanie przed wyruszeniem na szlak albo zrelaksować się po powrocie.

Czasami personel schroniska może pomóc w organizacji podwózki, co jest szczególnie przydatne na wyboistej drodze dojazdowej – choć wymaga to zazwyczaj dżipa 4×4 z blokadą dyferencjału, co nie każdy ma w swoim garażu.

Dla kogo jest bacówka? dla szukających ciszy

Bacówka PTTK w Jaworcu od początku swojego istnienia była pomyślana jako miejsce dla turystów indywidualnych i grup, szukających przede wszystkim kontaktu z przyrodą i prawdziwej górskiej przygody. Jej położenie w dolinie Wetlinki, z dala od głównych dróg, sprawia, że jest to miejsce idealne dla tych, którzy cenią sobie spokój i ciszę. Takich, co nie boją się, że wieczorem sowa huknie.

Oferuje noclegi w prostych, ale autentycznych górskich warunkach. Pełne wyżywienie (śniadania, obiady, kolacje w ramach dostępnego menu), a także atmosferę, która wręcz sprzyja integracji turystów. To doskonała baza wypadowa na okoliczne szlaki, ale też miejsce, gdzie można po prostu spędzić czas. Podziwiać bieszczadzkie krajobrazy, czytając książkę na tarasie. Bacówka jest otwarta przez cały rok, choć, no cóż, w zimie dojazd bywa naprawdę utrudniony.

Informacje o bacówce, jej położeniu (Wetlina, Kalnica – często tak się jej szuka), jak dojechać, jakie są szlaki, gdzie znaleźć mapę, czy jest parking i co w menu, są powszechnie dostępne, w tym często na stronie bacówki na Facebooku, co ułatwia planowanie pobytu. Bacówka w Jaworcu w Bieszczadach to punkt, który miłośnik tego regionu powinien odwiedzić przynajmniej raz. Czy można w ogóle sobie wyobrazić Bieszczady bez Jaworca?

Szlaki turystyczne wokół Jaworca

bacówka_w_jaworcu

Położenie Jaworca czyni go doskonałym punktem startowym lub przystankiem na wielu bieszczadzkich szlakach. Dostępne trasy pozwalają odkrywać zarówno wysokie połoniny, jak i urokliwe doliny dawnych wsi. To idealne miejsce, aby zaplanować wędrówkę dostosowaną do swoich możliwości i czasu, w pełni ciesząc się pięknem bieszczadzkiej przyrody.

Pieszo na smerek i okolice

Z Jaworca prowadzi szlak niebieski, będący częścią dawnego szlaku biograficznego im. generała Karola Świerczewskiego (tak, wiem, kontrowersyjna postać, ale nazwa została). Ten szlak wiedzie między innymi z Dołżycy przez Falową prosto do Jaworca. A następnie dalej na Przełęcz Mieczysława Orłowicza.

Z Przełęczy Orłowicza możemy kontynuować wędrówkę czerwonym szlakiem w kierunku Smereka. Marsz na Smerek często rozpoczyna się właśnie w Kalnicy. Włażąc na Smerek od zachodu, widzimy ten szczyt o wysokości 1222 m n.p.m. w pełnej krasie. Wierzchołek Smerka zwieńczony jest krzyżem, metalowy krucyfiks umieszczony tam został w 2018 roku i upamiętnia jubileusz stulecia odzyskania przez Polskę niepodległości. Fajny akcent na szczycie!

Z Jaworca możemy również wyruszyć w stronę Przełęczy Orłowicza, skąd szlak opada do Przełęczy Orłowicza i dalej na Wetlinę. Inne szlaki wiodące przez Jaworzec to czarny szlak, wiodący od Wysokiego Działu, który pod szczytem Jaworne łączy się z czerwonym. Ten czarny szlak prowadzi przez Jabłonki, Łopiennik, Czereninę, Jaworzec i Krysową. Przełęcz Orłowicza łączy się również z drugiej strony ze szlakiem czerwonym. Z Jaworca to także doskonałe miejsce wypadowe do dawnych wsi Łuh i Zawój. Schodząc szlakiem z Kiczery, wychodziło się ponoć w Łuhu, naprzeciwko krzyża pańszczyźnianego w Jaworcu. Trzeba pamiętać, że w Bieszczadach, w przeciwieństwie do niektórych pasm górskich, nie ma zbyt wielu pętli turystycznych, więc często trzeba planować powrót tą samą drogą lub kombinować z transportem.

Rowerem i konno w dolinie wetlinki

Dolina Wetlinki, w której leży Jaworzec, oferuje również możliwości dla miłośników turystyki rowerowej. Istnieją tu drogi i ścieżki, które choć nie zawsze są oficjalnie wytyczonymi szlakami rowerowymi, pozwalają na przyjemne przejażdżki w otoczeniu dzikiej przyrody. Droga prowadząca do Jaworca, mimo że wyboista i wymagająca odpowiedniego sprzętu (jak ten dżip 4×4, o którym wcześniej wspominałem), jest jak najbardziej dostępna dla rowerów górskich.

Możliwości jazdy konnej w okolicy Jaworca są raczej ograniczone do oferty okolicznych stadnin i ośrodków jeździeckich. Organizują one wycieczki po mniej uczęszczanych drogach i ścieżkach Bieszczadów. Zawsze warto zapytać w bacówce lub lokalnych punktach informacji turystycznej o aktualne możliwości i rekomendacje, bo sytuacja może się zmieniać.

Dostępność dla osób z niepełnosprawnościami: wyzwania

Dotarcie do Bacówki PTTK w Jaworcu, mówiąc szczerze, może stanowić spore wyzwanie dla osób z ograniczoną mobilnością. Droga dojazdowa jest szutrowa, wąska i wyboista, co utrudnia poruszanie się standardowym samochodem. A co dopiero wózkiem inwalidzkim. Szlaki turystyczne w Bieszczadach, w tym te w okolicy Jaworca, to w większości górskie ścieżki, często strome i kamieniste, co niestety czyni je niedostępnymi dla osób na wózkach.

Trzeba przyznać, infrastruktura turystyczna w Bieszczadach wciąż wymaga dostosowania do potrzeb osób niepełnosprawnych. Ale warto skontaktować się bezpośrednio z bacówką, aby dowiedzieć się o ewentualne możliwości wsparcia czy dojazdu specjalistycznym transportem, jeśli taka potrzeba występuje. Może coś da się zrobić.

Atrakcje turystyczne w okolicy Jaworca

bacówka_w_jaworcu

Jaworzec stanowi doskonałą bazę wypadową do odkrywania uroków całych Bieszczadów. Choć samo miejsce jest oazą spokoju (w sezonie letnim, gdy rozbijają się namioty, może trochę mniej spokojną, ale nadal!), w jego niedalekiej okolicy znajduje się wiele atrakcji, które zadowolą różnorodne gusta turystów. Od miłośników górskich wędrówek po pasjonatów historii i przyrody.

Miejscowości warte odwiedzenia: wetlina, kalnica, cisna

W pobliżu Jaworca znajdziecie kilka znanych bieszczadzkich miejscowości. Wetlina, oddalona o kilka kilometrów, to popularne centrum turystyczne z licznymi pensjonatami, restauracjami i sklepami – takie serce turystyczne regionu, można powiedzieć. Wieś Wetlina swą nazwę zawdzięcza wetlyni, rodzajowi wierzby porastającej te tereny. Jest to wieś licząca około 300 mieszkańców. W Kalnicy, leżącej zaledwie 3 km na południe od Jaworca, często rozpoczynają się szlaki na Smerek.

Cisna, oddalona o 3 km od Dołżycy (przez którą również przebiega szlak), to kolejne ważne miejsce na mapie Bieszczadów, znane między innymi z Bacówki Pod Honem. Z Ustrzyk Dolnych można wybrać się, jeśli ktoś ma ochotę, na festiwal na Słowacji. Warto pamiętać, że Bieszczady, mimo rosnącej popularności, wciąż potrafią zaskoczyć dzikością. Choć w sezonie letnim czy podczas wydarzeń jak Moto-Fest, który zaczyna się w Lesku, można spodziewać się już sporych rzesz turystów.

Inne miejscowości, a właściwie dawne wsie, warte uwagi to Łuh i Zawój, sąsiadujące niegdyś z Jaworcem. Można wyruszyć tam na spacer, odkrywając co pozostało ze śladów przeszłości.

Góry i panoramy: smerek, bukowe berdo i inne

Okolica Jaworca to prawdziwy raj dla miłośników górskich panoram. Szlaki ze schroniska Jaworzec prowadzą na pobliskie szczyty, dając szansę na chwile z zapierającymi dech w piersiach widokami. Wspomniany już Smerek to bardzo popularny cel wędrówek. Z Przełęczy Orłowicza roztaczają się piękne widoki, a sama Połonina Wetlińska jest oddalona od wierzchołka Smerka o kilkaset metrów. Z Połoniny Caryńskiej można z kolei podziwiać widok na Małą Rawkę i Wielką Rawkę.

Inne szczyty w okolicy to między innymi Bukowe Berdo, które wielu kojarzy się z jeżynami i malinami, które tam rosną (tzw. zernice). Rozsypaniec sąsiaduje z Haliczem, który z kolei sąsiaduje z Tarnicą. Rawki graniczą z Krzemieńcem, szczytem leżącym na granicy trzech państw (polskiej, słowackiej, ukraińskiej). Nawet mniej wybitne kulminacje, jak Wysokie Berdo, odbiegające ze Smerka na północ (gdzie grzbiet idzie w kierunku Krysowej), czy Bukowina (911 m n.p.m.), Siwarna (924 m n.p.m.), Krysowa (840 m n.p.m.) i Kiczera (931 m n.p.m.), w pobliżu których leżał Jaworzec, oferują ciekawe widoki i są celem mniej uczęszczanych tras. Jak mawia mój znajomy przewodnik: „Czasem najpiękniejsze widoki są tam, gdzie idzie najmniej ludzi.” Z Wysokiego Berda spływa potok Kobylski do Wetlinki, a w tamtej okolicy stoi wiata turystyczna.

Inne atrakcje: rzeki, lasy i dzika natura

Dolina Wetlinki i okolice Jaworca to także bogactwo dzikiej przyrody, która potrafi urzec. Rzeka Wetlinka, wzdłuż której biegnie ścieżka, latem przyciąga miłośników kąpieli w górskim potoku – coś, co byłoby przecież niemożliwe na przykład w Tatrach! Widoki kamperów stojących na prowizorycznej „plaży” wzdłuż Wetlinki są typowe dla letniego krajobrazu tego miejsca.

Otaczające Jaworzec lasy są pełne życia. Choć spotkanie dużych drapieżników jak wilki (dawniej odstraszane ponoć donośnymi dźwiękami instrumentów wyrabianych z jaworu) jest rzadkością, to wciąż można podziwiać bogactwo fauny i flory. Chociażby kwitnącą wierzbówkę kiprzycy, która latem barwi polany na fioletowo.

Teren bacówki, piękny i zadbany, z miejscem na namioty, ławkami i leżakami, pozwala na relaks na łonie natury. W dolinie można też zobaczyć wypalarnie węgla drzewnego, tzw. Retorty, znane między innymi fanom serialu „Wataha”, który dla wielu był inspiracją do przyjazdu w Bieszczady. I oczywiście nie można zapomnieć o śladach dawnej wsi, takich jak cerkwisko, cmentarz czy krzyż pańszczyźniany, które dodają miejscu głębi i tajemniczości. To właśnie te detale tworzą niepowtarzalny klimat Jaworca.

Praktyczne informacje dla turystów

Przygotowanie się do wyjazdu w Bieszczady, zwłaszcza do miejsca takiego jak Jaworzec, wymaga przemyślenia kilku kwestii logistycznych. Dojazd, noclegi i wyżywienie to podstawowe elementy, które warto zaplanować z wyprzedzeniem. Po co? A żeby w pełni cieszyć się urokami tego regionu, bez niepotrzebnego stresu.

Jak dojechać do jaworca?

Dojazd do Jaworca samochodem jest możliwy, ale, powiedzmy sobie szczerze, wymaga uwagi i często odpowiedniego sprzętu. Droga prowadząca do bacówki z Wetliny jest szutrowa i w zależności od pogody (deszcze potrafią ją zmasakrować) może być trudna do przejechania bez samochodu z napędem 4×4. Z Kalnicy odbija się w stronę schroniska Jaworzec, to też ten sam typ drogi. Przy drodze w Wetlinie, na szczęście, znajduje się płatny parking w pobliżu rzeki Wetliny, gdzie można zostawić auto. Niedawno w Kobylskim zbudowano nowy most na Wetlinie, co na pewno ułatwia poruszanie się w tamtej okolicy.

Komunikacja publiczna w Bieszczadach jest, niestety, dość ograniczona. Do najbliższych miejscowości, takich jak Wetlina czy Kalnica, kursują autobusy, na przykład z Lublina do Ustrzyk Dolnych (przez Sanok). Jednak od przystanku w Wetlinie czy Kalnicy do Bacówki PTTK w Jaworcu trzeba pokonać jeszcze kilka kilometrów pieszo. Albo próbować zorganizować transport. W zimie, ach zima w Bieszczadach, Pętla Bieszczadzka bywa zasypana śniegiem, co dodatkowo utrudnia poruszanie się. Zawsze warto sprawdzić aktualne rozkłady jazdy i stan dróg oraz prognozę pogody przed wyjazdem, to podstawa.

Gdzie przenocować? w bacówce i okolicy

Główną opcją noclegową w samym Jaworcu jest oczywiście Bacówka PTTK. Schronisko oferuje miejsca w pokojach wieloosobowych oraz mniejszych kwaterach, takich jak wspomniana „Jaskółka” dla jednej osoby. Rezerwacja, zwłaszcza w sezonie, jest bardzo, ale to bardzo gorąco zalecana, ponieważ bacówka cieszy się dużą popularnością. Chętnych na nocleg często jest więcej niż miejsc.

W Bieszczadach dostępne są także inne schroniska i bacówki PTTK. Na przykład pod Małą Rawką, która również cieszy się niesłabnącą popularnością (choć sam szczyt Mała Rawka oczywiście nie oferuje noclegów), czy Bacówka Pod Honem w Cisnej. Ta ostatnia może być dobrym miejscem na początek, swego rodzaju aklimatyzację przed trudniejszymi trasami. Jeśli Bacówka w Jaworcu jest pełna lub szukacie innych opcji, okoliczne miejscowości takie jak Wetlina czy Kalnica oferują szeroki wybór pensjonatów, kwater prywatnych, domków letniskowych i pól namiotowych. I co ważne, na terenie Jaworca, w sezonie letnim, można rozbić własny namiot, korzystając z infrastruktury bacówki.

Gdzie zjeść w jaworcu i pobliżu?

Bacówka w Jaworcu, to chyba oczywiste, zapewnia całodzienne wyżywienie. Schronisko oferuje proste, pożywne dania. Takie w sam raz dla zmęczonego turysty po długiej wędrówce. Możemy tu zjeść śniadanie, obiad czy kolację. Opinie o bacówce często podkreślają domową atmosferę i, co najważniejsze, smaczne posiłki. Coś czuję, że kuchnia jest tu naprawdę dobra!

W pobliskich miejscowościach, takich jak Wetlina czy Cisna, znajdziecie znacznie większy wybór restauracji, karczm (np. Karczma Skup Runa Leśnego, za którą odbija się droga do Kalnicy) i barów. Oferują one zarówno dania regionalne, jak i bardziej tradycyjne. Warto spróbować lokalnych specjałów, jak choćby oscypki, choć bacówka w Bieszczadach oscypki to raczej skojarzenie z Podhalem. Sery owcze Bieszczady również można znaleźć, ale mają swoją, specyficzną dla tych gór charakterystykę. Choć w Jaworcu nie ma wielu opcji poza samym schroniskiem, bogata oferta gastronomiczna w okolicy pozwala na zaspokojenie wszelkich kulinarnych pragnień. Nie ma obaw, głodni nie będziecie.

Jaworzec i jego dziedzictwo kulturowe

Poza oczywistymi walorami przyrodniczymi, Jaworzec kryje w sobie bogate dziedzictwo kulturowe. Świadczy ono o wielowiekowej historii osadnictwa i przenikania się kultur na tych ziemiach. Odkrywanie tych śladów przeszłości dodaje głębi każdej wizycie w tej magicznej dolinie. To nie tylko góry, to też lekcja historii.

Cerkiew w jaworcu: przeszłość, która zniknęła

Choć po cerkwi w Jaworcu nie pozostały żadne widoczne nad ziemią fragmenty, historia miejscowej parafii greckokatolickiej jest, na szczęście, dobrze udokumentowana. Parafia w Jaworcu należała początkowo do dekanatu baligrodzkiego, a później do dekanatu ciśniańskiego. Obejmowała również świątynie filialne w sąsiednich wsiach, Łuhu i Zawoju.

Parafia najprawdopodobniej powstała w 1767 roku, kiedy to ówczesny właściciel Jaworca, Maciej Łoś, nadał grunty pod jej funkcjonowanie. Patronem cerkwi parafialnej był Św. Wielki Męczennik Dymitr, znany także jako Dymitr z Tesalonik, święty czczony zarówno w Kościele Katolickim (święto 26 października), jak i Prawosławnym (święto 8 listopada). Przy cerkwi działały lokalne organizacje, takie jak bractwo trzeźwości, oraz szkoła parafialna. Dziś po cerkwi pozostało jedynie cerkwisko, miejsce porośnięte drzewami w wieku kilkudziesięciu lat, znajdujące się obok dawnego cmentarza cerkiewnego. Czy zastanawialiście się kiedyś, jak wyglądało życie w takiej wsi kilkaset lat temu?

Cmentarz i pozostałości po dawnej wsi: ślady w ziemi

Obok cerkwiska w Jaworcu znajduje się cmentarz cerkiewny. Niestety, na tym cmentarzu nie zachowały się żadne nagrobki, a teren jest porośnięty drzewami, co bardzo utrudnia jego rozpoznanie dla niewprawnego oka. Z kolei przy Kaplicy pw. św. Dymitra, która najprawdopodobniej powstała w połowie XIX wieku i istniała w 1852 roku, znajdował się inny cmentarz. Ta kaplica była drewnianą, prostokątną budowlą o wymiarach 7,5 x 4,6 metra. Cmentarz przy niej miał kształt nieregularnego owalu o powierzchni około 7,5 ara. Usytuowany na cyplu i trójstronnie ograniczony stromymi skarpami. Na nim odnaleziono przewrócony nagrobek piaskowcowy, dwa złamane krzyże żeliwne (prawdopodobnie odlane w cisieńskiej hamerni Henryka hr. Fredry, brata słynnego komediopisarza Aleksandra Fredry), oraz nagrobek drewniany.

Współczesny krzyż trójramienny widoczny z Bacówki stoi na tym cmentarzu. W Jaworcu pod koniec XIX wieku zamieszkiwało 451 mieszkańców, w tym 71 rzymskich katolików. Ci być może odprawiali nabożeństwa w kaplicy. Jaworzec przynależał wówczas do parafii rzymskokatolickiej w Wołkowyi, należącej do dekanatu w Sanoku.

Na wschodnim stoku Bukowiny znajduje się zbiorowa mogiła żołnierzy poległych w walkach I wojny światowej w latach 1914-1915. Innym ważnym śladem przeszłości jest krzyż pańszczyźniany w Borożyszczu, miejscu w widłach Wetlinki i potoku Czerteż. Ten żeliwny krzyż wystawiono w 1848 roku, upamiętnia zniesienie pańszczyzny. Jest to krzyż karawaka, czyli krzyż dwuramienny, mający chronić przed nieszczęściami i chorobami. Takimi jak zaraza panująca w Galicji w połowie XIX wieku. Stowarzyszenie „Magurycz” we współpracy ze Stowarzyszeniem Rozwoju Wetliny i Okolic wykonało kopię tego krzyża, montując na niej postać Chrystusa i Czaszkę Adama.

Decyzję o zniesieniu pańszczyzny na terenie Galicji ogłosił gubernator Franz von Stadion w 1848 roku, choć podobno bez uzyskania zgody Cesarza. Hrabia Karol Łoś, ówczesny właściciel Jaworca, pamiętający okrucieństwa rabacji galicyjskiej, wydał chłopom dekrety pańszczyźniane. Te po procesji pogrzebowej zakopano przy cerkwi – wydarzenie to, a zwłaszcza groźba odkopania ksiąg pańszczyźnianych w Bóbrce, mogło być przyczyną Powstania Leskiego w 1932 roku. Skomplikowana historia.

Śladem dawnej wsi są także podstawy filarów mostu nad Wetlinką, widoczne z Jaworca. Oraz miejsce po zabudowie dworskiej (powstała 1852, rozparcelowana 1921, rozebrana międzywojennym) i młynie wodnym (znajdował się 1100 m na południe od ujścia potoku Kobylskiego do Wetlinki), który zinwentaryzowali w latach 50. XX wieku W. Korzeniewicz i W. Świątecki z Sekcji Budownictwa Wiejskiego i Sztuki Ludowej Zakładu Architektury Polskiej Wydziału Architektury Politechniki Warszawskiej (choć miejsce inwentaryzacji mylnie opisano jako Kalnica, co bywa, pomyłki się zdarzają).

Obszar dawnych wsi Jaworzec, Łuh i Zawój jest objęty ścieżką historyczną „Bieszczady Odnalezione”. Prowadzi ona przez cmentarz, cerkwisko, krzyż pańszczyźniany. A także miejsce, gdzie stoi rekonstrukcja chaty bojkowskiej. Jej właścicielem był Wasyl Kaczor, wysiedlony w ramach Akcji „Wisła” wraz z rodziną (żona Ewa, synowie Jurko i Dymitr). To wszystko razem tworzy niezwykle fascynujący obraz przeszłości Jaworca, czasem trudnej do pojęcia dla współczesnego człowieka.

Folklor i tradycje: od bojków do zakapiórów

Region Bieszczadów, w tym tereny dawnej wsi Jaworzec, był przez wieki zamieszkiwany przez ludność o różnorodnych korzeniach kulturowych. Przede wszystkim przez Bojków. Grupę etniczną o kulturze pasterskiej i rolniczej. I choć po wysiedleniach tradycyjna kultura materialna i duchowa w dużej mierze zanikła, jej ślady są wciąż obecne dla tych, którzy potrafią je dostrzec.

Elementy takie jak prawo wołoskie czy instrumenty wyrabiane z jaworu, takie jak trembita, świadczą o dawnych tradycjach związanych z życiem w górach i pasterstwem. Współczesne Bieszczady to miejsce, gdzie tradycje dawnych mieszkańców przeplatają się z nową kulturą tworzoną przez osadników i turystów. Czasem ten mix bywa zaskakujący, ale zawsze ciekawy!

Organizowane są lokalne festiwale, koncerty. Lokalni artyści i rzemieślnicy często nawiązują do dziedzictwa Bojków i Łemków. Postacie takie jak „Zakapior z Bieszczad”, często muzyk i artysta, symbolizują nową, unikalną tożsamość regionu. Historie opowiadane przez mieszkańców, jak ta o Andrij Kirimie, kierowcy opowiadającym o historii swojej rodziny pochodzącej z Kirgizji, pokazują, jak współczesne Bieszczady stały się miejscem spotkań różnych kultur. Fascynujące, prawda?

Współczesny folklor Bieszczadów to także liczne legendy i opowieści. Często związane z trudną historią tych ziem i ich dziką przyrodą. To one, podobnie jak ślady w ziemi, tworzą magię tego miejsca.

Odkryj jaworzec i poczuj ducha bieszczadów

Odwiedzając Bacówkę w Jaworcu, macie niepowtarzalną szansę dotknąć prawdziwego ducha Bieszczadów. To nie tylko kolejny przystanek na szlaku czy miejsce noclegu. To przede wszystkim brama do poznania historii, kultury i niezwykłej przyrody tego regionu. Czy to wędrując na Smerek, odkrywając ślady dawnej wsi, czy po prostu siedząc na tarasie bacówki i podziwiając widok, jestem przekonany, że każdy znajdzie tu coś dla siebie. Bieszczady czekają, abyście odkryli ich tajemnice. A Jaworzec jest, moim zdaniem, idealnym miejscem, by rozpocząć tę niezapomnianą przygodę. Niezależnie od pory roku, Jaworzec, schronisko w Bieszczadach, oferuje unikalne doświadczenie bliskości z naturą i historią. To podróż, która, gwarantuję, zostaje w pamięci na długo.

Kategorie: PodkarpaciePolska

0 komentarzy

Dodaj komentarz

Avatar placeholder

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *